Wildflower - The Avalanches

Wildflower The Avalanches


Premiera: 8 lipca 2016
Premiera w Polsce: 8 lipca 2016

Gatunek: Elektronika

Wydawca: Astralwerks
Dystrybutor: Sonic Records 
CD

Recenzja - The Avalanches "Wildflower"

Udało się. The Avalanches w końcu wydali drugą płytę. No i fajnie.

Między debiutem "Since I Left You", a "Wildflower" minęło 16 lat. Pomijając oddanych sympatyków australijskiej grupy, większość z nas pewnie mgliście kojarzy poprzedni krążek, acz pamięta, że był fajny. Podobnie jest z nowym dziełem. To, co pozostaje po wysłuchaniu blisko godziny materiału to przede wszystkim wrażenie, że było fajnie. Słuchało się tego dobrze, było pomysłowe, niebanalne, słoneczne, wakacyjne. Trudno uwierzyć, że jedno i drugie wydawnictwo dzieli tyle lat, bo brzmią dość podobnie. The Avalanches nadal cenią sobie przede wszystkim zabawę i luz, wciąż lubują się w samplach oraz scratchach i nie boją się mieszać rozmaitych stylów od psychodelii do rapu.

"Wildflower" ma podobny niezobowiązujący klimat, jest równie kolorowy, co debiut i mimo całego muzycznego galimatiasu, słychać, że to The Avalanches. Nie ma natomiast elementu zaskoczenia, nie ma też brawury, czegoś bardziej szalonego, co by mocno zelektryzowało. W sumie materiał jest dość leniwy, ale tak kolorowy i świeży, że nie sposób się z nim nudzić. Na pewno wyróżnia się podbarwione kabaretowo "Frankie Sinatra", mocno hiphopowe "The Noisy Eater" czy przypominające starsze dokonania Kanye Westa, przebogate, oldschoolowe "Because I'm Me".

Warto było czekać tak długo na "Wildflower"? Jasne, że tak. Mimo upływu lat połączenie finezji, muzycznej inteligencji i artystycznej swobody, jakie prezentują The Avalanches nie jest zbyt częste.

autor: Anna Szymla

Wildflower: E-Recenzje

Informacje - The Avalanches "Wildflower"

Ta elektroniczna formacja z Melbourne, na swój drugi album kazała czekać długie szesnaście lat.

Wiele się wydarzyło w muzyce od czasu wydania ich debiutanckiej płyty ‘Since I Left You’ (2000), a przede wszystkim nastąpiła cała technologiczna rewolucja. „Przy ‘Since I Left You’ zatraciliśmy się w naszym małym zakątku na krańcach muzycznego wszechświata” – mówi Robbie Chater. „W końcu jednak przyszedł czas by ruszyć dalej. Odnaleźliśmy się i możemy patrzeć w przyszłość, zerkając przy tym za siebie w poszukiwaniu dalszych inspiracji. Stopniowo odkrywaliśmy nowe podejście do dawno zapomnianej muzyki, którą znaleźliśmy. Rzeczy w rodzaju domowych czy ulicznych nagrań.”

Z takim nastawieniem i takimi podstawowymi elementami The Avalanches rozpoczęli pracę nad płytą ‘Wildflower’, stworzoną przez stanowiący trzon zespołu duet Robbie Chater i Tony Di Blasi. Znalazło się na niej 21 utworów, które zabierają słuchacza w niezwykłą podróż. W tej podróży towarzyszą nam także muzyczni goście: Camp Lo, Danny Brown, MF DOOM, Jonathan Donahue (Mercury Rev), Toro y Moi, Jonti Danimals, Biz Markie, Jennifer Herrema (Royal Trux), Warren Ellis (Dirty Three, The Bad Seeds), Father John Misty, David Berman, Jean Michel-Bernard (The Science of Sleep) i James Dela Cruz.

Tytuł albumu zainspirowany był prostotą takich tytułów jak ‘Smile’ The Beach Boys, któremu składają bezpośredni hołd w nagranym z udziałem Biza Markie'a i Jean-Michel'a Bernard utworze ‘Noisy Eater’, nawiązującym do pamiętnego ‘Vegetables’ Briana Wilsona.

Stworzone w oparciu o dziwne harmonie i zaraźliwe rytmy piosenki, zbudowane przy pomocy archiwalnych nagrań, sprawiają, że ‘Wildflower’ jest niczym narkotyk. Podobnie jak w przypadku ‘Since I Left You’, ‘Wildflower’ został utkany z sampli pochodzących między innymi z utworów grającego muzykę calypso Wilmotha Houdiniego, nastolatków z punkowo-funkowego zespołu Chandra, moogowego naukowca Morta Garsona, kosmicznych dzieciaków grających ‘Come Together’ (osobiście zaakceptowana wersja przez Paula McCartney'a i Yoko Ono) oraz ‘Livin' Underwater (Is Somethin' Wild)’ Lindy i Sir Paul McCartneyów.

„Postrzegamy ten album jako święto „małych rzeczy”” - mówi Robbie. „Niezauważalnego piękna, magii i cudów innej strony życia, o której większość z nas po prostu zapomina.” Zaś Tony Di Blasi dodaje: „dla mnie Wildflower to jest osoba. Wolny duch, nieskrępowany przez rzeczy umowne. Ktoś, kto nie stracił wrodzonej ciekawości życia i świata.”

Album ‘Wildflower’ jest więc niczym podróż przez świat dźwięków, która prowadzi nas do miejsc, z istnienia których w ogóle nie zdawaliśmy sobie sprawy.

Tracklista

# Tytuł Czas
1 The Leaves Were Falling 0:15
2 Because I'm Me (featuring Camp Lo) 4:12
3 Frankie Sinatra (featuring Danny Brown and MF Doom) 3:44
4 Subways 3:10
5 Going Home 2:06
6 If I Was a Folkstar (featuring Toro y Moi) 4:33
7 Colours (featuring Jonathan Donahue) 3:32
8 Zap! 1:58
9 The Noisy Eater (featuring Biz Markie and Jean-Michel Bernard) 3:14
10 Wildflower 1:14
11 Harmony (featuring Jonathan Donahue and Jonti) 3:48
12 Live a Lifetime Love (featuring Ariel Pink and Paris Pershun) 2:30
13 Park Music 0:54
14 Livin' Underwater (Is Something Wild) 1:56
15 The Wozard of Iz (featuring Danny Brown) 3:00
16 Over the Turnstiles (Chater, James Pepper) 0:41
17 Sunshine 3:37
18 Light Up 1:34
19 Kaleidoscopic Lovers (featuring Jonathan Donahue) 3:55
20 Stepkids (featuring Jennifer Herrema and Warren Ellis) 4:32
21 Saturday Night Inside Out (featuring Father John Misty and David Berman) 5:07

Artyści wystepujący na albumie "Wildflower"

Brak danych.

Teledyski z płyty "Wildflower"

Brak teledysków z tej płyty
Piszesz recenzję dla: Wildflower


Przepisz tekst z obrazka:


* pola obowiązkowe


Dodaj komentarz do płyty "Wildflower"

Autor:
Komentarz:

Przepisz tekst z obrazka: