Jomsviking - Amon Amarth

Jomsviking Amon Amarth

#88875060652


Premiera: 25 marca 2016
Premiera w Polsce: 25 marca 2016

Gatunek: Metal
Styl: melodyjny death metal

Wydawca: Nuclear Blast
Dystrybutor: Sony Music 
CD

Recenzja - Amon Amarth "Jomsviking"

Bycie konsekwentnym popłaca. Muzycy Amon Amarth na pewno wiedzą to bardzo dobrze. I dzięki tej wiedzy wygrywają. Za nią oczywiście idą dobrej jakości płyty, takie jak "Jomsviking".

Kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z muzyką Szwedów, a było to przy okazji albumu "Versus The World", za nic w świecie nie przypuszczałem, że to połączenie melodyjnego, chwilami epickiego, death metalu oraz wikingowych klimatów, uczyni z Amon Amarth zespół tak popularny. Zespół, który "ożenił" na świecie ponad milion płyt i od paru lat ma zarezerwowane miejsce w pierwszej 50. "Billboardu", ba!, poprzedniczka "Jomsviking" wdarła się nawet do 20. prestiżowego notowania. A jednak tak właśnie się stało. Amon Amarth, patrząc z perspektywy sprzedaży, list, popularności, jest dziś w szpicy. Dziwne?! W pierwszej chwili może tak. Lecz kiedy pomyśli się chwilę na spokojnie, już nie tak bardzo.

Czy Amon Amarth zrobił coś wyjątkowego, że zaszedł tak daleko? Nie. Muzycznie kapela dowodzona przez potężnego frontmana Johana Hegga, idealne wizualne uosobienie Wikinga wojownika, gra taką samą muzykę, może nieco bardziej wyrafinowaną niż wcześniej, co wynika zarówno z pracy nad warsztatem, jak i lepszego brzmienia (tutaj Andy Sneap). Opowiada niezmiennie historyjki o korzeniach w skandynawskiej mitologii, z Wikingami w rolach głównych ("Jomsviking" to koncept album o wikingowych najemnikach, pierwszy koncept album w historii kapeli), posługując się szybkim death metalem, łagodzonym bądź urozmaicanym przez czasami naprawdę piękne melodie gitar (Iron Maiden się kłania), a także patentami wzniosłymi niczym bojowa pieśń (echa Bathory słychać), mająca zmotywować do walki. Patent jest łatwy do wychwycenia i sprawdza się znakomicie. Najczęściej szybki, melodyjny death metal na początku, w środku zwolnienie, takie pod pomachanie piórami, potem znów nieco szybciej i jakiś mocniejszy akcent na koniec. Bywa, że pojawia się zacny gość. Na poprzednim albumie był wielki Messiah Marcolin, tu gości królowa metalu, Doro Pesch, w udanym numerze "A Dream That Cannot Be". Aczkolwiek są na "Jomsviking" lepsze. Choćby zilustrowane klipami (przez naszą Grupę 13) "First Kill" i "At Dawn's First Light" albo utrzymany w średnim tempie "One Thousand Burning Arrows", tudzież podniośle zaczynający się "The Way Of Vikings". To nie jest do końca metal, który najbardziej by mnie fascynował, ale doceniam u Szwedów konsekwencję, warsztat i umiejętność pisania naprawdę dobrych utworów, z pięknymi melodiami, a także nieco bardziej narracyjny charakter albumu niż wcześniej. Słucha się tego dobrze, bez bólu. I od razu wiadomo, że słucha się ich! A to jest clou.

Z Amon Amarth jest trochę tak jak z produktami Apple'a. Wiadomo, że stoi za tym określona jakość i wiadomo, że pewna grupa rozwiązania nadgryzionego jabłka pokocha, inna będzie się trzymać od nich z daleka. Poniżej pewnego poziomu jednak się nie schodzi. A jest to poziom więcej niż dobry. Die-hard fani takiej muzyki pokochają "Jomsviking".

autor: Lesław Dutkowski

Jomsviking: E-Recenzje

Informacje - Amon Amarth "Jomsviking"

10. Album Amon Amarth -„Jomsviking” – to tragiczna historia o miłości i zemście, wzbogaconą o charakterystyczne dla szwedzkiej grupy melodyjne brzmienie death-metalowe. Za produkcję i mix albumu odpowiada Andy Sneap (Megadeth, Testament, Accept), a w nagraniach wziął udział gość specjalny – perkusista zespołu Vomitory, Tobias Gustafsson.

Opowieść osadzona jest w świecie Jomsvikingów, legendarnych wojowników z przełomu X i XI wieku. Jak tłumaczy lider zespołu, Johan Hegg: „Jomvikingowie byli mroczną i legendarną grupą najemników, których podboje w całej Europie i na Bliskim Wschodzie przeszły go historii. Bezwzględni zabójcy, którzy zawsze walczyli w wyższym celu. Ich kod był prosty: Nie pokazuj strachu. Nigdy się nie cofaj. Broń swoich braci, a kiedy zostaniesz wezwany – pomścij ich śmierć. Poczułem, że jesteśmy wreszcie gotowi, aby wykorzystać ich historię jako zaczątek do nowego albumu Amon Amarth. Jomvikingowie i ich świat są tylko tłem dla historii o młodym mężczyźnie, który zakochał się w zamężnej kobieciej. Przypadkowo zabija człowieka i musi uciekać – ale poprzysięga zemstę i obiecuje wróć, żeby ją zdobyć. Nie pozwala odejść swojej przeszłości, czuje, że został skrzywdzony, a jego życie legło w gruzach. Nie jest to najszczęśliwsza historia.”

Sporą niespodzianką dla fanów Szwedów jest udział na płycie niemieckiej boginii rocka – Doro Pesch (‘A Dream That Cannot Be’). Album promuje singiel „First KIll” , do którego klip nakręciła w Warszawie i Gohrweide (Niemcy) nakręciła Grupa 13, odpowiadające m.in. za klipu grupy Behemoth.

Album „Jomsviking” ukazuje się na płycie CD (digipack z 24 stronicową książeczką) oraz na winylu (2LP z dodatkowym dyskiem CD i rozkładanym modelem statku wikingów).

Tracklista

# Tytuł Czas
1 First Kill -
2 Wanderer -
3 On A Sea Of Blood -
4 One Against All -
5 Raise Your Horns -
6 The Way Of Vikings -
7 At Dawn's First Light -
8 One Thousand Burning Arrows -
9 Vengeance Is My Name -
10 A Dream That Cannot Be (feat. Doro Pesch) -
11 Back On Northern Shores -

Artyści wystepujący na albumie "Jomsviking"

Brak danych.

Teledyski z płyty "Jomsviking"

Brak teledysków z tej płyty
Piszesz recenzję dla: Jomsviking


Przepisz tekst z obrazka:


* pola obowiązkowe


Dodaj komentarz do płyty "Jomsviking"

Autor:
Komentarz:

Przepisz tekst z obrazka: