La Part Du Diable - Acid Drinkers

La Part Du Diable Acid Drinkers

#MYSTCD216


Premiera w Polsce: 17 października 2012

Gatunek: Metal
Styl: thrash metal

Wydawca: Mystic Production
CD

Recenzja - Acid Drinkers "La Part Du Diable"

Szczęśliwa trzynastka? Na pewno nie pechowa. I na pewno oznaczony tą liczbą studyjny krążek Acid Drinkers można zaliczyć do udanych i ciekawych.

Znamy Acids doskonale od lat, więc nie będzie przesadą stwierdzenie, że wiadomo, czego się po nich spodziewać. I z nie mniejszą pewnością można napisać, iż od lat nie zawodzą. Ich thrash metal jest niezmiennie jakości światowej i "La Part Du Diable" to potwierdza. Żadnej przesady w tym, co napisałem o poziomie twórczości Acid Drinkers nie ma. Można ją stawiać z dumą obok dokonań thrashowych legend, które nierzadko mają kłopot z utrzymaniem dobrego, równego poziomu, co naszym muzykom zdaje się nie sprawiać problemu.

Album jest pierwszym studyjnym krążkiem Kwasożłopów z autorskim materiałem, który zespół nagrał z Yankielem na gitarze. Kto widział Acids z nim na żywo wie, że gitarzysta wpasował się w zespół doskonale i na scenie prezentuje się znakomicie. Kto jeszcze tego nie jest świadom, niech czym prędzej tę zaległość nadrobi. Pewne rzeczy się nie zmieniają. Ponownie nagrywano w studiu Perły w Opalenicy, ponownie za produkcję odpowiadał Ślimak. W muzyce Acids też są pewne stałe. Ultraszybki thrash (świetne "Kill The Gringo", "The Trick", slayerowaty "Bundy's DNA"), koegzystuje z hard rockiem à la AC/DC i klasycznym heavy spod znaku Black Sabbath, solowego Ozzy'ego, Judas Priest ("V.O.O.W.", "Dance Semi Macabre"). Nie brak też luzackiego, rozrywkowego rock and rolla ("Zombie Nation"). Zdarzają się ponadto gitarowe fragmenty, które skojarzyć można na przykład z Deftones, Korn ("Andrew's Strategy"). Titus wciąż śpiewa z typową dla niego manierą, Popcorn wycina fajne solówki, a Ślimak daje odpowiedni napęd. I w zasadzie wszystko żre. Za bardzo nie ma się czego czepiać. Może "Broken Real Good" żre trochę mniej niż inne numery.

Zaskoczeń na "La Part Du Diable" nie ma. I to nie jest niczym złym. Zespół ma swój styl i w jego ramach porusza się świetnie. Nie wiem, czy czuwa nad nimi rogaty czy nie, ale wiem na pewno, że to wciąż zespół dużej klasy i coś mi mówi, iż takim jeszcze długo pozostanie.

autor: Lesław Dutkowski

Recenzja - Acid Drinkers "La Part Du Diable"

Po przygodzie z coverami, Kwasożłopy powróciły do tradycyjnego, thrashowego łojenia. Jest nieźle, ale jest też "ale".

Po zapoznaniu się z nowym dziełem Acid Drinkers przypomina mi się sytuacją z drugą płytą Rage Against The Machine, "Evil Empire". Płytą, która teoretycznie posiadała wszystko, aby być znakomita: pan wokalista napisał jeszcze mocniejsze niż poprzednio teksty, pan gitarzysta przygotował serię motywów, nad którymi jeszcze przez kilka kolejnych lat konkurencja głowiła się "jak on to zrobił?", a całość bardzo zgrabnie uzupełniała bujająca sekcja rytmiczna. Wszystko niby na miejscu, czegoś jednak po prostu brakowało. Czemu wspominam przy okazji krążka Acid longplay Rage Against The Machine? Cóż, na "La Part Du Diable" metalowcy z Poznania mają ten sam problem.

Wszystkie elementy składające się na markę Acid Drinkers są na ich nowym dziele obecne. Titus jak zwykle śpiewa swoją charakterystyczną manierą, są skandowane refreny, które doskonale będą sprawdzać się na koncertach (weźmy choćby "The Trick"). Są gitarowe galopady i solówki, dzięki którym nie mamy wątpliwości, do kogo zadzwonią panowie ze Slayera, gdyby pojawił się u nich wakat - sprawdźcie, co Popcorn wyprawia w "The Payback". Swoją drogą wydaje mi się, że Acidzi jeszcze nigdy nie byli tak blisko Slayera, jak na "La Part Du Diable". I tak, fajnie, że Ślimak ustawia swój zestaw perkusyjny na koncertach bokiem, bo będzie na co popatrzeć.

Niestety, coś zwyczajnie nie gra. Taki otwierający zestaw "Kill The Gringo" choć trzyma acidową średnią, nie ma nawet połowy siły rażenia wściekłego "Fuel Of My Soul" - openera z "Verses Of Steel", poprzedniej płyty grupy (nie licząc oczywiście coverów). Jedenaście numerów, które trafiły na płytę prezentują równy i wysoki poziom, ale o killerach, które będą huczeć nam w głowie przez dłuższy czas raczej nie ma mowy (największe wrażenie na mnie zrobił chyba gęsty, masywny, zaśpiewany przez Yankiela "Dance Semi-Macabre"). Całość, jest też mniej przebojowa niż w przypadku kilku poprzedniczek, choć jak wiadomo, mówimy tu o takim rodzaju przebojowości, w którym drze się mordy i skanduje: "When You Say to Me "Fuck You" Say It Louder".

W żadnym wypadku nie można oczywiście rozpatrywać "La Part Du Diable" w kategorii porażki. Nowe danie "Kwasożłopów" to po prostu solidne, metalowe rzemiosło, ale niewiele ponad to. Umówmy się jednak, Acidzi nie muszą za każdym razem nagrywać nowego "Infernal Connection", zwłaszcza gdy w tym roku otrzymaliśmy od nich przepyszne naleśniki i zaskakująco skuteczną przeciwpancerną zakonnicę.

autor: Tomasz Jarka

La Part Du Diable: E-Recenzje

Tracklista

# Tytuł Czas
1 Kill The Gringo 4:22
2 The Trick 3:03
3 Old Sparky 4:26
4 On The Beautiful Bloody Danube 4:53
5 Dance Semi-Macabre 5:03
6 V.O.O.W. 3:52
7 Bundy's DNA 3:38
8 Andrew's Strategy 4:39
9 The Payback 4:39
10 Broken Real Good 4:50
11 Zombie Nation 4:29

Artyści wystepujący na albumie "La Part Du Diable"

Brak danych.

Teledyski z płyty "La Part Du Diable"

La Part Du Diable
Old Sparky Acid Drinkers
La Part Du Diable
La Part Du Diable
The Trick Acid Drinkers
La Part Du Diable
Piszesz recenzję dla: La Part Du Diable


Przepisz tekst z obrazka:


* pola obowiązkowe


Dodaj komentarz do płyty "La Part Du Diable"

Autor:
Komentarz:

Przepisz tekst z obrazka: