Newsy
Abbath fot. Archiwum

Abbath fot. Archiwum

Nuclear supportuje Abbath

12 grudnia 2019, 13:22, KnockOut, dd

Nuclear otworzy lutowy koncert Abbath, Vltimas oraz 1349 w klubie Progresja.

Thrash metalowcy z Chile zaprezentują się w Polsce już 9 lutego 2020 roku w roli supportu Abbath, Vltimas i 1349. Ostatnią produkcją zespołu jest album "Formula For Anarchy", który ukazał się w 2015 roku.

Choć solowa kariera Abbatha trwa ledwie od 2015 roku, o byłym frontmanie legendarnego Immortal było w tym czasie dość głośno. Drugi studyjny materiał "Outstrider" (2019) Abbath nagrał już w zupełnie innej konfiguracji personalnej. Obecnie na scenie obok Norwega stoją: bębniarz Ukri Suvilehto, basistka o filmowo kojarzącej się ksywce Mia Wallace (zatrudnił ją także Tom G. Warrior do Triumph of Death) oraz gitarzysta Ole André Farstad.

Abbath z pewnością uraczy fanów klasykami Immortal, może czymś projektu I.

David Vincent zalicza się do osób inteligentnych i dotarło do niego, że musi pokazać fanom, że stać go jeszcze na coś naprawdę ciekawego w death metalu. Dowód w postaci kapeli VLTIMAS pomogli Vincentowi przygotować zawodnicy pierwszoligowi – Blasphemer (gitara, eks-Mayhem, Aura Noir) i kapitalny bębniarz Flo Mouniera (Cryptopsy). Kredytu zaufania i finansów na nagrania udzieliła kapeli renomowana wytwórnia Season Of Mist. Pełnowymiarowy efekt pracy pod tytułem "Something Wicked Marches In" ukazał się 29 marca 2019 roku i zebrał zasłużenie bardzo dobre recenzje. Jest i polonicum w związku z albumem, bo jego oprawę graficzną przygotował Zbigniew M. Bielak (m.in. Ghost, Paradise Lost, Watain, Portal).

O tym, że black metal potrafi być wściekły, bezlitosny, bezkompromisowy, a jednocześnie ciekawy i frapujący, doskonale wiedzą muzycy 1349. Powstała w 1997 roku na gruzach Alvheim kapela, której głównodowodzącymi są basista Seidemann (także m.in. Mortem, Pantheon I) i wokalista (a wcześniej bębniarz) Ravn, zaś gary okłada fantastyczny Frost (Satyricon), potrafiła nagrać takie perełki (czarne rzecz jasna) black metalu, jak "Beyond The Apocalypse" czy "Hellfire", ale także nieco poeksperymentować (np. album "Revelations of the Black Flame", współmiksowany przez Toma G. Warriora z Hellhammer/Celtic Frost/Triptykon). Jednakże bez względu na to, jaka była muzyka 1349, zespół nigdy nie zatracił wyjątkowego klimatu swoich kompozycji, odbijającego echa pionierów gatunku.

Jeśli wierzyć muzykom Slayer, w 2019 roku historia wielkiej legendy metalu dotarła do końca. Dziedzictwo wielkiej załogi z Kalifornii będzie jednak żyć w muzyce tysięcy zespołów, które ogromnymi garściami czerpały, czerpią i czerpać będą z jej dorobku. Jeden z nich powstał w 2003 roku w stolicy Chile, Santiago, a nazywa się Nuclear. A w Chile, jak doskonale wiemy, pierwsze hausty powietrza zaczął łapać w 1961 roku niejaki Tomás Enrique Araya Diaz, który w encyklopediach metalu widnieje jako Tom Araya.

Nuclear to kwintet w składzie: Sebastian Puente (gitary), Francisco Haussmann (gitary), Punto Sudy (perkusja), Roberto Soto (gitara basowa) i Matías Leonicio (wokal). Pierwsi trzej wymienieni zakładali kapelę. Matias dołączył dwa lata później, a Roberto w roku 2012. Na każdej płycie i niemal w każdej kompozycji słychać miłość Chilijczyków do Slayera z okresu od jedynki do "Seasons…". Żeby jednak nie było, że to tylko południowoamerykańska kopia legendy thrashu, usłyszymy w Nuclear również pokłony, chociażby dla wczesnego Death, starego Kreatora, Destruction i Sodom. Nawet wokal Matiasa to coś pomiędzy Mille a Schmierem. Słucha się ich kapitalnie, ogląda jeszcze lepiej. Klasę chilijskiej ekipy doceniło Candlelight Records, biorąc ją pod swoje skrzydła.
 
 
 

Dodaj komentarz

Autor:
Komentarz:

Przepisz tekst z obrazka:
Newsy powiązane