menu

Green Day



Miejsce: Łódź, Atlas Arena
Data: 18.06.2013
Supporty: All Time Low
Bilety: 137 zł - płyta (specjalna cena dla członków AlterKlubu do wyczerpania puli), 157 zł - płyta, 207 zł - płyta golden circle, 197 zł - trybuny - kategoria 1, 167 zł - trybuny kategoria 2, sprzedaż: w Altersklepie oraz w punktach sprzedaży sieci Ticketpro od 19 grudnia 2012
 

RELACJA

Punk rock, Beny Hill, trochę Monty Pythona i duch Freddiego Mercury'ego czyli Green Day oraz All Time Low w Łodzi.



Najpierw trochę ponarzekam i poprzeklinam. Wiem, że Green Day to już stricte popowy zespół, którego główny target stanowią nastolatki (wśród publiczności przeważały panie w wieku 14-17 lat) i support powinien być krojony pod takich słuchaczy. Czym jednak twórców "American Idiot" urzekli chłopcy z All Time Low, że zabrali ich w światową trasę, zrozumieć nie mogę. Panowie prezentują chyba najbardziej miałki, infantylny, pozbawiony jakiejkolwiek wartości dodanej pop punk, jaki dane mi było w życiu słyszeć i po ich secie, na usta cisnęło mi się jedynie "ku**a mać". To jak wysokich lotów jest to sztuka można było wywnioskować już po wielkiej płachcie z tyłu sceny z małym napisem z nazwą zespołu i wielkim "FUCK". Ze sceny muzycy również dbali o odpowiednio intelektualną atmosferę. Opowiadali, że oni są fuckin' happy, że są w naszym fuckin' beautiful country for the fuckin' first time, a tak w ogóle, jeden z nich ma dzisiaj fuckin' urodziny, a on nigdy nie fuckał polish girl. Następnie atmosfera spoważniała. Wokalista zapowiedział, że oto teraz będzie piosenka o tym, aby wszystkim tym, którzy nie pozwalają nam być sobą, pokazać, no jak to powiedzieć - fucka. Po tej zapowiedzi, zagrali utwór, przy którym "Biała Armia" Bajmu brzmi jak Black Flag. Litości, a muzycy poprosili przy tym jeszcze o "circle pit". Chłopcy z Monty Pythona by tego nie wymyślili.

No dobra, wyrzuciłem z siebie całą tę negatywną energię i teraz będzie już spokojniej, bo do występu Green Daya przyczepić się już raczej nie da. Wiem, iż są tacy, których na sam dźwięk nazwy zespołu bolą zęby, przyznać jednak trzeba, że Armstrong jak mało kto we współczesnym rocku potrafi zadbać o doskonały kontakt z publiką, która zwyczajnie je mu z ręki. A to raz dyryguje nią niczym nieodżałowany Freddie Mercury (zresztą widać, że Billie ewidentnie się na nim wzoruje), a to pozwala jej odśpiewać za niego całą zwrotkę takiego "Boulevard of Broken Dreams". Publika sama też często przejmowała inicjatywę - podczas zagranego na sam koniec "Brutal Love", który ma niemalże bożonarodzeniowy klimat, zadbała o odpowiednio bożonarodzeniowy klimat - trybuny rozświetliły się lampami aparatów w telefonach komórkowych niczym choinka. Niby bzdet, ale tworzy to fajny klimat. Armstrong dwukrotnie pozwolił też miłośnikom wejść na scenę. Najpierw zaprosił przedstawicielkę płci pięknej, aby zaśpiewała z nim "Know Your Enemy", później wyciągnął jakiegoś chłopaka i pozwolił mu pograć na jego gitarze i poszaleć po całej scenie. Przy czymś takim owijanie się polską flagą czy też wykrzykiwanie "Polska", z nienagannym akcentem to tylko mało znaczące dodatki.

Z powyższego wynika, że po niedawnych problemach Billiego z używkami nie pozostał ślad. Zresztą cały zespół zaprezentował się w pełni profesjonalnie - koncert zaczął się punktualnie co do minuty i potrwał dobre 2,5 godziny. Wiem, że takie Foo Fighters potrafi grać więcej, ale wciąż jest to sporo powyżej średniej. Setlista była dosyć przekrojowa, poza rzeczami z wydanej niedawno trylogii "!Uno!", "!Dos!" i "!Tré!" (niżej podpisanego ucieszyła przede wszystkim obecność kapitalnego i posiadającego mnóstwo uroku "Stray Heart") były obowiązkowe numery z "American Idiot" i "21st Century Breakdown", ale też rzeczy o starszym rodowodzie, jak "Basket Case" i "When I Come Around". Były także niespodzianki. Gdzieś po drodze muzycy wpletli miniaturę na saksofonie z motywem z "Benny Hilla" (tak, zaczęli się ganiać po scenie), pojawił się także medley "Shout"/"(I Can't Get No) Satisfaction"/"Always Look on the Bright Side of Life"/"Hej Jude". To wprawdzie tylko ciekawostki, ale zawsze miłe uzupełnienie setu.

Nigdy nie należałem do wielkich miłośników Amerykanów, i raczej ten koncert wiele w tej sprawie nie zmieni. Ale wyjazd do Łodzi z pewnością zapiszę po stronie tych bardziej udanych.

Tomasz Jarka



Dodaj komentarz

Przepisz tekst z obrazka

Komentarze

21 czerwca 2013, 18:46

jagk

bardzo jestem ciekaw twojej twórczości. bo gorszego pierdolenia i zawisci w 1 akapicie jeszcze nie widziałem. pozdro i poćwicz

21 czerwca 2013, 18:49

fuckingfuckxo

To jak wysokich lotów jest to recenzja można wywnioskować już po Twoim 'ku**a mać' :)

21 czerwca 2013, 18:50

fanGD

Komentarz dotyczacy ATL to zenada. Idz czlowieku sie schowaj. Chlopaki z ATL dali czadu. A przyznam ze nie znalem ich wczesniej.

21 czerwca 2013, 18:53

Jasey

Pojebało Cie chłopaczku.

21 czerwca 2013, 19:19

lowerthanalive

Pojebało Cie chłopaczku. [2]

21 czerwca 2013, 19:44

l

Pojebało Cie chłopaczku. [3]

21 czerwca 2013, 19:54

Agnieszka

Pierdolnij się w ten swój pusty łeb za ten idiotyczny pierwszy akapit.

21 czerwca 2013, 23:45

gas

Pojebało Cie chłopaczku [3]

22 czerwca 2013, 06:54

SexInStereo

Pierdolnij się w ten swój pusty łeb za ten idiotyczny pierwszy akapit. [2]

22 czerwca 2013, 11:08

Paulina

Masz facet (a może chłopczyku? chociaż nie obrażajmy dzieci, pewnie lepiej by się zabrali za tą relację) nasrane w głowie. Pewnie taki z Ciebie tru pank, że o ja Cię pierdolę. Zapewne znasz tak samo długo ATL jak i GD skoro wypowiadasz się o słownictwie pierwszego zespołu. Czepiasz się, a GD na swoich koncertach (nawet DVD, które wydali) pierdolą o "big FUCK YOU to all the politicians" i innych fakach. Lubię oba zespoły i wiem, że koncerty GD to są naprawdę dobre widowiska, ale halo, Ty ewidentnie masz coś do All Time Low, bo osoba, która jest neutralna nie wypowiada się w taki sposób. To jak wysokich lotów jest GD sztuka można też wywnioskować po tytule "Awesome as fuck" , ale nie, nasi panowie przecież mają dużą kulturę słowa :). Jeśli nie umiesz bawić się na koncertach tylko kurwiwać w głowie, to wielkie gratulacje.

22 czerwca 2013, 11:41

Chris

Idiota.

22 czerwca 2013, 13:35

#

kupiłabym ci mózg ale szkoda pieniędzy

22 czerwca 2013, 13:41

pis

oczywiście bo twój święty green day nie używa takich słów jak "fuck" matko boska,zaparzyć ci melisy dla uspokojenia? bo ewidentnie z niewiadomych przyczyn masz COŚ co all time low i sapiesz się jak taki czajnik na gazie. nie znasz historii zespołu, nie znasz ich a oceniasz. to jest bardziej niż żałosne. typowe all time low to przeklinające i zboczone all time low. nikomu to nie przeszkadza, tylko widać tobie, drogi pseudo znawco nie wiedzący że na rockowej scenie muzycznej przeklinanie to kurwa N O R M A.

23 czerwca 2013, 11:31

Wiola.

Powiem tyle - nie bierz się już więcej do pisania żadnych relacji (szczególnie koncertowych) bo niezbyt Ci to wychodzi. :) Przed krytyką czegokolwiek należy najpierw to bliżej poznać, żeby nie było to tylko pustą i powierzchowną oceną, jaką właśnie Ty wystawiłeś. Jak rozumiem GD zagrał wzorowo, a ATL to gówno, tak? Bo tyle wywnioskowałam z Twojego jakże "profesjonalnego" tekstu. Radzę przestać być tak ograniczonym co do zespołów, bo raczej życia Ci to nie ułatwi. GD wcale nie nagrywa teraz lepszych piosenek od ATL jeśli chodzi o brzmienie, więc Twoja ocena brzmienia ATL to idiotyzm. Jeśli byłeś tak nastawiony do ATL od początku to nie wiadomo jak dobrzy by oni byli, Ty i tak widziałbyś tylko czubeczek swojego noska i napisałbyś to, co chciałbyś napisać. :) Pozdrawiam i życzę znalezienia sobie lepszego zajęcia.

