menu
 

OPIS

2.08.2012 - czwartek

15.10 Vavamuffin
16.20 The Petebox
17.15 Carrantuohill & Fanfara Ciocarlia
18.20 Happysad
19.40 Hardcore Superstar
21.00 Ministry
22.30 Damian Marley
00.00 Anti Flag
01.20 The Qemists

3.08.2012 - Piątek

15.00 Deriglasoff
16.00 Bethel
17.00 The Analogs
18.05 Poparzeni Kawą Trzy
19.20 Piotr Bukartyk
20.30 Gooral
21.40 Machine Head
23.10 Asian Dub Foundation
00.40 Luxtorpeda
02.00 Shantel

4.08.2012 - Sobota

15.00 Hope
15.55 Eris Is My Homegirl
16.45 Plan
17.45 Dubioza Kolektiv
18.50 Elektryczne Gitary
20.10 In Extremo
21.30 The Darkness
23.00 Sabaton
00.30 My Riot

Anti-Flag

Anti-Flag głosi swe polityczno-punkowe przesłanie już od połowy lat 90. W swym zdezelowanym busie muzycy zjeździli całą Amerykę Północną, by potem udawać się na tournée w miejsca tak odległe jak Australia czy Rosja. Siłą napędową zespołu jest chęć bycia głosem zmian i wolności oraz potrzeba zwiększania świadomości społecznej związanej z różnymi tematami, począwszy od niszczenia środowiska, a na ograniczania wolności skończywszy. Od samego skromnego początku ich działalności w Steel Town zespół wykonywał ciężką pracę, używając muzyki jako narzędzia pozytywnych zmian. Zbiórki na słuszny cel, koncerty charytatywne – celem muzyków z Anti-Flag jest nie tylko bawić, lecz również szerzyć wiedzę i uczyć tych, którzy podobnie jak zespół wierzą w lepsze jutro.

Ponieważ przesłanie Anti-Flag ma wymiar globalny, celem muzyków jest rozpowszechnienie tego przesłania wraz z ich wysokoenergetycznym punk rockiem na całym świecie. Ich długie trasy koncertowe objęły już Stany Zjednoczone, Kanadę, Wielką Brytanię i Europę, a także Amerykę Południową, Rosję i Skandynawię. W Australii zagrali na festiwalu Big Day Out wraz z Rage Against the Machine, Billym Braggiem, Arcade Fire i Bjork. Byli jedynym zespołem, który zagrał pod dwa występy każdego dnia festiwalu Leeds i Reading w Wielkiej Brytanii (w ciągu 35 godzin zatrzęśli sceną główną oraz sceną BBC Lock Up Radio w sumie cztery razy). Jako Headliner na Rhein Kultur, największym darmowym festiwalu w Niemczech, udostępnili swe przesłanie 50 000 Niemców.

Niedawno Anti-Flag zakończył swą północnoamerykańską trasę razem z NOFX i planuje ogólnoświatowe tournée w roku 2012. W marcu ukaże się ich nowy album "The General Strike".

Asian Dub Foundation

Asian Dub Foundation w twórczości łączy drum'n'bass, reggae, jungle i dub z tradycyjnymi hinduskimi brzmieniami. W tekstach podejmuje przede wszystkim tematy społeczno-polityczne związane z rasizmem, emigracją, kryzysem gospodarczym, uzależnieniem od mediów i internetu czy konfliktami na tle religijnym. Na głównej scenie Przystanku zaprezentuje m.in. materiał z ostatniej płyty "A History Of Now" wydanej w 2011 roku.

The Darkness

Brytyjska hardorckowa formacja The Darkness zasłynęła w 2003 roku przebojem "I Believe in a Thing Called Love". Kapela ma w dorobku dwa albumy - "Permission to Land" z lipca 2003 roku oraz "One Way Ticket to Hell... And Back" z listopada 2005 roku. Zespół zakończył działalność w 2006 roku, gdy frontman, Justin Hawkins, opuścił jego szeregi, by walczyć z nałogiem narkotykowym. Formacja wróciła jednak w 2011 roku i obecnie pracuje nad nową płytą.

Machine Head

I tak to się zaczyna… 18 piosenek a capella śpiewanych przez gitarzystę i głównego wokalistę Robba Flynna. Zapadająca w pamięć, posępna melodia, teksty w całości po łacinie. Jakie słowa wyśpiewuje? Sangre Sani (Krwawy Święty), Bellator Inferni (Wojownik Ognia), Caede (Morderstwo), Edemarde (Samobójstwo). Wyszeptywane słowo "śmierć" kończy cześć pierwszą trzyczęściowej sonaty w Cis-dur zatytułowanej I Am Hell (Jestem piekłem). Narracja sama w sobie przyprawia o gęsią skórkę: oto rozgrywająca się w trzech częściach historia podpalaczki. To główny wokalista Phil "szatkownica" Demmel zasugerował Flynnowi, by podpalaczkę uczynił tematem. Przygotowując się do pracy, Flynn dowiedział się, że "podpalaczki to z punktu widzenia psychologii prawdziwe monstra, ponieważ o ile mężczyźni dokonują strasznych czynów ze złości lub w celu przejęcia kontroli lub wyrażenia swojej dominacji, o tyle u kobiet takie niezrozumiałe zachowanie tłumaczyć można tylko… miłością". Gdy cichną ostatnie dźwięki dwóch gitar klasycznych i wiolonczeli, które składają się na ten ponad ośmiominutowy pierwszy utwór z płyty, jedno staje się jasne: Machine Head starają się wyznaczać własną ścieżkę i maszerują naprzód, nie przykładając wagi do wyborów poczynionych przez inne zespoły ten sam gatunek muzyczny. Ich siódmy album Unto The Locust poderwał zarówno rzesze fanów jak i rzesze krytyków z całego świata. Wszycy oni chcą doświadczyć rewolucyjnej dźwiękowej destrukcji, której zespół planuje dokonać.

Główny wokalista i gitarzysta Robb Flynn, tłumaczy, że album ten jest naturalną kontynuacją wydanego w 2007 roku The Blackening, podkreślając jednocześnie, że celem muzyków nie było napisanie The Blackening II. Brzmi to całkiem rozsądnie, ale biorąc pod uwagę świetne recenzje, które wspomniany album zebrał – wielu krytyków nazwało o metalowym albumem roku, a niektórzy nie zawahali się nawet określić go mianem albumu dekady, a riff riffem dekady – po co było zmieniać coś, co się sprawdziło? "Chcieliśmy podjąć wyzwanie. Wciąż nas pytano, jak chcemy pobić The Blackening", mówi Flynn o poprzedniku Unto The Locust, który był nawet nominowany do nagrody Grammy. "Zacząłem pisać na gitarę klasyczną i gdy coś już miałem, zawołałem Dave’a [Dave’a McClaina, perkusistę] i pocisnęliśmy razem. This Is The End to jedna z najbardziej technicznie brutalnych i szybkich piosenek, które do tej pory stworzyliśmy. Wielkie wyzwanie stanowiło dla nas to, że na początku nie byliśmy nawet w stanie tego zagrać. To postawiło poprzeczkę naprawdę wysoko". Jednak mimo wielu wprowadzonych zmian pewne rzeczy w albumie Unto The Locust pozostały po staremu. Flynn żartuje, mówiąc: "Wychodzi na to, że wciąż nie możemy napisać piosenki krótszej niż to cholerne sześć minut".

Jednak niezależnie od swojej długości, piosenki, które składają się na Unto The Locust, są napięte i napisane po mistrzowsku, doprawione wprawnym pchnięciem rapiera i jednocześnie wypełnione huczącymi gromami dziesięciotonowego młota. Opatentowana przez Machine Head harmonika też daje się usłyszeć, choć równoważą ją zręcznie uderzane struny gitary klasycznej i dźwięki kwartetu smyczkowego, dając efekt niezwykłej dźwiękowej zależności, którą daje się odczuć w tym samym czasie zarówno w głowie jak i w gardle. Innymi słowy, gdy słyszy się siekący thrashowy kawałek taki jak This Is The End, wie się, że to bez wątpienia Machine Head, jednak jeszcze bardziej wyrafinowane i dopracowane niż dotychczas. "Chcieliśmy zachować to, co stanowi sedno muzyki Machine Head: thrashujące gitary o obniżonej tonacji, psychodeliczne dźwięki i smutne melodie" – tłumaczy Flynn – "Ale chcieliśmy też, by efekt był mocniejszy, bardziej imponujący. Kierowaliśmy się zasadą: Jeśli dostaje się od tego gęsiej skórki, bierzemy to".

Jak to bywa z zespołami, które mają za sobą prawie dwadzieścia grania, Machine Head miało swoje wzloty i upadki, jednak początek nowego millenium dowiódł, że teraz bardziej niż kiedykolwiek wcześniej zespół jest po prostu ponad konkurencją. Pod względem swojego dorobku muzycznego, nie mają się przed kim kłaniać. Choć żaden kawałek z wydanego w 2003 Through The Ashes Of Empires ani z wydanego z 2007 roku The Blackening nie był singlem radiowym, muzycy zespołu stworzyli dla siebie samych i dla wszystkich innych wyzwanie, pisząc piosenki, które burzą wszelkie granice. Skutkiem tego podejścia było stworzenie najbardziej złożonego i technicznie dopracowanego materiału w ich historii. Trzyczęściowe gitarowe i basowe harmonie, wyzywające partie solowe i meandry dzikiego thrashu umieszczono obok trzyczęściowych harmonii wokalowych, które w końcu zderzają się z druzgocącym, neandertalskim riffem. Machine Head stworzyło przepis na nowoczesny metalowy majstersztyk… choć nie wszyscy tak uważają. Podobnie jak kiedyś, w 1994 roku, ich teledysk Davidian został zakazany przez MTV, w roku 2007 teksty Machine Head stały się przedmiotem kontrowersji, której skutki był znacznie bardziej dalekosiężne, bowiem pewne konserwatywne środowiska w Stanach Zjednoczonych chciały wręcz zakazać gry zespołu w niektórych miejscach, twierdząc, że jego fani są "agresywni" i że stanowią "element" oraz że jego teksty "podburzają". Wzięło się to pewnie z silnego sprzeciwu tych tekstów wobec wojny oraz z ciemnego, czasem depresyjnego klimatu, który oddawany jest na każdej kolejnej płycie. Okazało się jednak, że tych tekstów i piosenek nie da się zatrzymać; że byli ludzie, którzy protestowali i w ostatniej chwili znajdowali nowe możliwości, tak by uparci fani zespołu i tak mogli go zobaczyć; że na całym świecie pojawiły się głosy poparcia dla zespołu, które przyszło zarówno od kolegów z kręgu metalu (Metallica) jak i ze świata pozametalowego (jury Grammy). Jasno i jednogłośnie mówiono, że Machine Head to zwiastun całkiem nowej ery.

Dziś, czekając na wydanie "Unto The Locust", czyli zdecydowanie najbardziej śmiałego i złożonego albumu w dotychczasowej historii Machine Heade, wierzymy, że będzie to album napisany przez prawdziwych fanów muzyki dla prawdziwych fanów muzyki. Nie album mieszczący się w popowym mainstreamie lub internetowy hit w stylu "dziś o nim głośno, jutro wszyscy zapomną", których w dzisiejszym zagmatwanym świecie jest tak wiele. To będzie album dla ludzi, którzy wiedzą, że muzyka może ich ocalić lub dla tych, których być może już ocaliła. Tak jak głośny krzyk lidera zespołu Robba Flynna podczas zapadającego w pamięć kawałka Darkness Within: "Módl się do muzyki, zbuduj kaplicę, oddawaj jej cześć w tych potwornych czasach, napełnij swoje serce każdą nutą, umiłuj ją i wypuść na morze, bo Bóg jest w niej kluczem i dźwiękiem, zbawienie znajduje się zamemu, daj się przeniknąć jej melodii, a muzyka Cię wybawi… pozwól jej Cię wybawić". To dla takich ludzi jest ten album.

Damian Marley

Damian Marley to jeden z najbardziej oczekiwanych artystów reggae w Polsce, najmłodszy syn legendarnego Boba Marleya, członek formacji Superheavy, zdobywca nagród Grammy, twórca hitów "Welcome To Jamrock" czy "Road To Zion".

