Newsy
Dead Letter Circus fot. Archiwum

Dead Letter Circus fot. Archiwum

Dead Letter Circus w Warszawie

24 kwietnia 2019, 13:14, KnockOut, dd

Dead Letter Circus wystąpi w Warszawie. W roli gości specjalnych: Siamese oraz Daze of June.

Australijska kapela zaprezentuje się 17 września w warszawskiej Hydrozagadce. Najnowszą produkcją studyjną zespołu jest album "Dead Letter Circus", który został wydany 21 września 2018, nakładem Rise Records i BMG.

W roli supportu wystąpią dwie duńskie formacje: Siamese, której występ będzie częścią trasy "Super Human Tour" oraz Daze of June, która swój ostatni krążek – "Heart of Silver" wydała w marcu 2018 roku, za pośrednictwem wytwórni Prime Collective.

W 2004 roku w australijskim Brisbane wokalista i klawiszowiec Kim Benzie oraz basista Stewart Hill założyli zespół Dead Letter Circus. Jego muzyka miała oddawać fascynacje Australijczyków zarówno rockiem progresywnym, alternatywą w stylu Radiohead albo Tool, jak i elektronicznymi brzmieniami z trip hopowymi na modłę Massive Attack na czele.

Zanim ukazała się pierwsza płyta Dead Letter Circus, musiało minąć aż sześć lat. Czekać się jednak opłacało. "This Is the Warning" z 2010 roku dotarł bowiem na drugie miejsce australijskiej listy płyt. Kolejne albumy radziły sobie na Antypodach równie dobrze.

Muzyka Dead Letter Circus jest z jednej strony bardzo przemyślana, dopieszczona, niepozbawiona licznych smaczków, a z drugiej ma w sobie potężny, szczery ładunek mocy, co zapewne ma związek ze sposobem pracy nad utworami, którego integralną częścią jest jam session. Zresztą, granie na żywo to jest ich prawdziwy żywioł. Australijczycy mogą się pochwalić występami przed tak uznanymi oraz legendarnymi markami, jak Judas Priest, Linkin Park, Chevelle, Muse, czy Animals As Leaders.

Duńska załoga Siamese to nie byle jacy zawodnicy. Działają od 2011 roku i w tym czasie zdążyli stać się jednym z najbardziej znanych zespołów w swoim kraju spośród tych, które grają muzykę, jakiej na pewno nie pokochają didżeje mainstreamowych rozgłośni radiowych.

Co grają Andreas Kruger, Christian Hjort Lauritzen, Joakim Stilling i Mirza Radonjica-Bang? Twierdzą, że łoją metalcore'a, ale inspirowanego w niemałym stopniu… R&B. Sami określają to rzadko spotykane połączenie jako R'n'b core. Na czym to coś polega? Z grubsza na tym, że w piosenkach przeplatają się spokojne, popowe wręcz klimaty, czule łechtające ucho melodie, a co jakiś czas pojawiają się nieco mocniejsze gitary i wokale. Czym się to je? Posłuchajcie, chociażby wydanej w 2017 roku płyty "Shameless", a się dowiecie.

"Wygrywaliśmy nagrody, byliśmy na listach przebojów, choć radio nienawidzi naszych piosenek, koncertowaliśmy na świecie. Śpiewamy o życiu, miłości, grzechach śmiertelnych, społeczeństwie, które nas zawodzi, zażywaniu narkotyków. Robimy to od 2011 roku i nie zamierzamy przestać. No może poza narkotykami" – tak Duńczycy opisują się sami. Czujecie się zachęceni, aby obejrzeć ich w akcji?

Zespół Daze Of June powstał w niezwykle ważnym miejscu dla historii muzyki, duńskim Roskilde. Wcześniej panowie hałasowali pod nazwą Archives of Alaska. Czterej panowie mają na imię Benjamin, Dennis, Sylvester i Simon. Deklarują, że łączą energetyczną agresję z chwytliwymi melodiami i nie kłamią. Jest w tym metalcore, jakieś opiłki djentu i hard core'a również. Jednak najbardziej zaraża melodyjność utworów, której nie powstydziliby się tak uznani gracze, jak na przykład Alter Bridge albo 30 Seconds To Mars.

Żywot Daze Of June nie jest długi, więc i dorobek na razie skromny. Dyskografia płytowa obejmuje wydany w 2018 roku album "Heart Of Silver", który zespół nagrał z Chrisem Kreutzfeldtem za konsoletą (m.in. Scarred By Beauty, Ghost Iris). Gościnnie w kawałku "The Current" pojawia się Mirza Radonjica-Bang z Siamese.

Bilety na koncert można już teraz zakupić na sklep.knockoutprod.net.
 
 
 

Dodaj komentarz

Autor:
Komentarz:

Przepisz tekst z obrazka:
Newsy powiązane