menu

Gojira



Miejsce: Kraków, Kwadrat
Data: 06.08.2013
Supporty: Ketha
Wstęp od: 18:30 rozpoczęcie imprezy: 19:30
Bilety: 80 zł (przedsprzedaż), 90 zł (w dniu koncertu)
 

RELACJA

Na naprawdę udany koncert, zwany przez osoby młodsze zajebistym, składa się bardzo wiele czynników. Poniżej kilka z nich zaobserwowanych podczas wczorajszego występu Gojiry w krakowskim klubie Kwadrat.



1. Zajebista kapela - to oczywiste, że Gojira jest zajebista, tego nawet nie ma co tłumaczyć (jeśli czytasz ten tekst i nie znasz Gojiry natychmiast leć do sklepu i kupuj płyty)

2. Publiczność - ludzie muszą znać dobrze kapelę, a najlepiej ją kochać. Liczba koszulek Gojiry podczas wczorajszego koncertu świadczy, że w klubie Kwadrat zebrali się odpowiedni osobnicy.

3. Odpowiedni repertuar - często bywa tak, że kapela przyjeżdża do Polski w ramach promocji ostatniej płyty i zamiast zagrać listę przebojów, gra 90 procent materiału z promowanego wydawnictwa (jak Red Hoci po "Stadium Arcadium" - zanudziłem się na śmierć na Stadionie Śląskim). Panowie z Gojiry wiedzą, że tak robić nie wolno - owszem album "L'Enfant Sauvage" był całkiem mocno reprezentowany, ale nie zabrakło też przebojów z poprzednich wydawnictw.

4. Chemia - to dość wieloznaczne słowo oznacza po prostu dobry kontakt kapeli z publicznością. Trzeba przyznać, że Joe Duplantier troszeczkę narzekał na krakowską publikę za pewien rodzaj dystansu (w opentańczym tańcu uczestniczyła tylko 1/4 sali). Delikatna połajanka dała jednak rezultaty - w pewnym momencie publiczność zrobiła na środku sali pokaźną dziurę i na znak artysty do rytualnego pogo ruszyła już połowa uczestników. Kciuk w górze wokalisty świadczył o tym, że tym razem jest już z Krakusów zadowolony. Tak zresztą jak oni z niego. Dopełnieniem naprawdę dobrego kontaktu było emocjonalne pożegnanie, podczas którego Mario Duplantier na czymś w rodzaju deski surfingowej wędrował po publiczności.

5. Oprawa graficzna - no cóż, na kolana nie padliśmy, ale nie będziemy narzekać, bo serwis barock.pl stał się mecenasem sztuki. Kupiliśmy mianowicie obrazek Mario Duplantiera (perkusista, brat wokalisty) wykonany na naciągu na bęben (poszedł na to cały kapitał zakładowy barocku). Mamy nadzieję sprzedać ten obrazek z zyskiem za jakieś 50 lat, a przez 50 lat będzie zdobił redakcję barock.pl. Pod tym adresem możecie poczytać o plastycznej twórczości Mario Duplantiera.



6. Obsługa - ekipa Knock Out jak zwykle spisała się na medal, my szczególnie chcieliśmy jednak podziękować pełnej wyjątkowego uroku Kasi P.K., która z narażeniem życia próbowała przerwać posiłek Francuzom, by zdobyć dla nas autografy. Niestety jedzenie dla Francuza rzecz święta, więc na autografy poczekamy do następnego razu.

Podsumowując: Jak będziecie mieli okazję, idźcie na koncert Gojiry, bo Francuzi są pełni pasji, energii i... ciepła a przy tym ich twórczość jest całkiem blisko słowa sztuka.

A żeby nie było, że piszemy w samych superlatywach, brakowało nam w koncercie Gojiry odrobiny wyciszenia, zwolnienia, momentu ciszy, które to elementy można przecież znaleźć na płytach Francuzów. Na przykład otwierająca koncert znakomita "Explosia" została pozbawiona tego lirycznego wyciszającego momentu w okolicy czwartej minuty. Trochę nam tego brakowało, acz mądrzejsi od nas twierdzą, że takie są wymogi metalowych koncertów.



Dodaj komentarz

Przepisz tekst z obrazka