menu

The Boxer Rebellion



Miejsce: WARSZAWA, Hydrozagadka
Data: 22.09.2013
Bilety: 45 zł / 50 zł, sprzedaż: Go-ahead.pl, ebilet.pl, Ticketpro.pl, Eventim.pl oraz w sklepach sieci Empik, Media Markt i Saturn.
 

RELACJA

Mimo że The Boxer Rebellion mają na koncie już cztery albumy, to dopiero po premierze "Promises" zyskali popularność w Polsce. Podczas koncertu w stołecznej Hydrozagadce zaprezentowali nowe - wszechstronne i bardziej dojrzałe oblicze, dzięki któremu mogą skraść serca publiczności.



Wieczór otwierał krótki występ formacji Christof. Intymne, folkowe brzmienia stworzyły liryczną atmosferę. Utwory Holendrów mogę śmiało polecić miłośnikom Unkle i Dry The River.

Po tym delikatnym preludium The Boxer Rebellion zdecydowali się rozpocząć od mocnego uderzenia kawałki "Step Out Of The Car". Od razu dało się zauważyć, że publiczność bardziej żywiołowo reaguje na starsze numery, choć ostatnie wydawnictwo "Promises" często prezentowano w rozgłośniach radiowych. Fani mieli okazję przypomnieć sobie m.in. "Semi Automatic" i "Evacuate", a mnie do pełni szczęścia zabrakło jedynie nastrojowej ballady "Misplaced" z krążka "Union".

Nowe kompozycje w wersjach na żywo tylko zyskiwały, szczególnie ascetyczne "New York", które na krążku wypada dość blado. Świetnie brzmiały dwa bardziej alternatywne utwory - "Fragile" i "Always", które przypominają ostatnie dokonania Editors i M83. Brytyjczycy udowodnili, że są mistrzami budowania nastroju przy "You Belong To Me" i "Keep Moving" oraz melancholijnym "No Harm". Niemiłym zaskoczeniem była dla mnie reakcja fanów na ostatni przebój grupy - "Diamonds". Singel często gości w eterze, więc publiczność na pewno dobrze go znała. Zamiast śpiewać, czy chociażby patrzeć na scenę, widzowie wyjęli smarfony i zaczęli nagrywać wątpliwej jakości filmiki. Hydrozagadka daje świetną możliwość interakcji między zespołem a słuchaczami, a muzykom na pewno nie przypadło do gustu to, że ludzie woleli patrzeć na trzycalowe ekraniki niż na scenę.

Jakkolwiek występ The Boxer Rebellion mogę uznać za wyjątkowo udany. Mało który zespół tak dobrze wprowadza w atmosferę jesiennej melancholii. Wokal Nathana Nicholsona świetnie wypada przy nastrojowych balladach, ale formacja udowodniła, że potrafi także grać głośniej i "z pazurem". Krążek "Promises" pokazuje, że zespół nie boi się eksperymentować, staje się wszechstronny i śmiało może pukać do drzwi pierwszej ligi indie-rockowych kapel. Oby tytuł krążka był obietnicą kolejnych, jeszcze lepszych muzycznych doznań.

Anita Ceglińska



Dodaj komentarz

Przepisz tekst z obrazka