menu

Depeche Mode



Miejsce: WARSZAWA, Stadion Narodowy
Data: 25.07.2013
Supporty: Chvrches
Bilety: 825 zł VIP, 275 zł trybuny, 187 zł trybuny D (miejsce siedzące nienumerowane), 176 zł trybuny G (miejsca siedzące nienumerowane), 330 zł golden circle early entrance, 242 zł golden circle, 187 zł płyta, 176 zł osoby niepelnosprawne, sprzedaż: livenation
 

RELACJA

Wchodząc na Stadion Narodowy, wysłałam do kolegi SMS z pytaniem, czy przyjechał na koncert. Odpisał, że nie, bo zawsze grają to samo i tak samo. Sporo w tym prawdy, ale paradoksalnie to największy atut występów Depeche Mode.



Nie będę ukrywać, przez pierwszą godzinę koncertu Depeche Mode trochę się nudziłam. Tak, uwielbiam "Walking in My Shoes", "Black Celebration" i "Policy of Truth", które wybrzmiały w początkowej części setu, ale nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że panowie bardzo się zestarzeli (cóż, dotyczy to także gwiazd rocka). Nie tylko fizycznie, choć też, ale i jakby mentalnie. Brakowało energii, ognia, kontaktu z publicznością, a makijaż Dave'a rozmazujący się w zmarszczkach nie pomagał. Gahan co prawda wciąż kręci biodrami lepiej niż striptizerki z Las Vegas, magnetyzuje spojrzeniem i ma wielką charyzmę, ale bardzo szybko wydawał się zmęczony (choć może zbyt wiele razy widziałam na scenie Iggy'ego Popa i mam wygórowane wymagania). Niestety, też muzycznie czułam się niedopieszczona.

Koncert nabrał jednak wigoru z otwierającymi taktami "Soothe My Soul" - pierwszym mocnym, rockowym numerze w zestawie. I dalej był już w zasadzie festiwal tego, co w Depeche Mode najlepsze. "A Pain That I'm Used To" z drapieżnym riffem (fajna kwadratowa gitara), wirujące "A Question of Time", odśpiewane chóralnie przez wypełniony po brzegi Stadion "Enjoy the Silence" i kapitalne, ostre, rozbudowane "Personal Jesus", które na żywo wypada o niebo lepiej niż z płyty. Zagrane na bis "Just Can't Get Enough" zapewniło doskonałą zabawę z kolorowymi projekcjami na telebimach, a "Never Let Me Down Again" okazało się niezmiennie niezawodne.

W zasadzie powinnam zacząć od końca, bo właśnie po to jedzie się na koncert Depeche Mode. Po to, by na znak Dave'a Gahana zacząć szaleńczo machać rękami w rytm "Never Let Me Down Again", by przeżyć ten przeszywający dreszcz intro zwiastującego "I Feel You", by wykrzyczeć z tysiącami osób "words are very unnecessary, they can only do harm", by popatrzeć jak Gahan kręci się z rozłożonymi ramionami i zdejmuje kamizelki, by zobaczyć dyrygującego zza syntezatorów tłumem Andy'ego oraz roześmianego Martina.

Specjalnie do tej pory o nie wspomniałam o Martinie, bo należy mu się osobny akapit. Gore ma piękny, krystaliczny głos i kiedy tylko zaczyna śpiewać robi się absolutnie magicznie (z lekką pomocą fanów rozświetlających Narodowy komórkami i zapalniczkami), a jego "Home" (wykonał jeszcze "Higher Love" i "Shake the Disease"), był najbardziej emocjonalnym, poruszającym momentem koncertu.

Mimo świeżych wizualizacji ("Precious" z cudnymi psiakami), numerów z nowej płyty (niezłe, wyraźnie bluesowe, organiczne "Goodbye"), koncert Depeche Mode pozostaje koncertem Depeche Mode. I właśnie dlatego wciąż je grają, a my wciąż na nie przyjeżdżamy i wciąż nam się podobają.

O czym donosi Anna Szymla

Lista utworów podczas koncertu Depeche Mode na Stadionie Narodowym 25 lipca 2013 roku:

Intro
Welcome to My World
Angel
Walking in My Shoes
Precious
Black Celebration
Policy of Truth
Should Be Higher
Barrel of a Gun
Higher Love (śpiewane przez Martina Gore'a)
Shake the Disease (śpiewane przez Martina Gore'a)
Heaven
Soothe My Soul
A Pain That I'm Used To
A Question of Time
Secret to the End
Enjoy the Silence
Personal Jesus
Goodbye

Bis:
Home (akustyczne, śpiewane przez Martina Gore'a)
Halo (wersja w remiksie Goldfrapp)
Just Can't Get Enough
I Feel You
Never Let Me Down Again



Dodaj komentarz

Przepisz tekst z obrazka

Komentarze

27 lipca 2013, 07:27

Seiken

Było super byłem na wszystkich koncertach w Polsce DM,oprócz Torwaru 84
Ten był zdecydowanie najlepszy