menu

Kaliber 44



Miejsce: Kraków, Lizard King
Data: 26.09.2013
Supporty: G.R.Z.A.N.A.
rozpoczęcie imprezy: 20:00
Bilety: przedsprzedaż 30 zł, w dniu koncertu 35 zł, sprzedaż: Ticketpro.pl oraz w w sieci sklepów: Empik, Media Markt i Saturn w całej Polsce
 

RELACJA

Jeśli ktoś miałby pozwolić sobie w tym roku tylko na jeden hiphopowy koncert, spokojnie mógłby to być Kaliber 44.



Nie brakuje obiekcji i zarzutów dotyczących reaktywacji rapowej legendy ze Śląska. Wszystkie znikają kiedy zaczyna się koncert. Nie dlatego, że panowie są w wybitnej formie (parę rzeczy można by poprawić, podnieść na bardziej profesjonalny poziom), ani dlatego, że stare kawałki nigdy nie brzmiały tak dobrze. Chodzi o to, że fani naprawdę i bardzo się za nimi stęsknili przez te 13 lat. Od pierwszych dźwięków, Lizard King po prostu zaczął szaleć. Akcje namawiające do okrzyków, pokazywania czterech palców były tak naprawdę niepotrzebne, bo krakowska publiczność doskonale wiedziała, jak reagować. Energia, energia i jeszcze raz energia przepływająca zarówno ze sceny, jak i w jej kierunku. Tak jak w przypadku meczów piłkarskich o kibicach mówi się jako o 12. zawodniku, tak sympatycy Kalibra byli kolejnym członkiem składu. Składu, co ważne, poszerzonego o znakomitych muzyków - szczególnie świetny, odlatujący czasem psychodelicznie klawiszowiec i rozumiejący, czym jest groove basista/kontrabasista (kontrabas na hiphopowym koncercie to jednak osobliwe zjawisko).

Muzycznie dostaliśmy przekrojowy repertuar z trzech płyt Kalibra i kilka solowych kawałków Abradaba. Jednym z numerów, który wywołał najbardziej żywiołową reakcję był "Normalnie o tej porze". Przy okazji wykonania tej piosenki panowie podzielili się zabawną anegdotką o tym, jak właśnie w Krakowie kręcono klip do piosenki. Zabawy zresztą było więcej, chociażby wtedy, kiedy na scenę wtargnęły (nie raz, nie dwa) fanki formacji, a nawet kilku fanów, z których jeden zaprezentował... taniec brzucha. Powszechną radość wywołał rymowany finał w wykonaniu DJ-a Feel-X-a.

Szkoda tylko, że klubowe wcielenie Kalibra nie uwzględnia sekcji dętej. Kto miał okazję widzieć zespół na Open'erze, wie jak wiele do wykonań live wnosi trąbka. Tu jednak wszystko rekompensowała atmosfera. Teraz trzeba tylko poczekać na obiecaną płytę i kolejne występy.



Dodaj komentarz

Przepisz tekst z obrazka

Komentarze

27 września 2013, 16:06

Joka 2

Pan Duś to powinien się zająć czymś innym bo zdjęć to robić nie potrafi. Ale koncert zajebisty!!!!!