Born Villain - Marilyn Manson

Born Villain Marilyn Manson


Premiera: 1 maja 2012
Premiera w Polsce: 30 kwietnia 2012

Gatunek: Rock / Metal
Styl: hard rock

Wydawca: Cooking Vinyl
Dystrybutor: Mystic Production 
CD

Recenzja - Marilyn Manson "Born Villain"

Każde ekstremum, jeśli podawane jest w zbyt dużej dawce, przestaje szokować, a zaczyna nudzić. Proste jak drut, a jednak niektórzy nie są w stanie tego pojąć.

Nie potrafią tego zrozumieć chociażby deathmetalowcy, dlatego większość płyt w tej stylistyce po pięciu minutach słuchania wywołuje ziewanie, a może nawet drzemkę. Tej zasady nie kuma także Marilyn Manson, który przyjąwszy w latach 90. prowokacyjny image i "szokującą", "wulgarną", "ekstremalną" estetykę swej muzyki od prawie dwudziestu lat nie jest skłonny odpuścić ani o centymetr.

Najodważniejszym eksperymentem Mansona pozostaje do dzisiaj "Mechanical Animals" z 1998, gdzie czerpiąc garściami z twórczości Davida Bowiego w zaskakująco skuteczny sposób poszerzył brzmienie swojego zespołu i złożył elegancki ukłon w stronę glamrockowej przebojowości. Później jednak zamknął się w swoim malutkim, industrial-gothic-rockowym ogródku i orał go w tę i z powrotem, w tę i z powrotem. I chociaż twierdzi, że "Born Villain" jest dlań wynalezieniem siebie od podstaw, transformacją, "urządzaniem na nowo opróżnionego pokoju", album okazał się znowu tym samym, obleśnym, zakochanym w sobie Mansonem.

Jasne, można doszukiwać się na przykład echa lat 80. w takim "The Gardener", gdzie zwrotka zaaranżowana jest quasi-zimnofalowo. W "Slo-Mo-Tion" pojawiają się z kolei zaśpiewy w falsecie, nasuwające skojarzenia z Eagles Of Death Metal. Czyli coś niby się tu dzieje. Ale i tak już od 8 sekundy tego albumu słyszymy niezmiennie syntetyczne bębny, chwilę później wchodzi niezmiennie jęczący, rzucający fuckami pan wokalista, a w końcu w refrenie następuje gitarowy atak o niezmiennym od lat brzmieniu. I tak, niestety, do końca tej godzinnej, upierdliwej i męczącej płyty. Żadnego ratunku pod postacią przeróbki Soft Cell czy Eurythmics. Wyłącznie "urodzony czarny charakter", Brian Warner, w autorskim hymnie na swoją cześć.

Oczywiście zarzucanie artyście wierności własnemu stylowi może być zabiegiem karkołomnym, a niektórzy wielcy są wielkimi właśnie dlatego, że zawsze pozostają sobą. Nie jestem jednak skłonny stawiać grupy Marilyn Manson w jednej lidze z AC/DC czy nawet Motörhead. To klasycy, którzy stworzyli brzmienie rocka. A Manson to przebrzmiała gwiazda lat 90., która nie zauważyła, że od paru lat jej płyty sprzedają się coraz gorzej.

Tylko dla największych zapaleńców.

autor: Jordan Babula

Recenzja - Marilyn Manson "Born Villain"

No i słucham tego Mansona, i słucham i nic. Zupełnie nic.

"Born Villain" to ósme dzieło formacji, która pod wodzą charyzmatycznego lidera zaprezentowała już pełnię swych możliwości, a wielkie sukcesy ma dawno za sobą. Do takiego wniosku przynajmniej można dojść po wysłuchaniu nowego materiału. Płyta nie zaskakuje, nie ma tu żadnej rewolucji, ani też nie jest to nagły powrót do najwyższej formy. Album jest po prostu OK. Ani grzeje, ani ziębi. Nie słucha się tego z zażenowaniem, ale na wypieki na twarzy też nie ma co liczyć. Są gęste gitary i zimna elektronika, czasem jest hałaśliwie, a czasem nie. Wszystko, co w mniejszym lub większym stopniu już było. Jasne, można się bawić w smakowanie niuansów, że na przykład rzeczywiście, jak uprzedzał Manson, słychać inspiracje czy wręcz nawiązania do Joy Division i Bauhaus ("The Flowers of Evil"). To już jednak zabawa dla najwierniejszych i zagorzałych fanów.

Ten longplay ma niezłe momenty, kilka fajnych pomysłów, parę naprawdę udanych piosenek (numer tytułowy), ale brakuje tu hitów, brakuje znakomitych melodii, choćby jednego kawałka, który udowodniłaby, że Manson wciąż potrafi skopać tyłek. Nawet "You're So Vain" z Johnnym Deppem jest ze wszech miar przeciętne i stanowi po prostu ciekawostkę, która nie ma prawa równać się z wcześniejszymi coverami w wykonaniu kapeli.

Niby sesja z "Born Villain" nie jest bolesna, zapoznać się nie zaszkodzi, ale raczej nie jest to zestaw, do którego po latach będziemy wracać.

autor: Joanna Moreno

Born Villain: E-Recenzje

Tracklista

# Tytuł Czas
1 Hey, Cruel World.. 3:44
2 No Reflection 4:36
3 Pistol Whipped 4:10
4 Overneath the Path of Misery 5:18
5 Slo-Mo-Tion 4:24
6 The Gardener 4:39
7 The Flowers of Evil 5:19
8 Children of Cain 5:17
9 Disengaged 3:25
10 Lay Down Your Goddamn Arms 4:13
11 Murderers Are Getting Prettier Every Day 4:18
12 Born Villain 5:26
13 Breaking the Same Old Ground 4:28
14 You're So Vain (featuring Johnny Depp) 4:02

Artyści wystepujący na albumie "Born Villain"

Marilyn Manson wokal,muzyka,słowa
Johnny Depp gitara

Teledyski z płyty "Born Villain"

Born Villain
Born Villain Marilyn Manson
Born Villain
Born Villain
No Reflection Marilyn Manson
Born Villain
Born Villain
Slo-Mo-Tion Marilyn Manson
Born Villain
Piszesz recenzję dla: Born Villain


Przepisz tekst z obrazka:


* pola obowiązkowe


Dodaj komentarz do płyty "Born Villain"

Autor:
Komentarz:

Przepisz tekst z obrazka: