Black Clouds & Silver Linings - Dream Theater

Black Clouds & Silver Linings Dream Theater

#RR 7883-5

Premiera: 23 czerwca 2009

Gatunek: Rock / Metal / Alternatywa
Styl: rock progresywny, metal progresywny

Wydawca: Roadrunner Records
Dystrybutor: Metal Mind Productions 
3CD

Recenzja - Dream Theater "Black Clouds & Silver Linings"

Dream Theater był niegdyś zespołem przełomowym. Łącząc imponujące umiejętności z zamiłowaniem do Metalliki, Rush i ELP Amerykanie powołali do życia całkiem nową muzykę. Dziś Dream Theater to zespół dochodowy. Pracowici panowie co dwa lata wydają porządne, doskonale przewidywalne płyty, fani kupują je z nabożną radością a szefowie wytwórni zacierają ręce. "Black Clouds & Silver Linings" to kolejny z owych produkowanych niemal taśmowo albumów - stworzony z rzetelnością godną doświadczonych majstrów i w najmniejszym stopniu nie zaskakujący.

W kolejnej blisko 80-minutowej porcji nowojorskiego prog-metalu znalazło się wszystko, czego wytrawny fan Dream Theater oczekiwać powinien: trącące myszką nawiązania do klasyki gatunku, tematy wartko przelewające się jeden w drugi, solistyczne uniesienia i operowe wibrato wokalisty Jamesa LaBrie. Cztery z utworów trwają - jak należy! - po kilkanaście minut, zyskując zresztą na objętości dzięki ciągnącym się przez minut pięć zakończeniom. Dzięki tym gumowatym kodom a to Mike Portnoy może podudnić sobie na podwójnej stopie, a to John Petrucci ma okazję wyrzucić z siebie kolejne pękające w szwach solo. Najbardziej komiczny element płyty stanowią gulgoczące odgłosy paszczą Portnoya, mające zapewne za cel wygonienie diabła z piekła. Element najbardziej liryczny to ballada "Wither", doskonały rockowy przebój w nieskazitelnym stylu, z podniosłym bridge'em i biblijnymi metaforami w tekście.

O ile pierwsze pięć utworów nie zachwyca wyjątkowością (albo nawet, jak w przypadku "The Shattered Fortress", zdumiewa powtarzalnością), ostatni, "The Count Of Tuscany", może porwać przy pierwszym przesłuchaniu. W ruchliwej suicie dzieje się niezwykle dużo, dzięki czemu słuchacz pozostaje w nieustannym, pełnym oczekiwania napięciu. Podniosły wstęp jest wzruszający jak filmy Larsa von Triera, instrumentalne popisy dają nie lada uciechę, proste, liryczne solo Petrucciego przynosi miłe ukojenie, a chwytliwy walczyk na zakończenie nastraja pozytywnie do życia. Jeżeli którakolwiek z kompozycji miałaby obronić album w oczach malkontentów, to chyba właśnie ta.

Mam wielki sentyment i szacunek do Dream Theater i bardzo cieszę się, że Amerykanom tak pięknie powiodło się w życiu. Nie potrafię jednak be przymrużenia oka traktować tej prog-metalowej fabryki, w którą przekształcił się nasz dzielny kwintet. Na szczęście, kiedy już przestanie mi być do śmiechu, mogę sięgnąć po bonusową płytę dołączoną do limitowanej edycji "Black Clouds & Silver Linings". Kolekcja piosenek z repertuaru Raibow, King Crimson i Queen brzmi w wykonaniu Dream Theater tak lekko, sympatycznie i świeżo, jak ich własne kompozycje nie zabrzmią może już nigdy.

autor: Tylda Ciołkosz

Black Clouds & Silver Linings: E-Recenzje

Tracklista

# Tytuł Czas
1 A Nightmare to Remember 16:10
2 A Rite of Passage 8:35
3 Wither 5:25
4 The Shattered Fortress 12:49
5 The Best of Times 13:07
6 The Count of Tuscany 19:16
1 Stargazer 8:10
2 Tenement Funster/Flick of the Wrist/Lily of the Valley 8:17
3 Odyssey 7:59
4 Take Your Fingers from My Hair 8:18
5 Larks' Tongues in Aspic, Part Two 6:30
6 To Tame a Land 7:15
1 A Nightmare to Remember 15:39
2 A Rite of Passage 8:36
3 Wither 5:29
4 The Shattered Fortress 12:47
5 The Best of Times 13:20
6 The Count of Tuscany 18:48

Artyści wystepujący na albumie "Black Clouds & Silver Linings"

Brak danych.

Teledyski z płyty "Black Clouds & Silver Linings"

Brak teledysków z tej płyty
Piszesz recenzję dla: Black Clouds & Silver Linings


Przepisz tekst z obrazka:


* pola obowiązkowe


Dodaj komentarz do płyty "Black Clouds & Silver Linings"

Autor:
Komentarz:

Przepisz tekst z obrazka: