Ash & Ice - The Kills

Ash & Ice The Kills


Premiera: 3 czerwca 2016
Premiera w Polsce: 3 czerwca 2016

Gatunek: Rock / Alternatywa
Styl: indie rock, garage rock

Wydawca: Domino
Dystrybutor: Sonic Records 
CD

Recenzja - The Kills "Ash & Ice"

W zależności, czy jesteście bardziej w obozie The Rolling Stones czy The Beatles, nowa płyta The Kills spodoba wam się, bądź nie.

Od razu sprecyzuję. Nie, Alison Mosshart i Jamie Hince na "Ash & Ice" nie przypominają ani Czwórki z Liverpoolu, ani Micka Jaggera i spółki. O co więc chodzi? Otóż, jeśli jesteście zwolennikami artystycznego rozwoju, zaskoczeń i ciągłych poszukiwań (co było atrybutem The Beatles) raczej nie będziecie zachwyceni nowym The Kills. Ale jeśli cenicie sobie pewne status quo, konsekwencję i trzymanie się swojej stylistyki (wzorem The Rolling Stones), będziecie mieć sporo radości z słuchania tego krążka duetu. Innymi słowy, The Kills nie zmienili się - i może być to wada, ale i zaleta.

Z jednej strony chciałoby się ponarzekać, że znów to samo - brudne riffy, przestery, głos przepuszczony przez ustrojstwa, ogólna chropowatość i surowizna. Z drugiej jednak, te gęste gitary, silny, niepozbawiony emocji wokal, rockowy charakter i pewna zadziorność nadal są sexy i wciąż dobrze się tego słucha. Powłóczyste "Heart of a Dog", "Bitter Fruit" będące nieślubnym dzieckiem Queens of the Stone Age i ZZ Top, podskórnie nerwowe "Siberian Nights" czy rytmiczne, ostre "Whirling Eye" to kapitalne numery, niczym nieustępujące starszym nagraniom. Ba, na pewno znakomicie sprawdzą się na żywo. Nowe numery nie zadziwiają, ale elektryzują. I żeby nie było, że wszystko po staremu, mamy na "Ash & Ice" nieco więcej elektroniki czy raczej jest ona śmielej wyeksponowana, czego doskonałym przykładem mój faworyt w zestawie - "Hard Habit to Break" z radioheadową, warstwową rytmiką.

Jasne, VV i Hotel mogliby trochę bardziej zaryzykować, czasem zejść z utartych szlaków, najzwyczajniej poszaleć. Niewykluczone jednak, że wtedy zarzucalibyśmy im wydziwianie i bezsensowne eksperymenty. A tak, jest bezpiecznie, przewidywanie, ale naprawdę dobrze. Nie ma więc, co marudzić, trzeba słuchać i przygotowywać się do koncertu na OFF Festivalu.

autor: Anna Szymla

Ash & Ice: E-Recenzje

Informacje - The Kills "Ash & Ice"

Na przestrzeni trwającej prawie półtorej dekady kariery, The Kills – minimalistyczni rockmani o wielu twarzach – nagrali cztery płyty, a każda z nich była niespokojną, brawurowo-tajemniczą wypowiedzią artystyczną, naznaczoną napięciem, niepokojem, seksem, dzikością i nudą z przymrużeniem oka.

Jednak przy tym żadna z nich nie brzmiała tak samo jak poprzednia. „Nigdy nie szliśmy po najmniejszej linii oporu. Zmiany są niepokojące, a sztuka powinna być niepokojąca” – mówi Alison Mosshart, siedząc przy długim drewnianym stole w wynajętym domu w Griffith Park w Los Angeles, gdzie mieszkała przez kilka miesięcy, tuż obok swojego muzycznego partnera Jamie'ego Hince'a.
Tam właśnie dwie bratnie dusze zakończyły pracę nad swoim piątym, długo oczekiwanym, albumem ‘Ash & Ice’, który 3 czerwca ukazał się nakładem wytwórni Domino. W odróżnieniu od poprzednich płyt, które w większości były nagrywane w Key Club Studio w Benton Harbor, Michigan, ten ma raczej włóczęgowski charakter. Znaczną część prac wykonano w wynajętym domu w Los Angeles (przy użyciu sprzętu z Key Club i przenośnego ekwipunku Jamiego), a także w światowej sławy nowojorskim Electric Lady Studios. Pracę rozpoczęto trzy lata temu, jednak została ona zakłócona, gdy Hince złamał palec. Pierwszy lekarz dał mu zastrzyk z kortyzonu, co spowodowało bezsenne noce gitarzysty, nadmierne cierpienie i uszkodzenie ścięgna w dłoni. „Nie mógł grać” – wspomina Mosshart. „Zaczął więc kupować te wszystkie śmieszne instrumenty, na których mógł grać tylko przy pomocy jednej ręki.” Jednak wizja tego, że już nigdy nie zagra, była nie do zniesienia. Postanowił skonsultować się z innym lekarzem. Po pięciu operacjach i czasie spędzonym na rehabilitacji, Hince był gotowy, by wrócić do pracy. Musiał jednak nauczyć się tak grać na gitarze tak, aby nie używać kluczowego palca. Właśnie podczas osiemnastomiesięcznej rekonwalescencji gitarzysty powstały szkice piosenek na ten album. W tym utwór, który dał płycie tytuł.

„Jedną z pierwszych piosenek, jaką przyniósł na płytę był „Ash & Ice” i od razu zakochaliśmy się w tym tytule” – kontynuuje Mosshart. „Myślę, że siedział przy jakimś barze, albo na jakiejś imprezie lub w czyimś domu, gdzie ludzie kruszyli lód na zakończenie.” Jak wspomina sam Hince: „piłem drinka i po prostu wrzuciłem papierosa do szklanki z lodem. Tylko tyle. Spodobał mi się pomysł dwóch przeciwległych dusz. Spodobał mi się pomysł kogoś ze skrętem w jednym ręku i drinkiem w drugim.” Mosshart również podobało się to skojarzenie. „Lubię je, bo jest przeciwstawne, czarno-białe, ciepłe i zimne itd. Wszystko ma różne strony, choć może jest to tylko wspomnienie papierosa w szklance z lodem.” Chociaż piosenka zmieniła tytuł na ‘Let it Drop’, ostatecznie zdecydowali się zachować ‘Ash & Ice’ jako tytuł płyty.

Mosshart nie traciła czasu podczas rekonwalescencji partnera. Nagrała płytę z The Dead Weather, pobocznym projektem jaki ma z Jackiem White'm. Na poważnie zajęła się też malarstwem. Zawsze malowała za sceną, będąc w trasie z The Kills – jedynym warunkiem było to, że musiało zmieścić się w jej walizce. Jednak po przeprowadzce do Nashville, która miała miejsce kilka lat temu, przeniosła się do pracowni z prawdziwego zdarzenia, co pozwoliło jej na pracę z większymi płótnami. Efektem była jej pierwsza samodzielna wystawa w Joseph Gross Gallery w Nowym Jorku. Zatytułowana ‘Fire Power’, prezentowała 127 obrazów, grafik, technik mieszanych i gobelinów. Nie ignorowała jednak zespołu. W ostatnich latach, jak sama przyznaje, skomponowała około 120 piosenek. Pisanie nigdy nie stanowiło dla niej problemu. Komponuje szybko i w nieustraszony sposób. Nie „przekombinowuje”, pozwala by piosenki same wyszły z niej, inspirowane zasłyszanymi rozmowami, nastrojem, osobami. „Gdyby „Ash & Ice” było obrazem, byłoby niezwykle skomplikowane. Wyglądałoby jakby było malowane bez końca. Odchodziłoby od ściany i wychodziło z ram.”

Wyjaśniając swój niecodzienny i często mylnie interpretowany związek, Hince wyjaśnia: „ciągle mam wrażenie, że walczymy z całym światem. Poświęciłbym życie dla tej dziewczyny. Uważam, że jest fantastyczna i z nikim innym nie łączy mnie taka relacja. Gdy coś robi, robi to z pasją i nic innego się wtedy nie liczy. Uwielbiam to! Jesteśmy kreatywni i napędzamy się wzajemnie, a także konkurujemy ze sobą, co też jest ważne. Jesteśmy jak dwaj mali faszyści starający się być komunistami... Ale myślę, że to jest zdrowa konkurencja. Czasami się o coś kłócimy. Czasami trzeba z kimś powalczyć, aby znaleźć się tam, gdzie powinno się być. Myślę, że w muzyce trzeba być ostrożnym, starając się dogadać. Kompromis jest największym wrogiem każdego artysty. Synchroniczna praca jest katastrofalna dla twórczego wysiłku.”

Tracklista

# Tytuł Czas
1 Doing It to Death 4:07
2 Heart of a Dog 3:46
3 Hard Habit to Break 3:52
4 Bitter Fruit 4:14
5 Days of Why and How 4:32
6 Let It Drop 3:15
7 Hum for Your Buzz 3:17
8 Siberian Nights 4:53
9 That Love 2:33
10 Impossible Tracks 3:41
11 Black Tar 3:52
12 Echo Home 5:06
13 Whirling Eye 3:34

Artyści wystepujący na albumie "Ash & Ice"

Brak danych.

Teledyski z płyty "Ash & Ice"

Brak teledysków z tej płyty
Piszesz recenzję dla: Ash & Ice


Przepisz tekst z obrazka:


* pola obowiązkowe


Dodaj komentarz do płyty "Ash & Ice"

Autor:
Komentarz:

Przepisz tekst z obrazka: