X&Y - Coldplay

X&Y Coldplay

#4747862


Premiera: 6 czerwca 2005
Premiera w Polsce: 6 czerwca 2005

Gatunek: Rock / Pop
Styl: pop rock

Wydawca: Studio One, Parlophone
Dystrybutor: EMI Music Poland 
CD

Recenzja - Coldplay "X&Y"

Muzycy grupy Coldplay marzą o tym, żeby zostać nowym zespołem U2. Tego samego chcą media i publiczność. Skoro jest tylu spragnionych, czy można nie sprostać oczekiwaniom? A przynajmniej nie starać się tego zrobić? Tym właśnie jest "X&Y". Nowy longplay brytyjskiego kwartetu stanowi próbę osiągnięcia najwyższych szczytów. Czy skuteczną, pokaże czas.

Fani brudnych gitarowych brzmień Coldplay będą zawiedzeni, ale wszyscy, którzy pokochali kapelę za melodyjność jej kompozycji będą wniebowzięci. Piosenki, które Chris Martin z kolegami przygotowali tym razem, są prześliczne. Wygładzone, wypolerowane, przystosowane do radia i telewizji oraz - oczywiście - nieszkodliwe dla mas, ale wciąż prześliczne. Naprawdę trzeba być jednostką pozbawioną jakiejkolwiek muzycznej wrażliwości, aby nie zostać urzeczonym utworami "White Shadows" i "Low". Takiej perły, jak "Low", band z Londynu nie miał chyba dotąd w swoim dorobku.

"X&Y" nie jest albumem doskonałym. Aranżacje są chwilami tak pompatyczne, że z powodzeniem można wpleść je na soundtrack do "Gwiezdnych wojen". Falsetowe zapędy Martina bynajmniej nie wywołują doznań najbardziej błogich pod słońcem. A niektóre "kawałki" wypadają po prostu miernie i na dodatek trącą twórczością U2 i Pink Floyd. Wszystko to - o dziwo - nie przeszkadza, by materiał ocenić jako naprawdę dobry i genialny do słuchania. Więcej tu popu niż rocka, że o alternatywie nie wspomnę, ale właśnie dzięki temu jest tak nieznośnie lekko, a zarazem tak zgrabnie, ładnie i zachwycająco.

Oczywiście można zarzucać Martinowi i spółce, że ich pogoń za U2 to porywanie się z motyką na słońce, ale szczerze mówiąc, panowie nie mają za bardzo innego wyjścia. Coldplay nagrał zaskakująco dobrą debiutancką płytę "Parachutes", która w muzycznej hierarchii uplasowała formację w rządku obok takich zespołów, jak Travis. Krążek "A Rush of Blood To The Head" sprawił, że Brytyjczycy mogli równać się z grupami Blur i Oasis. Teraz ich koncerty supportują tacy wykonawcy, jak Interpol, Doves, Elbow czy Richard Ashcroft. Poza tym świat potrzebuje aroganckich artystów, którzy chcą być lepsi od Mozarta. A póki co, Martin jest jedynym realnym kandydatem. Na dodatek, cholernie utalentowanym.

autor: Anna Szymla

X&Y: E-Recenzje

Tracklista

# Tytuł Czas
1 Square One 4:47
2 What If 4:57
3 White Shadows 5:28
4 Fix You 4:55
5 Talk 5:11
6 X&Y 4:34
7 Speed Of Sound 4:48
8 A Message 4:45
9 Low 5:32
10 The Hardest Part 4:25
11 Swallowed In The Sea 3:59
12 Twisted Logic 5:01
13 Til Kingdom Come 4:10

Artyści wystepujący na albumie "X&Y"

Brak danych.

Teledyski z płyty "X&Y"

Brak teledysków z tej płyty
Piszesz recenzję dla: X&Y


Przepisz tekst z obrazka:


* pola obowiązkowe


Dodaj komentarz do płyty "X&Y"

Autor:
Komentarz:

Przepisz tekst z obrazka: