menu
 

OPIS

od 26.09.2014 do 15.01.2015 lub do wyczerpania puli biletów:
Karnet 4-dniowy - 450 zł
Karnet 4-dniowy + pole namiotowe - 530 zł
od 16.01.2015:
Karnet 4-dniowy - 550 zł
Karnet 4-dniowy + pole namiotowe - 630 zł
Karnet weekendowy - 350 zł
Bilety jednodniowe - 207 zł
Bilety dla dzieci:
Od 3 do 12 roku życia - 50% ceny: karnet 4-dniowy -  275 zł, karnet 4-dniowy + pole namiotowe - 315 zł, karnet weekendowy - 175 zł, bilety jednodniowe - 103 zł
Dzieci do 3 roku życia: udział bezpłatny.




Alt-J


Pochodząca z Leeds grupa Alt-J, która miejsce w muzycznych encyklopediach zapewniła sobie debiutanckim "An Awesome Wave", miała wszelkie powody, by spocząć na laurach. Ale... zespołu nie zatrzymała ani ogromna popularność pierwszej płyty, ani mordercze dwa lata w trasie koncertowej, ani zmiany personalne. Do nagrania "This Is All Yours" wykorzystali to samo studio, w którym stworzyli debiut. Za konsoletą ponownie usiadł Charlie Andrew.

- Nie chcieliśmy wydawać kupy pieniędzy na studio w Los Angeles i zatrudnienie Ricka Rubina - wyznał szczerze wokalista i klawiszowiec Gus Unger-Hamilton.

Sprawdzone sposoby zadziałały. "This Is All Yours" zebrało świetne recenzje, album zadebiutował na pierwszym miejscu UK Top 40 i zyskał nominację do nagrody Grammy dla najlepszego albumu z muzyką alternatywną, a przy okazji okazało się, że z muzyki Miley Cyrus można wyjąć fajne sample.


Jonny Greenwood


Jonny Greenwood, czyli gitarzysta Radiohead i kompozytor muzyki filmowej, przyjedzie z London Contemporary Orchestra. Artyści wykonają program, na który złożą się fragmenty kompozycji Greenwooda powstałych na potrzeby filmów "Aż poleje się krew" ("There Will Be Blood"), "Mistrz" ("The Master") i "Norwegian Wood" oraz prace klasyków muzyki współczesnej: Philipa Glassa, Michaela Gordona oraz Xenakisa. Na każdy z przyszłorocznych koncertów złoży się unikatowy repertuar. Przedsmak współpracy gitarzysty i londyńskiej orkiestry dostaliśmy kilka tygodni temu, kiedy muzycy wzięli udział w sesji dla Boiler Room, po raz pierwszy w historii prestiżowego cyklu prezentując muzykę inną od elektroniki i alternatywy. - To ekscytujące, ponieważ wszystko może się zdarzyć - skomentował swą współpracę z filharmonikami Anglik. Próbkę ich możliwości można znaleźć tutaj.


Kasabian

Kasabian, czyli wokalista Tom Meighan, gitarzysta/wokalista Sergio Pizzorno i perkusista Ian Matthews zaczęli grać wspólnie w 1997 roku w Leicester. Nagrywanie debiutanckiego albumu zajęło im kilka lat, ale warto było czekać: imienny debiut z 2004 roku zapoczątkował trwającą do dziś dobrą passę zespołu, przynosząc zadziorne "Processed Beats", "Reason Is Treason" i "Club Foot".

Drugi album, "Empire", podtrzymał miłość do zespołu fanów The Stone Roses czy Oasis i zadebiutował na pierwszym miejscu brytyjskiej listy przebojów. Ten sukces powtórzyła trzecia płyta, "West Ryder Pauper Lunatic Asylum" z singlem "Fire".

Kolejny longplay, nagrany z producentem Danem The Automatorem "Velociraptor" z 2011 roku, sygnalizował przejście zespołu do kolejnego etapu. Odpowiednim dla nich miejscem stały się areny czy najbardziej prominentne miejsca w line-upach wielkich angielskich festiwali. Nie tracąc na popularności, w 2014 roku Kasabian pozwolili sobie na ekscentryczne wydawnictwo, na którego różowej okładce widać było jedynie napisane czasy trwania piosenek. Zespół sam malował je na ścianie swojego studia projektowego w Londynie. Czwarta płyta kapeli znalazła się na pierwszym miejscu brytyjskiej listy, a magazyn "NME" obwołał niedawno Kasabian grupą roku.

St. Vincent

St. Vincent współpracowała z tak różnymi artystami jak David Byrne, Bon Iver czy grupa Swans. Jeździła we wspólne trasy z Arcade Fire, The National i The Black Keys. Nagrała cztery znakomite płyty, z których ta najnowsza - "St. Vincent" - znalazła się na pierwszym miejscu albumów roku 2014 według tygodnika "NME". Pod tym adresem można posłuchać promującego dzieło nagrania "Digital Witness".

Swans

Która muzyczna reaktywacja XXI wieku była tą najważniejszą? Jeśli brać pod uwagę jakość wydanych albumów, a nie medialność czy stawkę za pojedynczy festiwalowy występ odpowiedź jest oczywista – Swans. Zespół przywrócony do życia przez Michaela Girę w 2010 roku to jedna z najbardziej wpływowych grup w historii muzyki alternatywnej. Powstała w 1982, działała nieprzerwanie przez piętnaście lat, mając w składzie tylko dwóch stałych członków, wspomnianego Girę oraz wokalistkę i pianistkę Jarobe. Wśród licznej grupy muzyków współpracujących z projektem byli m.in. Ted Parsons czy Thurston Moore. Po wydaniu 10 studyjnych płyt, zespół rozwiązał działalność w 1997 roku. Zaskakujący powrót po ponad dekadzie milczenia przyniósł trzy rewelacyjne albumy, które nie mają sobie równych w precyzji zagrania (jak i zgrania muzyków), energii jaką ze sobą niosą oraz poziomu hałasu, który zwłaszcza na koncertach podniesiony jest do kwadratu. Zresztą występy Swans już teraz przechodzą do historii jako nie tylko najgłośniejsze, ale także najdłuższe – na open’erowej Alter Stage zagrają co najmniej 2,5 godzinny set. Swobodne traktowanie czasu trwania kompozycji, to także domena pracy studyjnej Swans. Na „The Seer” i „To Be Kind” – dwóch najnowszych i prawdopodobnie najwybitniejszych albumów tego zespołu – utwory mają niekiedy po 34 minuty. Swans w 2015 roku to zespół, którego siła nie wynika wyłącznie z jakości albumów (czołowe miejsca w rankingach podsumowujących 2012 i 2014 roku) czy transowych koncertów, ale przede wszystkim z odnalezienia się na współczesnej scenie muzycznej bez chodzenia na jakiekolwiek kompromisy. Recenzując najnowszy, „To Be Kind” z 2014 roku, Bartek Chaciński z „Polityki” napisał „Na tym etapie ten zespół wydaje się alfą i omegą świata alternatywnej muzyki gitarowej do tego stopnia, że aż wydaje się to niebezpieczne.”

Eagles of Death Metal

Gdyby stopień relacji między zespołami przypominałby drzewo genealogiczne to Eagles Of Death Metal byłby młodszym bratem Queens of The Stone Age. Lider ten sam, nazwa podobnie rozciągnięta do połowy wordowskiego arkusza i to samo rockowe szaleństwo ze sporą dozą humoru. Nie ma co, stęskniliśmy się za ich pełnym testosteronu wcieleniem amerykańskiego rocka, które jednak nigdy nie przekroczyło granicy kiczu. Homme i Hughes na trzech albumach połączyli hardrockową tradycję z pyłem kalifornijskiej pustyni zapraszając do współpracy m.in. Dave’a Grohla, muzyków QOTSA czy Marka Lanagana. I choć ich ostatni album – „Heart On” ukazał się w 2008 roku, nazwa Eagles of Death Metal stale przewijała się w open’erowych ankietach i na forach poświęconych festiwalowi. Zapowiedź ich koncertu na Open’erze to także sygnał, że muzycy pracują nad nowym albumem, który ukaże się w pierwszej połowie 2015 roku.

José González

16 lutego ukaże się nowy album José Gonzáleza zatytułowany „Vestiges & Claws”. Trzecia solowa płyta popularnego szwedzkiego singer-songwrittera ma być naturalnym zamknięciem muzycznej trylogii, rozpoczętej w 2005 roku płytą „Veneer”. Dzięki popularności singla „Heartbeats” sprzedała się w samej Wielkiej Brytanii w blisko półmilionowym nakładzie. Wydana dwa lata później „In Our Nature” była rozwinięciem folkowych brzmień sięgających argentyńskich korzeni Gonzalesa. Następnie muzyk zaangażował się w bardziej elektroniczny projekt Junip (z którym gościł na Open’erze w 2013 roku) oraz komponował muzykę filmową. Dziś wraca do swojego najbardziej znanego oblicza – delikatnego, gitarowego folku, przesyconego melancholią i nieoczekiwaną rytmiką. „Vestiges & Claws” w całości zostało nagrane i wyprodukowane przez Gonzaleza. Muzyk nagrał sam nawet partie perkusji. Wszystko po to, by stworzyć niezwykle osobisty album, który już w lipcu usłyszymy na Open’erze.

The Dumplings

Pierwszy polski zespół w rozpisce tegorocznego Open’era to The Dumplings. Autorzy jednego z najgłośniejszych debiutów 2014 roku mieli pojawić się w Gdyni już w ubiegłym roku. Niestety, na przeszkodzie stanęły problemy zdrowotne Justyny Święs, wokalistki duetu. Dzięki temu rocznemu przestojowi, open’erowa publiczność jako pierwsza będzie miała okazję posłuchać aż 6 nowych kompozycji The Dumplings z przygotowywanej płyty. „Muzyka na naszej nowej płycie będzie dojrzalsza” – zapowiadają. „Interesują nas coraz bardziej introwertyczne brzmienia, co nie oznacza, że nie będzie na tym albumie tanecznych rytmów. Nasza druga płyta będzie takim świadectwem tego co się z nami stało jak zetknęliśmy się z naszymi marzeniami, ale także z tą ciemną stroną mocy rynku muzycznego…”. Występ w Gdyni będzie jedynym festiwalowym koncertem The Dumplings tego lata.

Tom Odell

Tom Odell jeszcze kilka lat temu podróżował samochodem babci między Brighton - gdzie studiował - a Londynem - gdzie starał się zagrać w każdym małym klubie. Dziś jest gwiazdą, którego pierwszy album "Long Way Down" stał się przebojem 2013 roku, debiutując na pierwszym miejscu UK Top 40.

Kariera Odella to przykład wielkiego uporu i odrobiny szczęścia. Bez tego pierwszego nie byłoby spotkania z Lily Allen, która jako szefowa labelu In The Name Of zdecydowała się podpisać kontrakt z dwudziestodwuletnim piosenkarzem. To drugie to właśnie spotkanie z Lily Allen, która zapewne nie każdego dnia trafia na koncerty młodych chłopaków z bujną blond grzywką.

Jeszcze przed wydaniem debiutu (który jeden z blogów określił połączeniem Eltona Johna i Jamesa Blake'a), Odell znalazł się na finałowej liście BBC Sound of 2013, a głosami krytyków przyznających BRIT Awards, dostał nagrodę, która wcześniej trafiła do rąk Adele i Florence.

Dziś, po sukcesach "Long Way Down" i 53 milionach wyświetleń "Another Love" w serwisie YouTube, Tom Odell ma dwa cele. Nagrać nowy album i odnaleźć zielonego mini coopera, który został skradziony chwilę po tym, kiedy muzyk kupił go za zaliczkę na poczet wydania debiutu.

Hozier

Nie ma kraju, w którym Hozier nie dotarłby na podium list przebojów i list sprzedaży, od Billboardu przez UK Top 40 po Listę Przebojów Trójki. Wszystko dzięki utworowi "Take Me To Church", który jest nie tylko głosem protestu wobec praktyk kościoła katolickiego, ale stał się także sprzeciwem wobec nowego, homofobicznego i opresyjnego prawa w Rosji zakazującego "propagowania nietradycyjnych relacji seksualnych".

Dodatkowo "Take Me To Church" w warstwie muzycznej nie jest typowym "radiowym hitem" ponieważ wykorzystuje mniej lubiane przez słuchaczy podziały metryczne. Nagranie, które w ciągu roku zrobiło z Hoziera wielką gwiazdę znalazło się na jego debiutanckim albumie, zatytułowanym po prostu "Hozier". Płyta ukazała się we wrześniu ubiegłego roku i co naturalne, znalazła tysiące nabywców. Za kilka tygodni Andrew Hozier-Byren, 25-latek z irlandzkiego Bray, być może odbierze nagrodę Grammy w kategorii piosenka roku. A 4 lipca na pewno wystąpi po raz pierwszy w Polsce, na festiwalu Open'er.

Teledysk do "Take Me To Church" można obejrzeć pod tym adresem.

Thurston Moore

Thurston Moore to artysta, bez którego amerykańska scena alternatywna byłaby nie tyle uboższa, co przede wszystkim brzmiałaby zupełnie inaczej. Trudno ocenić jego wpływ na dziesiątki zespołów i setki płyt, które ukazały się w ciągu ostatnich czterech dekad. W 1976 roku, osiemnastoletni wówczas Moore przeniósł się do Nowego Jorku, żeby zacząć grać punk. W 1981 razem z Kim Gordon powołał do życia jeden z najważniejszych rockowych zespołów w historii rocka - Sonic Youth. Warto przypomnieć, że ich jedyny polski koncert miał miejsce na Open'erze latem 2007 roku. Sonic Youth wydali 17 albumów studyjnych, a to jedynie część dyskografii samego Moore'a, który przez lata współpracował z R.E.M., Yoko Ono, Johnem Zornem, Glennem Brancą, black-metalową formacją Twilight i wieloma innymi. Wybrany przez magazyn "Rolling Stone" 34. najlepszym gitarzystą świata, komponował do filmu, nagrywał albumy z muzyką eksperymentalną i improwizowaną. Po zawieszeniu działalności Sonic Youth założył zespół Chelsea Light Moving oraz wrócił do solowego projektu, muzycznie najbardziej zbliżonego do dokonań macierzystej formacji. Pierwszy solowy album wydał jeszcze w 1995 roku. Kolejne, w 2007, 2011 i wreszcie najnowszy, "The Best Day" pod koniec ubiegłego roku. To w ramach promocji tej płyty Moore wraz z zespołem pojawi się na Open'erze.

Chet Faker

Kiedy na listach przebojów i najważniejszych blogach muzycznych niezwykłą popularnością cieszyło się tzw. "hipster R'N'B", Nicholas James Murphy, lepiej znany jako Chet Faker, dwudziestopięciolatek z Melbourne, trochę na przekór postanowił oddać się soulowi, oczywiście stymulując klasyczny gatunek sporą dawką elektroniki. Warunki głosowe na śpiewanie soulu miał znakomite, pomysły na muzykę również. Zadziałało bardzo szybko. Najpierw cover "No Diggity" z repertuaru Blackstreet, potem pierwsze autorskie wydawnictwo "Thinking In Textures" i wreszcie wspólna EP-ka z Flume'em. W ciągu roku Chet Faker stał się jednym z najbardziej komentowanych nowych artystów. Zainteresowanie swoją twórczością udało mu się nie tylko utrzymać, ale przede wszystkim pomnożyć. Dlatego wszystkie kolejne single, w tym tak znakomite jak "Fool Of Me", "Melt" czy wreszcie "Talki Is Cheap" i "Gold", stawały się przebojami. W kwietniu ubiegłego roku Faker wydał wreszcie debiutancki album "Bulit On Glass". Pierwszorzędna elektronika i neo-soul przyniosły płytę, obok której w 2014 roku nie można było przejść obojętnie.

Django Django

W 2012 roku Django Django zaliczyli wymarzony debiut płytowy. Recenzenci zachwycali się ich muzyczną erudycją, mieszaniem gatunków i rozpostarciem wpływów od niemieckiego krautrocka do łagodnego indie rocka The Shins. Branża nominowała ich album do Mercury Music Prize, a oni sami wydawali się być jednym z najzwyczajniejszych zespołów na Wyspach, tak jakby cały ten szum dotyczył kogoś innego. W Gdyni usłyszymy materiał z nowego albumu, który zwiastowany jest singlem "First Light".

Refused

Choć ich nazwa nie pojawia się w mediach szczególnie często, warto podkreślić, że jest to jeden z najbardziej wpływowych zespołów w historii hardcore punku, a koncert Refused w Polsce będzie dla wielu osób wielkim wydarzeniem.

Refused powstało w 1991 roku w największym mieście na północnej Szwecji, Umei. W ciągu siedmiu lat działalności wydali trzy albumy i zagrali ponad 400 koncertów w Europie i Stanach Zjednoczonych. Debiutancki longplay "This Just Might Be … the Truth" ukazał się w 1994 i w sposób wręcz podręcznikowy przeniósł na płytę energię, jaką Refused dysponowali na żywo. Znani ze swoich radykalnych lewicowych poglądów, Refused wbili się w dyskurs społeczny tekstami o anarchistycznym zabarwieniu, obroną praw zwierząt i filozofią Straight Edge. W 1998 roku ukazał się trzeci studyjny album Refused. "The Shape of Punk To Come" zgodnie z proroczym tytułem album wynosi hardcore punk na nowy poziom. Awangardowy jazz, elektronika, matematyczny rock, techno. Niestety, tworzenie płyty okazało się dla zespołu dewastującym doświadczeniem. Album nie doczekał się trasy promocyjnej, a pod koniec 1998 roku zespół się rozpadł. Refused powrócili w 2012 roku. Zagrali kilkadziesiąt koncertów, w tym festiwale Coachella i Primavera oraz zostali headlinerami na wszystkich najważniejszych skandynawskich festiwalach. Pod koniec roku znowu zawiesili działalność. Teraz wracają, podobno nie tylko z koncertami, ale także nowym albumem.

Modest Mouse

Modest Mouse po raz pierwszy odwiedzą nasz kraj. Zespół został założony w 1993 roku przez gitarzystę i wokalistę Isaaca Brocka, basistę Erica Judy'ego i perkusistę Jeremiaha Greena. Pierwszym długogrającym albumem bandu był "This Is a Long Drive for Someone with Nothing to Think About", wydany w 1996. Płyta zebrała doskonałe recenzje w niezależnej prasie muzycznej i obecnie należy do kanonu niezależnego rocka dzięki takim utworom jak otwierający ją "Dramamine". Po wydaniu w 1997 "The Lonesome Crowded West" zespół zdobywał coraz większy rozgłos, co przypieczętował kontraktem z dużą wytwórnią, Epic Records. Pierwszym wydawnictwem w nowym miejscu zostało "The Moon & Antarctica" (2000). Album zrywał z hałaśliwym, pustynnym rockiem pierwszych albumów i przynosił bardziej wypolerowaną produkcję. Z drugiej strony, teksty i brzmienie na tej płycie są szczególnie mroczne i chłodne, pełne tłumionej złości.

Po kilku zmianach w składzie, zespół powrócił w 2004 z "Good News for People Who Love Bad News" i sięgnął po światową sławę. Album przyniósł hity "Float On" i "Ocean Breathes Salty". Znalazł się na czołowych miejscach list przebojów i sprzedał w ponad milionie egzemplarzy. Naturalnym stał się fakt, że od tego momentu Modest Mouse można było częściej spotkać w wielkich salach, a nie klubach na 500 osób. Dwa lata później, wspólnie z Johnnym Marrem, gitarzystą legendarnych The Smiths, Modest Mouse nagrali album "We Were Dead Before the Ship Even Sank" (2007), który zadebiutował na pierwszym miejscu listy Billboardu. Do dziś to jeden z największych sukcesów w historii amerykańskiej alternatywy. Na nowy album Modest Mouse czekaliśmy osiem lat. 15 marca ukaże się "Strangers To Ourselves", szóste studyjne wydawnictwo amerykańskiego zespołu.

Of Monsters and Men

Wszystko zaczęło się od lokalnego, dorocznego konkursu muzycznego, który w 2010 roku wygrał nikomu nieznany czteroosobowy folkowy zespół Of Monsters and Men. Po wygranej, do grupy dołączyły dwie osoby i w takim składzie rozpoczęli trasę po rodzimej wyspie oraz pracę nad nowymi utworami. Jeden z nich, "Little Talks", zaprezentowali jesienią 2010 roku międzynarodowej publiczności festiwalu Icelandic Airwaves oraz słuchaczom legendarnej rozgłośni KEXP. Światowa kariera tego nagrania to rajd po listach przebojów, kampaniach reklamowych, programach telewizyjnych i serialach. Dziś wideo "Little Talks" ma ponad 130 milionów wyświetleń. Wydany na przełomie 2011 i 2012 roku debiutancki album "My Head Is an Animal" to jednak nie tylko popularny singel otoczony 10 innymi piosenkami, ale świetny, przebojowy zestaw utworów zaaranżowanych na różne instrumenty - od dęciaków przez akordeon po dzwonki. Folk w wykonaniu Of Monsters and Man ma tę samą energię, którą publiczność pokochała np. u Mumford & Sons oraz nieco magiczny klimat, dzięki bajkowym tekstom wykonywanym w języku angielskim. Od listopada ubiegłego roku Of Monsters and Men pracują nad nowym albumem.

Major Lazer

Diplo, siła sprawcza Major Lazer przez ostatnie trzy lata nie próżnował. W tym czasie Major Lazer wydał doskonale przyjęty album "Free The Universe" z przepięknym singlem "Get Free", wyprodukował reggae'owy debiut Snoop Liona, przypomniał o sobie EP-ką "Apocalypse Soon" z udziałem Pharrella Williamsa i Seana Paula i wreszcie zakończył rok 2014 przebojem "All My Love" ze ścieżki dźwiękowej filmu "Igrzyska śmierci". Z kolei na niedawnej gali wręczenia nagród Grammy, Diplo potwierdził premierę trzeciej płyty Major Lazer, na której gośćmi mają być: Gwen Stefani, Ariana Grande, Ellie Goulding, Travis Scott, Pusha-T. Premiera podobno w kwietniu. Z nowymi utworami czy bez, koncert Major Lazer na Open'erze, będzie jedynym w swoim rodzaju połączeniem niskich basów, jamajskich dancehallowych rytmów, trapowych wycieczek i EDM-owych podbić, które gwarantują imprezę roku.

Faithless

Faithless to ikona brytyjskiej sceny elektronicznej. Powstali dokładnie 20 lat temu w Londynie z inicjatywy Maxi Jazza, Sister Bliss i Rollo. Wydali sześć albumów studyjnych oraz kompilację przebojów, która tylko w Wielkiej Brytanii pokryła się czterokrotną platyną. W sumie na świecie sprzedano ponad 15 milionów ich płyt, co czyni Faithless jednym z najważniejszych elektronicznych zespołów ostatnich dwóch dekad. Ich najsłynniejsze utwory to "Insomnia", " God Is A DJ", "We Come On", " I Want More". Grupa słynęła z transowych, energetycznych koncertów, gdzie elektronika nabierała bardzo konkretnego, wręcz rockowego wymiaru. Faithless na żywo uciekali od ukrywania się za konsoletą, nawiązywali kontakt z publicznością i ogromna w tym zasługa niedoścignionego Maxi Jazza. W 2011 roku grupa zdecydowała się zawiesić działalność. Dziś wracają jako Faithless 2.0, celebrując swoje dwudziestolecie serią ekskluzywnych koncertów, na który złoży się także występ w ramach Open'era 2015.

Fisz Emade

Duet braci Waglewskich będzie promować wydany w ubiegłym roku album "Mamut".

"Mamut" to kolejne muzyczne oblicze braterskiego duetu jakie przychodzi nam obserwować w ciągu ostatnich lat. I kolejne, które zaskakuje jakością, zaangażowaniem i pomysłowością. To nadal hip hop, ale rozbudowany o różnogatunkowe fascynacje Piotrka i Bartosza Waglewskich.

Doskonałym dowodem niech będzie taneczny "Pył" czy zaaranżowane wyłącznie na perkusję i pianino "Ślady", brzmiące jak jazzowy standard i od kilku tygodni utrzymujące się na pierwszym miejscu Listy Przebojów Trójki.

Mumford & Sons

Mumford & Sons to brytyjski zespół folk-rockowy dowodzony przez Marcusa Mumforda. Na koncie mają dwa multiplatynowe albumy "Sigh No More" (2009) i "Babel" (2012). Zostali wyróżnienie nagrodami Billboard, BRIT, Grammy, Juno czy Ivor Novello. Formacja podobno pracuje nad trzecią płytą, a w studiu wspiera artystów James Ford (Arctic Monkeys, Haim).

Curly Heads

Dawid Podsiadło wraca na Open'era, tym razem ze swoją macierzystą formacją Curly Heads. Zespół przetrwał w przyjaźni najbardziej burzliwy okres solowej kariery Dawida i dzięki temu mógł bez wzajemnych animozji wrócić do wspólnego grania, które zaowocowało wydanym jesienią ubiegłego roku albumem "Ruby Dress Skinny Dog". Płyta błyskawicznie pokryła się złotem, a Curly Heads awansowali do rockowej pierwszej ligi, dzięki swojej energii i naturalnej charyzmie.

Domowe Melodie

Ponad 7 miesięcy temu formacja Domowe Melodie przerwała wakacje, żeby zagrać specjalnie w zastępstwie na Open'erze. Teraz, pojawią się na festiwalu na zaplanowanym wcześniej koncercie, na którym promować będą wydaną 2 miesiące temu płytę "3". Krążek stanowi następcę imiennego debiutu grupy z 2012 roku.

Natalia Przybysz

Artystka znana z zespołu Sistars i rozmaitych solowych projektów promować będzie album "Prąd", który ukazał się w listopadzie 2014. Z płyty pochodzi singel "Nazywam się niebo". Jej poprzednie wydawnictwo, z 2013 roku, to "Kozmic Blues" w hołdzie Janis Joplin.

Julia Marcell

Na żywo artystka promować będzie album "Sentiments", który miał premierę w październiku 2014 roku. - Jest to płyta o dużej rozpiętości emocjonalnej, na której to, co bardzo osobiste miesza się z tym wykreowanym, wymyślonym, a jedno pracuje na drugie - opowiadała przed wydaniem krążka wokalistka. - Jak we wspomnieniach, w których wypełnia się własną wyobraźnią, to, co się zapomniało, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

Julia Marcell to laureatka Paszportu Polityki w kategorii Muzyka Popularna oraz Fryderyka w kategorii muzyka alternatywna. Oba wyróżnienia otrzymała za album "June" z października 2011 roku. Na koncie ma też EP-kę "Storm" (2007) oraz płytę "It Might Like You" (2009).

A$AP Rocky

Nowojorski hip hop dawno nie miał tak wyrazistej postaci, jak A$AP Rocky. Wyrazistej, utalentowanej i zaangażowanej w kilka dziedzin na raz. Bo A$AP Rocky to nie tylko raper, ale także producent (ukryty pod pseudonimem Lord Flacko), szef wytwórni A$AP Worldwide, reżyser i projektant mody. A$AP Rocky jest także nieformalnym szefem, a na pewno najbardziej rozpoznawalnym członkiem kolektywu A$AP Mob. Rakim Meyers, bo tak naprawdę nazywa się Rocky, ma 27 lat, a już dziś należy do ścisłej czołówki amerykańskiego rapu. Jak każdy szanujący się artysta tego gatunku odebrał staranne uliczne wychowanie, z handlem narkotykami na czele. Dziś ubiera się w najlepszych domach mody, kumpluje się z Rihanną, ale przede wszystkim nagrywa rewelacyjne albumy. W 2011 roku wydał mikstejp "Live. Love. A$AP", po którym podpisanie wartego kilka milionów dolarów kontraktu było formalnością. Nagrania w stylu "Peso" czy "Purple Swag" były powiewem świeżości na nieco zastałej scenie, przede wszystkim dzięki odważnym beatom, za które odpowiadał producent Clams Casino. Minimalistyczne, elektroniczne, często niekoniecznie hiphopowe. Długogrający debiut A$AP-a - "Long. Live, A$AP" - ukazał się na początku 2013 roku i tylko podbił stawkę. W gronie producentów znaleźli się, prócz wspomnianego Clams Casino, także Skrillex, Danger Mouse i Hit-Boy.

Płyta zadebiutowała na szczycie listy Billboardu i spotkała się z niezwykle pozytywnym odbiorem krytyków. Sukces A$AP Rocky'ego stał się nie tylko lokomotywą dla całego A$AP Mob, ale także dla innych raperów, prezentujących podobny styl, jak Danny Brown czy Flatbush Zombies. Część z nich pojawiła się zresztą na debiucie, podobnie jak Drake, Kendrick Lamar czy Florence Welch. A$AP Rocky, pochłonięty nowymi zajęciami, teoretycznie odłożył na jakiś czas prace nad nowym albumem, ale zaledwie dwa tygodnie temu opublikował premierowy utwór "Lord Pretty Flacko Jodye 2", co może oznaczać, że następca "Long. Live. A$AP" jest bliżej niż nam się wydaje.

Father John Misty

Father John Misty to jedno z muzycznych wcieleń Joshuy Tillmana, wokalisty, gitarzysty, pianisty a przez lata perkusisty formacji Fleet Foxes. Pierwsze solowe albumy wydawał ponad dekadę temu, choć były to raczej rzeczy docierające do wąskiej grupy fanów, także z racji współpracy z małymi wytwórniami czy nawet próbami własnej dystrybucji. Tillman, multiinstrumentalista, czuwał nad wszystkimi aspektami procesu twórczego. W 2008 roku muzyk dołączył do składu zdobywającego coraz większą popularność zespołu Fleet Foxes. Koncertował z nimi po wydaniu debiutanckiego "Fleet Foxes" oraz nagrał partie perkusji na drugi album "Helplessness Blues". Po zakończeniu trasy promującej album, odszedł z zespołu, ale już wtedy zaangażowany był w nowy solowy projekt - Father John Misty. Kontakt z wytwórnią Sub Pop zaowocował wydaniem debiutu pod szyldem tej znamienitej wytwórni. Na "Fear Fun" Tillman odszedł od klasycznego folku, wzbogacając go psychodelią i niezależnym rockiem. Tym razem zaprosił do studia innych muzyków, co pozwoliło mu pełnić także rolę swoistego dyrygenta nad kilkuosobową orkiestrą. Nowy album, wydany w styczniu "I Love You, Honeybear", jest znowu fuzją kilku gatunków, w których Misty czuje się najlepiej, choć zagranych z o wiele większą precyzją i prawdziwą muzyczną namiętnością. "I Love You, Honeybear" została świetnie przyjęta przez dziennikarzy muzycznych i już w tym momencie aspiruje do miana jednego z najważniejszych albumów tego roku. Swoiste uduchowienie, które usłyszycie na płycie jest wpisane w życie Tillmana. Wnika to zarówno z wychowania w duchu chrześcijańskim, twardych zasad wpajanych mu przez rodziców, jaki i późniejszych, wręcz spirytystycznych doświadczeń. Dziś muzyk mieszka w amerykańskiej kolebce mistycyzmu - Nowym Orleanie. Być może właśnie dlatego było mu łatwiej współtworzyć muzykę do serialu "Detektyw", dziejącego się na bagnach Luizjany. To tylko jeden z wielu projektów, w które Misty zaangażowany był w ostatnim czasie, jak choćby nagranie muzyki do filmu o swojej żonie, wspólna trasa u boku Lany Del Rey czy nagrywanie coverów piosenek innych artystów z Nirvaną i Leonardem Cohenem na czele.

D'Angelo

Długo czekaliśmy na koncert D'Angelo w Polsce, ale moment w którym wreszcie pojawi się w naszym kraju nie mógł być lepszy. Dwa miesiące temu D'Angelo wydał "Black Messiah" - trzeci album w swojej karierze. Zrobił to w kulminacyjnym momencie przedświątecznej gorączki, kiedy wszystkie listy najlepszych płyt roku były opublikowane, a dziennikarzy interesowały właściwie tylko analizy gwiazdkowych przebojów a nie nowe płyty. Tym samym dość dobitnie pokazał gdzie ma przemysł muzyczny i jego reguły. Wybudzeni ze świątecznego letargu dziennikarze, nie zdążyli już zmienić wyników swoich podsumowań, ale nie mogli nie napisać, że oto właśnie ukazała się najlepsza i najważniejsza płyta 2014 roku. Tym samym, kiedy za kilka lat będziecie spoglądać w rankingi, pamiętajcie, jakiego albumu w nich nie uwzględniono. "Black Messiah" był pierwotnie planowany na ten rok, być może nawet na okolice 15. rocznicy wydania innego epokowego działa, czyli "Voodoo". Społeczna sytuacja w USA, a zwłaszcza zamieszki w Ferguson przyspieszyły decyzję D'Angelo o wydaniu nowej płyty. Album wpisał się w tradycję rewolucyjnych albumów, które zarówno na poziomie muzycznym jak i lirycznym rozliczają się z zastaną rzeczywistością i robią to bezkompromisowo. D'Angelo powracający po 15 latach studyjnego milczenia z dnia na dzień stał się centralną postacią amerykańskiej sceny, przy której sukcesy jego młodszych i teoretycznie nowocześniejszych kolegów stały się jakby bledsze. Jego spojrzenie na soul, R&B, jazz, funk jest tak wyjątkowe, że nie uda się go określić, dostawiając do nazw tych gatunków jedynie przedrostek "neo". To jest po prostu brzmienie D'Angelo.



Nie pierwszy to zresztą raz, kiedy D'Angelo zostawia konkurencję w tyle. "Black Messiah" może jeszcze dziś nie jest klasykiem, ale za kilka lat będzie stawiany na równi z poprzednimi działami artysty - wydanym w 1995 debiutem "Brown Sugar" i jego następcą, jedną z najważniejszych płyt przełomów wieków - "Voodoo". Po wydaniu tej płyty D'Angelo zagrał jedynie kilkanaście koncertów i zniknął na 12 lat. Powrócił na początku 2012 serią kilku występów i właśnie wtedy pojawiły się informacje o tym, że pracuje nad nowym albumem. Rzadko kiedy oczekiwanie jest tak sowicie wynagrodzone. Mamy nowy album D'Angelo a w lipcu po raz pierwszy zobaczymy go w Polsce z jego nowym zespołem - D'Angelo and the Vanguard.

Disclosure

Wydany w maju 2013 debiutancki album Disclosure, "Settle" zadebiutował na szczycie UK Top 40, otrzymał entuzjastyczne recenzje, których dopełnieniem były czołowe miejsca podsumowań roku oraz nominacje do Grammy i BRIT Awards. Howard i Guy Lawrence to pierwszy od kilku lat elektroniczny live act, który popularnością zyskiwaną od momentu debiutu i pozycją na rynku dorównuje największym gwiazdom elektroniki lat 90. Disclosure śmiało rozpychają się pomiędzy najpopularniejszymi zespołami rockowymi i alternatywnymi, udanie zmierzając w stronę headlinerów wielu imprez. W tym roku wracają na Open'era ze specjalnym koncertem, jednym z kilku zaplanowanych na tegoroczny sezon festiwalowy.

The Vaccines

Choć data premiery nowej płyty The Vaccines nie została jeszcze potwierdzona, "English Graffiti" jest jednym z najbardziej oczekiwanych albumów na Wyspach, a nadchodząca trasa jest całkowicie wyprzedana. Muzycy zapewniają, że czeka nas spora zmiana brzmienia, w kontekście poprzednich płyt. The Vaccines zadebiutowali 4 lata temu krążkiem "What Did You Expect from The Vaccines?". Nim na rynek trafił ich debiut płytowy, grupa zdążyła zebrać pochlebne recenzje za swoje single, zbudować potężną grupę fanów i w kilku plebiscytach zwyciężyć jako nadzieja roku lub najlepszy debiutant. Wraz z premierą płyty, także dzięki przychylności mediów, The Vaccines stali się czołowym zespołem drugiej fali rockowej rewolucji, która kilka lat wcześniej wyniosła na szczyt takie zespoły jak The Strokes czy Franz Ferdinand, co tylko potwierdzili drugim albumem "Come Of Age" i debiutem na szczycie brytyjskiej listy przebojów.

Nervy

Nervy to projekt, za którym stoją Agim Dzeljilji, Igor Pudło i Jan Młynarski. Agim i Igor komponowali już kilka lat temu, łącząc swoje muzyczne fascynacje. Kiedy do składu dołączył czołowy polski perkusista, Jan Młynarski, Nervy nabrały aktualnego kształtu. Ich imienny album, wydany pod koniec 2014 roku, jest połączeniem oryginalnych sampli, elektronicznych syntezatorów, żywych instrumentów dętych i oczywiście bębnów. Dokładnie takie brzmienie Nervy powtórzą na Alter Stage, występując z towarzyszeniem orkiestry dętej.

Marmozets

Marmozets to rockowa nadzieja wytwórni Roadrunner Records. Kapela powstała w 2007 roku. Debiutancki album angielskiej formacji, "The Weird and Wonderful Marmozets", miał premierę we wrześniu 2014 roku. Pod tym adresem można sprawdzić promujący dzieło numer "Why Do You Hate Me?".

Kodaline

Rockowa formacja Kodaline zadebiutowała płytą "In a Perfect World" w czerwcu 2013 roku. Z wydawnictwa pochodziły single "High Hopes", "Love Like This" i "All I Want". Ten ostatni znalazł się też na soundtracku do dramatu "Gwiazd naszych wina" ("The Fault in Our Stars") z Shailene Woodley w roli głównej. W lutym 2015 roku kwartet wydał drugi longplay, "Coming Up for Air". Podobnie jak poprzedni, tak i ten krążek dotarł do 1. miejsca listy sprzedaży w Irlandii. Promującego zestaw utworu "The One" można posłuchać pod tym adresem.

W skład kwintetu wchodzą Becca Macintyre (wokal), Sam Macintyre (gitara/wokal), Jack Bottomley (gitara), Will Bottomley (bas/wokal) i Josh Macintyre (perkusja).

Skubas

"Brzask" i "Wilczełyko", dwa solowe albumy Skubasa to niezwykłe pozycje na polskim rynku. To płyty intymne, szczere, bardzo emocjonalne. Skubas w całości odpowiada za kompozycje i teksty oraz produkcję płyt, które częściowo powstają w domowych warunkach. Ta atmosfera przenosi się także na scenę w czasie jego koncertów.

George FitzGerald

Dokładnie za miesiąc - 27 kwietnia - George FitzGerald wyda długo oczekiwany debiut płytowy "Fading Love". Będzie to zbiór produkcji jednego z najpopularniejszych DJ-ów sceny house i bass, którego utwór "Child" stał się wielkim tanecznym przebojem 2012. Przez kilka lat FitzGerald wydawał w cenionych labelach Hotflush i Aus Music, by wreszcie znaleźć się w Double Six - tanecznej odnodze Domino. Od kilku sezonów FitzGerald - londyńczyk na stałe rezydujący w Berlinie - jest gościem najlepszych elektronicznych festiwali na świecie, 4 lipca wreszcie zawita na Open'era, by zagrać na Beat Stage.

W.E.N.A. + Electro-Acoustic Beat Session

Łącząc wpływy soulu, funku, hip-hopu i elektroniki W.E.N.A. i E.A.B.S. zmieniają oblicze jazzu w niecodziennej inicjatywie muzycznych osobowości.

W.E.N.A. to właściwie Michał Łaszkiewicz. Hiphopowy twórca ma na koncie ma dwa solowe albumy, "Dalekie zbliżenia" z maja 2011 roku i "Nowa ziemia" z lipca 2013 roku.

Electro-Acoustic Beat Session to kolaż utalentowanych osobowości muzycznych, wywodzących się z różnych gatunków i stylów.

Artyści połączyli siły i właśnie pracują nad płytą.

Enter Shikari

Enter Shikari połączyli ze sobą rave'ową elektronikę z metalem, post-hardcore'em i kilkoma innymi mocnymi gatunkami. W drugiej połowie poprzedniej dekady stali się pionierami takiego podejścia do muzyki i autorami ogromnego sukcesu komercyjnego. Od samego początku otoczeni są prawdziwym kultem. Jeszcze przed podpisaniem kontraktu płytowego wyprzedali legendarny londyński (niestety, już nie istniejący) klub Astoria, będąc do dziś jednym z dwóch zespołów, któremu udała się ta sztuka. Ich pierwszy album, "Take To The Skies" (2007), zadebiutował na 4. miejscu najchętniej kupowanych płyt w wielkiej Brytanii, będąc jednym z największych niezależnych przebojów tamtego roku. Elektronicore (tak nazwano gatunek wykonywany przez Enter Shikari) znalazł rozwinięcie na drugim albumie "Common Dreads", ale jest to także płyta, na której członkowie kapeli zaczęli inkorporować do swojej muzyki inne wpływy, skutkiem czego kolejny album był popisem szeroko pojętego muzycznego eklektyzmu. W styczniu tego roku Enter Shikari powrócili po dwuletniej przerwie nowym albumem "The Mindsweep". - To coraz lepsze Enter Shikari. Bardziej chwytliwe. Wścieklejsze. Trudniejsze. Dziwniejsze. Piękniejsze - opisują swoją płytę muzycy.

of Montreal

Wbrew pierwszemu skojarzeniu, w przypadku of Montreal, nie mamy styczności z zespołem z Kanady, ale z USA. I to z miasta historycznie zasłużonego dla amerykańskiej sceny muzycznej. Studenckie Athens w stanie Georgia dało światu przecież R.E.M. i The B 52's, a w połowie lat 90. właśnie of Montreal. A właściwie Kevina Barnesa, który niepodzielnie rządzi kolektywem od prawie dwóch dekad, wymieniając członków składu równie często, jak muzyczne inspiracje. Dlatego nie ma dziś chyba gatunku, którego of Montreal by nie przećwiczyli - może z wyjątkiem ciężkich odmian rocka i metalu. Są i ballady w stylu The Beatles, jest disco lat 70., jest glam-rock, a ostatnio nawet nowoczesne R&B. Wspólnym mianownikiem dla całości dokonań jest jednak psychodelia, która na każdym z 13 (!!!) studyjnych albumów of Montreal jest w jakiś sposób obecna. Najbardziej na zahaczającym o wybitność "Hissing Fauna, Are You The Destroyer?" z 2007 roku, który zrobił z zespołu prawdziwą gwiazdę alternatywy. Echa tego albumu odbijają się we współczesnej muzyce do dziś, ale Barnes ze swoim projektem jest już dalej. W marcu wydał nowy album, "Aureate Gloom", na którym słychać spory odwrót w stronę punk rocka. Jakie oblicze of Montreal usłyszymy na Open'erze? Przekonamy się 2 lipca.

Ratking

Nowojorski hip-hop ma swoje wielkie gwiazdy oraz ceniony underground. Ratking zaliczają się do tej drugiej kategorii. Raperzy Wiki i Hak oraz producent Sporting Life rozpoczęli współpracę w 2011. Pierwsze wydawnictwo wypuścili już rok później. Początkowo ze składem był związany jeszcze jeden producent, Ramon, ale debiutancki album Ratking, "So It Goes", był stworzony już bez jego udziału. Wydaniem płyty zajęła się ceniona wytwórnia XL, dla której podpisanie kontraktu z Ratking było niejako powrotem do czasów, kiedy z labelem związany był Dizzee Rascal. Bo Ratking to hip-hop potraktowany ze spora rezerwą, mniej klasyczny, bardziej alternatywny. Trochę w stylu Death Grips czy Danny'ego Browna. "So It Goes", wydany rok temu, zebrał bardzo pozytywne recenzje. "The Guardian" napisał w recenzji: "Nowojorski kolektyw stworzył brudną, agresywną, ale płodną postać hip-hopu, która jest przesiąknięta muzyczną spuścizną ich miasta, ale jednocześnie zmierza w nowym kierunku". Do Gdyni Ratking przywiozą swój nowy mikstejp, "700 Fill".

Two Gallants

1 lipca na Alter Stage będzie królował folk w amerykańskim wydaniu. Do ogłoszonego już jakiś czas temu Father John Misty dołącza duet z San Francisco - Two Gallants. Ich muzyka, choć wychodzi z folku, skręca mocno w kierunku gitarowej alternatywy, nie bojąc się potężnie brzmiących gitar. Wystarczy posłuchać "My Love Won't Wait" z wydanego w 2012 albumu "The Bloom and The Blight", by zrozumieć o jaki rodzaj brzmienia chodzi. Two Gallants odrobili lekcje z grunge'u, lo-fi i amerykańskiej tradycji. Najnowsze wydawnictwo zespołu, "We Are Undone", spodoba się wszystkim, którzy na Open'erze najlepiej bawili się na koncertach projektów Jacka White'a. Two Gallants nie leżą wcale daleko od solowych dokonań lidera The White Stripes, ani jego projektów pod szyldem The Dead Weather.

Elliphant

Elliphant popularność zyskuje systematycznie od prawie trzech lat, czyli od momentu wydania singla "Tekkno Scene". Kolejnym sukcesem była debiutancka EP-ka, którą zachwycił się portal Pitchfork. To muzyka taneczna o czysto zabawowym, użytkowym charakterze, ale zachowująca jakość, uciekająca od łatwych patentów. Styl Elliphant docenili zarówno Katy Perry jak i Skrillex czy Diplo. Skrillex pojawił się w jednym z jej kolejnych utworów - "Only Getting Younger" a Diplo zaprosił Elliphant na najnowszy album Major Lazer. Można ją usłyszeć w singlowym "Too Orginal". Cztery EP-ki, jeden album studyjny, setki koncertów - od dwóch lat Elliphant nie zwalnia tempa - i wydaje się, że wcale nie ma zamiaru. Kilka tygodni temu wypuściła nowy utwór, "Love Me Badder", który można sprawdzić pod tym adresem.

Hudson Mohawke

Hudson Mohawke od kilku lat wymieniany jest w gronie najzdolniejszych twórców nowej elektroniki. Karierze muzycznej poświęcił prawie połowę swojego życia. Zaczął od zwycięstwa w konkursie dj'skim. Miał wtedy 15 lat. Pierwsze nagrania zaczął publikować w 2005 roku, już jako Hudson Mohawke, ale prawdziwa popularność przyszła po podpisaniu kontraktu z wytwórnią WARP. Tam ukazały się jego najważniejsze EP-ki oraz debiutancki album "Butter". Jego charakterystyczny styl - pocięte sample, sporo surowych beatów i głębokich bassów - uczynił z niego gwiazdę dwóch gatunków - hip-hopu i elektroniki. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Hudson został wciągnięty do GOOD Music, stajni artystów dowodzonych przez Kanye Westa. Dzięki temu jego produkcje można usłyszeć na "Cruel Summer" i "Yeezus" Westa, ale także na płytach Drake'a, Azealii Banks i Pushy T. Mimo napiętego grafiku, znalazł czas, by rozwinąć współpracę z Lunice'em. Debiutancka EP-ka "TNGHT", ich wspólnego projektu, była jednym z najlepszych elektronicznych wydawnictw 2012 roku. W ubiegłym roku Hudson Mohawke powrócił do własnych utworów. Wydał "Chimes", 4-utworowy materiał i zapowiedział nowy album. Premiera "Lantern", pierwszego od blisko 6 lat studyjnego albumu Mohawke'a odbędzie się 16 czerwca. Wśród gości na płycie usłyszymy m.in. Miguela oraz Antony'ego, któremu Hudson produkuje nową płytę.

Rebel Babel Ensemble

Rebel Babel Ensemble to międzynarodowa orkiestra orkiestr dętych, która łączy tradycyjne instrumenty dęte z rapem, funkiem i muzyką filmową. To także próba stworzenia największego Big Bandu Europy w celu przywrócenia dawnego blasku ochotniczym orkiestrom i nadania im współczesnego, popkulturowego oblicza. Działania muzyków inspiruje kompozytor i kreator muzycznych performance'ów Jan Feat.

Pierwszym działaniem projektu Rebel Babel Ensemble było rozpoczęcie internetowego międzynarodowego koncertu. Kolejne europejskie orkiestry odgrywają w swoich ambientach 11. symfonię Feata. Pierwszy epizod to koncert Lizbona - Trzebnica w wykonaniu portugalskiej Original Bandalheira oraz wrocławskiej orkiestry Hanys Band.

W założeniu Rebel Babel to seria koncertów, performensów i fleszmobów, które poprzez muzykę mają nieść pozytywne wibracje, unowocześniać tradycje orkiestr dętych, a także docierać do sfer wykluczonych z uczestnictwa w kulturze.

Karnety i bilety:

Karnet 4-dniowy - 550 zł
Karnet 4-dniowy + pole namiotowe - 630 zł
Karnet weekendowy - 350 zł
Bilety jednodniowe - 207 zł

Bilety dla dzieci:
Od 3 do 12 roku życia - 50 procent ceny: karnet 4-dniowy - 275 zł, karnet 4-dniowy + pole namiotowe - 315 zł, karnet weekendowy - 175 zł, bilety jednodniowe - 103 zł. Dzieci do 3 roku życia: udział bezpłatny.

Karnety i bilety:

Karnet 4-dniowy - 550 zł
Karnet 4-dniowy + pole namiotowe - 630 zł
Karnet weekendowy - 350 zł
Bilety jednodniowe - 207 zł

Bilety dla dzieci:
Od 3 do 12 roku życia - 50% ceny: karnet 4-dniowy - 275 zł, karnet 4-dniowy + pole namiotowe - 315 zł, karnet weekendowy - 175 zł, bilety jednodniowe - 103 zł
Dzieci do 3 roku życia: udział bezpłatny.

koncert Open‘er Festival, koncert Open‘er Festival 2015, Open‘er Festival w Polsce, Open‘er Festival w Polsce 2015, Open‘er Festival w Polsce bilety, Open‘er Festival w Polsce 2015 bilety, koncert Open‘er Festival kup bilet, koncert Open‘er Festival 2015 kup bilet,

Materiały organizatora/Serwis Barock nie ponosi odpowiedzialności za treści nadesłane.