Po fantastycznie przyjętej płycie "Distant Relatives", nagranej wspólnie z nowojorskim raperem Nasem oraz udziale w gwiazdorskim projekcie Superheavy, w skład którego weszli także Mick Jagger, Joss Stone i Dave Stewart, Damian Marley pracuje nad czwartym solowym albumem, którego premiera planowana jest na ten rok. Pomiędzy nagraniami artysta odwiedzi Polskę.

Karierę muzyczną Marley zaczął w wieku 13 lat, kiedy razem z Shiah Coore (synem gitarzysty Third World) i Yashema Beth McGregor (córką Freddie McGregora i Judy Mowatt) założyli zespół The Shepherds. Debiutancki, solowy longplay muzyka, "Mr Marley", wydany w 1996 roku został w całości wyprodukowany przez jego brata Stephena. Krążek szybko zdobył popularność w Stanach Zjednoczonych oraz na Jamajce, a młody Damian stał się jednym z ważniejszych wschodzących wówczas talentów. Kolejne płyty - "Halfway Tree" z 2001 oraz "Welcome to Jamrock" z 2005 roku, również wyprodukowane przez Stephena - podbiły serca fanów i błyskawicznie wspięły się szczyty list sprzedaży. Obie płyty otrzymały nagrody Grammy w kategorii najlepszy album reggae i tym najmłodszy z Marleyów tylko ugruntował swoją silną pozycję na światowej scenie reggae.

Artysta pozostaje oddany filozofii Rastafari, czemu daje wyraz w swojej muzyce przepełnionej ideologią jednej miłości, jednej planety oraz wolności i równości dla wszystkich ludzi.

Natalia Przybysz

Natalia Przybysz wystąpi w ramach nocnych koncertów w Akademii Sztuk Przepięknych, które towarzyszą Przystankowi Woodstock. Wokalista zaprezentuje projekt Kozmic Blues 2012 przygotowany na 50-lecie debiutu artystycznego Janis Joplin.

- Teraz rozumiem dlaczego wokaliści tak rzadko sięgają po repertuar Janis - komentuje Natu. - Każda piosenka jest jak wyprawa w Himalaje. Trzeba się dobrze przygotować a zwłaszcza nauczyć oddychać tą nową dla mnie gęstością powietrza. Traktuję ten projekt jako wyzwanie i eksperyment, który ma mnie otworzyć na nowe nieeksplorowane wcześniej przeze mnie obszary. Kozmic Blues to tytuł jednej z piosenek Janis. O miłości o wolności i mocy jaką ma chwila tu i teraz. O tym, że wszystko się zmienia, ale uczucia pozostają takie same na zawsze. Blues to muzyka, która jest pomostem pomiędzy niedolą - smutkiem a drugą stroną, czyli szczęściem. Blues jest siłą jaką czujemy dźwigając się i odbijając od dna. Wierzę, że wciąż wielu z nas to hipisi. Myślę, że ten projekt to dobre lekarstwo na dzisiejsze kryzysowe czasy. Potrzebujemy czegoś mocnego i prawdziwego, czegoś co już raz wywołało rewolucję.

Sabaton

Sabaton to szwedzka grupa wykonująca muzykę z pogranicza power i heavy metalu. Tematyka utworów jest powiązana z wojną, w szczególności z II wojną światową. Kapela przyjedzie promować nowy album "Carolus Rex", którego premiera planowana jest na 25 maja. Dzieło poświęcone będzie Karolowi XII, szwedzkiemu władcy panującemu na przełomie XVII i XVIII wieku.

Shantel

Shantel w swej twórczości łączy tradycyjne bałkańskie brzmienia z klezmerskim feelingiem. Jego hity "Bucovina", "Disko Partizani", "Disko Boy" czy "Citizen of Planet Paprika" uczyniły go sławnym nie tylko w rodzimych Niemczech, ale także w całej Europie, wliczając w to Turcję, gdzie został ikoną tamtejszej popkultury. Shantel to kosmopolita, poszukiwacz brzmień, zawsze otwarty na nowe doświadczenia i emocje, które może dołożyć do swojego muzycznego miksu. W tym roku wyda kolejny album "Anarchy & Romance".


Materiały organizatora/Serwis Barock nie ponosi odpowiedzialności za treści nadesłane