24 czerwca 2013, 19:51

Kasia

ale sie dzieciaki oburzyły na krytykę;)tak sie składa, że jego prawem jest to, że mu sie sztuka ATL nie podobała. Nie mam nic do przekliania, bo jak ktoś tu napisał to jest w miarę standard na takich gigach, ale opowiadanie fuck, fuck, fuck to jest podniecające może dla gimnazajalistek, bo człowiek dorosły posłucha, ale wrażenia to na nim nie zrobi, jedynie pokiwa w myślach głową i pomyśli "TO JUŻ BYŁO" "NIC NOWEGO". Tak czy siak recenzja słaba;)

25 czerwca 2013, 12:14

martiena

zgadzam się do ATL. Też nie ogarniam z jakiej racji wożą się z GD... Także podpisuję się pod pierwszym akapitem.
Co do GD, to co się wydarzyło Łodzi, a i zapewne dzieje się na każdym koncercie, było po prostu genialne. To, co chłopaki prezentują sobą jest cudowne, brakuje mi słów aby wyrazić co czuję! Kocham ich muzykę, ich styl i w ogóle wszystko!

25 czerwca 2013, 12:36

Inspring

Zgadzam się z opinią o ATL, miałam takie samo wrażenie, stojąc metr od nich. Ale przyznać trzeba, że poziom ogólny tej recenzji jest bardzo niski. Nie chodzi mi tu o moje osobiste opinie. Po prostu nie jest to właściwie napisana recenzja.

25 czerwca 2013, 12:46

lol

Pojebało Cie chłopaczku [247386478312]

25 czerwca 2013, 14:06

ANONIM

Co za idiota pisał tą recenzję?

25 czerwca 2013, 14:09

hmm

mi sie wydawało ze flaga mówiąca "FUCK all time low" to należała do GD. znaczy sie coś jak : "pie****ć all time low" bo zraz bedzie green day ludzie!!! muahahaha ale to tylko takie moje wyobrażenie

25 czerwca 2013, 14:47

FUCK!

""Brutal Love", który ma niemalże bożonarodzeniowy klimat, zadbała o odpowiednio bożonarodzeniowy klimat - trybuny rozświetliły się lampami aparatów w telefonach komórkowych niczym choinka. Niby bzdet, ale tworzy to fajny klimat. "KLIMAT KLIMAT KLIMAT.Porponuję przeczytać to, co się napisało, a dopiero później publikować tekst.

25 czerwca 2013, 14:49

wwoq

Następnym razem proszę udać się na koncert Feel albo Pectusa. To coś dla Pana.

25 czerwca 2013, 15:44

xx

Też dorzucę swoje dwa grosze. Nie wiem kto pozwolił Ci to w ogóle opublikować, jesteś kiepski, pozdrawiam. :)

PS. Green Day to legenda rock'a. Może nie są już tak blisko punku jak na początku garażowego grania, ale nie nazywaj ich popem dla nastolatek..

25 czerwca 2013, 16:33

NastolatkaSłuchającaGD

Pop dla nastolatek to 1D, a nie GD. Może i dla nastolatek, ale NIE TYLKO dla nastolatek, a już na pewno nie pop.

25 czerwca 2013, 19:37

sucho

Green Day to pop?! Since when? Target im się w ogóle nie zmienił, nie wiem, skąd te wnioski. Pierwszy akapit powala w sensie niepozytywnym. All Time Low to rzeczywiście średnio udany support, chociaż publiczność została rozgrzana, a to był cel - szukam pozytywów. I serio napisałeś "bożonarodzeniowy klimat" a propos "Brutal love"? To, że coś się świeci, nie znaczy, że jest Boże Narodzenie:) Ogólnie nieciekawa recenzja. Pozdrawiam

16 lipca 2013, 19:40

xxx

flaga z napisem "FUCK All Time Low" nie była zrbiona przez GD, ATL tak zawsze robią. Taki mają styl.
a co do twojej perfekcyjnej recenzji to pierdolnij się w główkę i może ci przejdzie :))

16 listopada 2013, 02:43

kia

Bez jaj ile Ty nasz lat 10 że wystawiasz tak idiotyczną opinie na temat ATL ?
widać że słuchasz jakieś disko polo albo może Bibera ale jedno wiem tacy jak Ty piszą takie obraźliwe teksty żeby albo się dowartościować albo tak mocno żal cię w dupę ściskał :)))
pozdro
P.S skoro ci się nie podobało to trzeba było wyjść , a gdybyś miał odwagę byś to powiedział osobom które słuchają ATL o swojej opinii a wtedy byłaby z ciebie miazga ( o ile wiesz co to znaczy ) bo sposób twojej wypowiedzi świadczy tylko i wyłącznie o twojej inteligencji :) której jak widać nie posiadasz :)
A i dobra rada idź do okulisty bo przyda ci się :)