Newsy

Chcemy Eminema przed Depeche Mode

5 kwietnia 2013, 16:03, inf. własna, aka

Eminem albo jego serdeczna koleżanka Dido. Ewentualnie Frank Ocean. A może DJ Paris Hilton? Ktoś z nich powinien wystąpić przed Depeche Mode.



Szykują się w Polsce dwa koncerty Depeche Mode i trzeba się z tego cieszyć (pomimo wysokich cen biletów). Jak jednak wiemy - chociażby z piosenki zespołu Travis - "grass is always greener on the other side", dlatego zazdrościmy Amerykanom artystów, którzy pojawią się w roli supportu przed DM na trasie po USA. W Stanach Zjednoczonych, kupując wejściówkę na koncert tria, będzie można zobaczyć również Bat for Lashes lub Crystal Castles.

Postanowiliśmy z tej okazji przygotować małą zabawę, która może (powinna?) posłużyć jako podpowiedź dla organizatorów występów Depeche Mode w naszym kraju (25 lipca, Stadion Narodowy w Warszawie24 lutego, Atlas Arena w Łodzi). Poniżej lista wykonawców, którzy mogliby/powinni zagrać przed Dave'em Gahanem, Martinem Gore'emAndym Fletcherem.

p.s. podkreślamy, że jest to zabawa, dlatego niektóre kandydatury mogą wydawać się niedorzeczne

p.s.2 kolejność przypadkowa

Eminem - po prostu raper powinien w końcu przyjechać do Polski i tak naprawdę jest mi zupełnie obojętne, czy wystąpi na festiwalu, na solowym koncercie w klubie czy właśnie przed Depeche Mode. Niech po prostu przyjedzie!



Frank Ocean - po pierwsze jest w naszej redakcji ktoś, kto miłuje go okrutnie i nawet wybrałby się z Krakowa w tak odległe miejsca jak Warszawa czy Łódź, by go posłuchać na żywo. Po drugie artysta wystawił nas (ród Polski), nie przyjeżdżając z Coldplay. Po trzecie, skoro mógł mieć w planach koncert przed Chrisem Martinem i spółką, tym bardziej nie powinien mieć problemu, by zaśpiewać przed Depeche Mode.



Recoil - tu - przyznaję - ponosi mnie fantazja. Już oczyma wyobraźni widzę Alana Wildera, który najpierw wymiata "Jezabel" przed swoimi dawnymi kolegami z zespołu, a potem "niespodziewanie, ku zaskoczeniu oniemiałego z zachwytu tłumu" pojawia się w trakcie występu DM i siada za perkusją, by znów zagrać z nimi "I Feel You".



Paris Hilton - opcja oszczędna. Jest kryzys i trzeba zaciskać pasa, dlatego w wariancie ekonomicznym, proponuję najlepszą DJ-kę na świecie. Dodatkowy argument - oni nakręcili "One Night in Paris", ona... też;)



Daft Punk - ja to widzę i nawet czuję! Daft Punk są w stanie rozgrzać każdego i przed każdym, a w końcu taka jest w zamyśle rola supportu.



Dido - mam słabość do dziewczyny (o czym już donosiłam), poza tym, Martin Gore też jest kibicem Arsenalu, więc na pewno doceniłby obecność koleżanki-gunnerki w trasie, a zadowoleni muzycy, to dobrzy muzycy.



2Cresky - nie dość, że pasują stylistycznie, to jeszcze są z Polski (żeby nie było, że dyskryminujemy).



Guns N' Roses - taki żarcik, ale znając punktualność Axla, akurat "zdążyłby" dotrzeć już po zakończeniu show Depeche Mode i tym samym (uprzedzając wydarzenia i planując awaryjnie też inny support) mielibyśmy wydłużoną imprezę.
 
 
 

Dodaj komentarz

Autor:
Komentarz:

Przepisz tekst z obrazka:
Newsy powiązane