Live at Benaroya Hall - Pearl Jam

Live at Benaroya Hall Pearl Jam

#none, 82876-63571-2

Premiera: 27 lipca 2004


Wydawca: BMG

Recenzja - Pearl Jam "Live at Benaroya Hall"

Idzie jesień. Czas nostalgii i melancholii. Jeżeli ktoś ulega wpływom aury, doskonałym dopełnieniem będzie album "Live At Benaroya Hall". Członkowie grupy Pearl Jam wreszcie zdecydowali się na oficjalne dzieło koncertowe i trzeba przyznać, że efekt końcowy wyszedł im w wielkim stylu.

Przy niezliczonej liczbie krążących po świecie bootlegów kapeli, zarejestrowanie jej kolejnego standardowego występu nie miałoby najmniejszego sensu. Postanowiono zatem dostarczyć fanom 130 minut muzyki w wersji akustycznej (lub półakustycznej), przy czym nie mającej nic wspólnego z legendarnym już "Unplugged" nagranym dla telewizji MTV. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że Eddie Veder z kolegami są jeszcze w stanie mnie zaskoczyć. A jednak.

Największym atutem koncertu Pearl Jam z 22 października 2003 roku jest jego klimat. Ktoś bardzo postarał się z doborem repertuaru, tworząc zeń bardzo spójną, sentymentalną całość. Na próżno szukać tu grunge'owych szlagierów pokroju "Alive", "Jeremy" czy "Rearviewmirror". Mamy natomiast serię zwyczajnych, prostych, zagranych z sercem piosenek - w tym takie rarytasy, jak "Masters of War" Boba Dylana, śliczne "I Believe In Miracles" The Ramones oraz "25 Minutes to Go" Johnny'ego Casha. Spokojnych, balladowych, nieco rozleniwionych i bardzo ładnych. Chociaż mocne i ostro gitarowe "kawałki" stanowią niewątpliwie wielki atut zespołu ze Seattle, to dla proponowanej na "Live At Benaroya Hall" stylistyki są całkowicie zbyteczne. Dlatego też, porywający skądinąd, utwór "Lukin" nie tylko nie pasuje do reszty, lecz wręcz niweczy misternie budowany nastrój dzieła. Znakomicie wypadają natomiast kompozycje "Crazy Mary", "Black" (z finałem chóralnie odśpiewanym przez publiczność), a także "Daughter" - jedna z najlepszych koncertowych propozycji formacji, tym razem z wplecionym "You've Got To Hide Your Love Away" z dorobku The Beatles. Zresztą, chcąc wymienić wszystkie szczególnie udane "numery" należałoby przytoczyć co najmniej 75 procent tracklisty. Naprawdę!

Muszę przyznać, że muzykom Pearl Jam udała się sztuka niespotykana. Nagrali materiał, który właściwie jest nudny, a już na pewno monotonny, jednak słucha się go wspaniale. "Live At Benaroya Hall" nie jest albumem, któremu trzeba poświęcić maksimum uwagi czy też który wymaga szczególnego skupienia. To bardzo proste, ciepłe dźwięki, które delikatnie i niezobowiązująco zakradają się do uszu słuchacza. Przywołują wspomnienia, powodują uśmiech na twarzy i spokojnie płyną sobie dalej. A słuchacz? Słuchacz wciąż będzie do nich wracać.

autor: Anna Szymla

Live at Benaroya Hall: E-Recenzje

Tracklista

# Tytuł Czas
1 Of The Girl 5:22
2 Low Light 4:18
3 Thumbing My Way 4:49
4 Thin Air 4:25
5 Fatal 3:49
6 Nothing As It Seems 7:29
7 Man Of The Hour 3:58
8 Immortality 6:18
9 Off He Goes 5:53
10 Around The Bend 5:37
11 I Believe In Miracles 5:29
12 Sleight Of Hand 5:13
13 All Or None 7:42
14 Lukin 2:07
1 Parting Ways 5:24
2 Down 3:08
3 Encore Break 0:49
4 Can't Keep 3:15
5 Dead Man 4:24
6 Masters Of War 6:06
7 Black 7:41
8 Crazy Mary 7:40
9 25 Minutes To Go 4:43
10 Daughter 6:30
11 Encore Break 1:06
12 Yellow Ledbetter 6:01

Artyści wystepujący na albumie "Live at Benaroya Hall"

Brak danych.

Teledyski z płyty "Live at Benaroya Hall"

Brak teledysków z tej płyty
Piszesz recenzję dla: Live at Benaroya Hall


Przepisz tekst z obrazka:


* pola obowiązkowe


Dodaj komentarz do płyty "Live at Benaroya Hall"

Autor:
Komentarz:

Przepisz tekst z obrazka: