menu

Orange Warsaw Festival 2012


Wykonawcy: De La Soul | Fisz Emade | Garbage | Groove Armada | Kamp! | Lauryn Hill | Linkin Park | The Prodigy
Miejsce: WARSZAWA, Pepsi Arena
Data: 09-10.06.2012
Bilety: wejście na płytę - 89 zł, karnet 159 zł; wejście na trybunę - 110 zł, karnet - 199 zł, wejście na trybunę Premium - 150 zł, karnet - 270 zł; wejście VIP - 500 zł, karnet - 900 zł
Organizator: TVN
 

RELACJA

Hiphopowcy z odrobiną rocka, rockmani w hołdzie raperom i Ona, jedyna, niepowtarzalna, a ponadto wyczekiwana od lat diwa oraz mistrzowie stadionowej rozpierduchy. Orange Warsaw Festival zakończony.



Kto wybrał Orange Warsaw Festival zamiast Euro nie powinien żałować. Też były emocje, też były niespodzianki, a nawet biało-czerwone flagi i koszulki z orzełkiem.

Zaczęli nasi ziomale, czyli Fisz Emade Tworzywo. Bracia Waglewscy to czołówka ekstraklasy (miejsce imprezy zobowiązuje do takich porównań) i to nie tylko w dyscyplinie, jaką jest hip-hop. Z pełnym składem zagrali... jak co? Jak dynamit, oczywiście, wzorowo wywiązując się z niewdzięcznej roli zespołu otwierającego. A, że Piotrek i Bartek w sercu mają miejsce nie tylko dla rapu, można było usłyszeć ich, kapitalną, wariację na temat "Back in Black" z repertuaru AC/DC.

Niczym w sztafecie, pałeczkę przejęli wyjadacze z De La Soul. Jak słusznie zauważył napotkany w metrze znajomy, zaskakująco dobrze poradzili sobie z porwaniem do zabawy publiczności, która jednak w większości była nastawiona raczej rockowa. Kto (jak niżej podpisana) łudził się, że może przyciągną ze sobą zespół, sekcję dętą, mógł się nieco rozczarować, ale, umówmy się, "Ring Ring Ring (Ha Ha Hey)" jak mało co rekompensuje niedostatki.

Przyznam się, że na spotkanie z dysponującą jednym z najbardziej zmysłowych głosów na rockowej scenie Shirley Manson czekałem wiele długich lat… Wiadomość o tym, że kapela będzie jedną z gwiazd Orange Warsaw Festiwal przyjąłem więc z niebywałym entuzjazmem. Wystartowali od "Automatic Systematic Habit" z nowego, co najmniej przyzwoitego krążka "Not Your Kind of People". Choć to jeden ze słabszych numerów zestawu, pozbawiony części elektronicznych elementów i zdecydowanie bardziej energiczny, nieźle sprawdza się jako opener. Następnie band zaproponował przekrojowy set nie omijający żadnej z pięciu płyt - zabrzmiało więc "Only Happy When It Rains", "Push It" jak i "Why Do You Love Me". Artyści nie zapomnieli także o bondowskim "The World Is Not Enough", który zapowiedzieli jako motyw przewodni z małego, niezależnego filmu. Do pełni szczęścia zabrakło chyba tylko "#1 Crush". W sobotni wieczór Shirley nie była szczególnie rozmowna. Na największą pogawędkę pozwoliła sobie chyba, kiedy omyłkowo zapowiedziała "Milk" (z błędu wyprowadził ją dopiero Butch Vig, który w tym celu opuścił swój obudowany plastikowymi płytami zestaw). A najpiękniej było chyba właśnie podczas "Milk". Manson skąpana w niebieskich światłach, śpiewająca jak z zaświatów "I'm waiting, I'm waiting for you…" Mhmm… Czy mówiłem już jak bardzo ją kocham?

Trudno zarzucić coś zarówno doborowi materiału, jak i jego wykonaniu, jednak już samej publiczności, trochę można, bo wypadła po prostu blado. A przynajmniej tak to wyglądało spod sceny. No, ale w końcu festiwale rządzą się swoimi prawami, a główną gwiazdą byli bożyszcze piszczących nastolatków z Linkin Park.

No i tu siły były dość równo rozłożone po obydwu stronach sceny. Krótko mówiąc, Chester się wydzierał, reszta muzyków ładnie hałasowała, a młodzież bawiła się w najlepsze. Panowie przygotowali dwa premierowe numery "Lies Greed Misery" oraz "Burn It Down", nie ma jednak co ukrywać - największy entuzjazm wzbudzały kawałki z pierwszych dwóch albumów. Przy takich "Faint", "Numb", "Somewhere I Belong", "Breaking the Habit", "Crawling" o "One Step Closer" nie wspominając, Bennington mógł sobie spokojnie odpocząć od wokalnych obowiązków, co zresztą robił. Wypełniony stadion Legii zapewniał bowiem chóralne śpiewy. Można nie przepadać za Amerykanami, zarzucać im zbyt komercyjny charakter i ciężko nie zauważyć, że ich muzyka przemawia raczej do młodszego fana, a jeszcze bardziej fanki. Nie sposób jednak odmówić im profesjonalizmu i światowej klasy. To już bezapelacyjnie zespół stadionowy, który wie jak porwać i zagrać rasowy koncert. A, że jeszcze panowie pojawili się w koszulkach polskiej reprezentacji, a w "Bleed It Out" wpletli "Sabotage" Beastie Boys, tylko wzmogło euforię na widowni.

Największymi zaklinaczami publiczności okazała się jednak gwiazda drugiego dnia imprezy, czyli The Prodigy. Nim jednak wściekli Anglicy wyszli na scenę z sobie właściwym gwiazdorskim wprowadzeniem, (nie)elegeancko spóźniona pojawiła się Lauryn Hill. Powszechnie wiadomo, że to chimeryczna artystka, przy której słowo diwa nasyca się negatywnymi konotacjami. Do chwili, kiedy weszła na scenę, każdy powątpiewał, czy w ogóle dotrze. Kiedy już się jednak pojawiła, nie zawiodła, prezentując mieszankę własnych utworów, hitów Fugees i coverów (taże fugeesowych). Z pełnym zespołem, genialna wokalnie pokazała czym jest soul, R&B, reggae, rock i pop. Przez długi czas niekoniecznie przymilała się publiczności, zostawiając największe hity na finał (tak, było "Killing Me Softly"). Nierzadko przearanżowane i to w niekoniecznie bardziej przystępny, przebojowy sposób, ale niezmiennie znakomite. Do pełni szczęścia zabrakło tylko pogody, Hill, wspomagana przez znakomitych instrumentalistów, nie zdołała rozgrzać zgromadzonych, a na pewno nie tak, jak jej następcy.

No, a The Prodigy po prostu roznieśli budę. Oni nie biorą jeńców - bezlitośnie atakują wkurzonymi dźwiękami, z nie mniejszą zajadłością wypluwając słowa. A ludziom się to podoba i ludzi to cieszy. Lejący strugami deszcz nie przeszkodził zaskakująco licznie zgromadzonym na płycie (jak na tę aurę) ludziom oddać się szaleńczym skokom, tańcom czy tworzeniu, na prośbę artystów, gigantycznego młyna podczas "Voodoo People". Kto z kolei siedział na zadaszonych trybunach, mógł podziwiać nie mniej szalony popis świateł. Jeśli istnieje coś takiego jak agresywne światła, to właśnie można je zobaczyć na koncercie The Prodigy.

Orange Warsaw Festival jest imprezą dość specyficzną, obsadzoną gwiazdami, choć czasem lekko przygasłe, a zrazem mocno rozstrzeloną stylistycznie. Przypadkowych ludzi siłą rzeczy nie brakuje, a atmosfera nie jest niezapomniana, ale bez problemu można się tu dobrze bawić i przede wszystkim posłuchać dobrej muzyki.

Tomasz Jarka, Anna Szymla


GALERIA

Lauryn Hill fot. Rafał... Lauryn Hill fot. Rafał Grodek The Prodigy fot. Rafał... The Prodigy fot. Rafał Grodek Linkin Park fot. Rafał... Linkin Park fot. Rafał Grodek Garbage fot. Rafał Grodek Garbage fot. Rafał Grodek Linkin Park fot. Rafał... Linkin Park fot. Rafał Grodek Linkin Park fot. Rafał... Linkin Park fot. Rafał Grodek Linkin Park fot. Rafał... Linkin Park fot. Rafał Grodek Linkin Park fot. Rafał... Linkin Park fot. Rafał Grodek Linkin Park fot. Rafał... Linkin Park fot. Rafał Grodek Linkin Park fot. Rafał... Linkin Park fot. Rafał Grodek Linkin Park fot. Rafał... Linkin Park fot. Rafał Grodek Linkin Park fot. Rafał... Linkin Park fot. Rafał Grodek Linkin Park fot. Rafał... Linkin Park fot. Rafał Grodek Linkin Park fot. Rafał... Linkin Park fot. Rafał Grodek Linkin Park fot. Rafał... Linkin Park fot. Rafał Grodek Linkin Park fot. Rafał... Linkin Park fot. Rafał Grodek Linkin Park fot. Rafał... Linkin Park fot. Rafał Grodek Linkin Park fot. Rafał... Linkin Park fot. Rafał Grodek Linkin Park fot. Rafał... Linkin Park fot. Rafał Grodek Garbage fot. Rafał Grodek Garbage fot. Rafał Grodek Garbage fot. Rafał Grodek Garbage fot. Rafał Grodek Garbage fot. Rafał Grodek Garbage fot. Rafał Grodek Garbage fot. Rafał Grodek Garbage fot. Rafał Grodek Garbage fot. Rafał Grodek Garbage fot. Rafał Grodek Garbage fot. Rafał Grodek Garbage fot. Rafał Grodek Garbage fot. Rafał Grodek Garbage fot. Rafał Grodek Garbage fot. Rafał Grodek Garbage fot. Rafał Grodek Garbage fot. Rafał Grodek Garbage fot. Rafał Grodek Garbage fot. Rafał Grodek Garbage fot. Rafał Grodek De La Soul fot. Rafał Grodek De La Soul fot. Rafał Grodek De La Soul fot. Rafał Grodek De La Soul fot. Rafał Grodek De La Soul fot. Rafał Grodek De La Soul fot. Rafał Grodek De La Soul fot. Rafał Grodek De La Soul fot. Rafał Grodek De La Soul fot. Rafał Grodek De La Soul fot. Rafał Grodek De La Soul fot. Rafał Grodek De La Soul fot. Rafał Grodek De La Soul fot. Rafał Grodek De La Soul fot. Rafał Grodek De La Soul fot. Rafał Grodek De La Soul fot. Rafał Grodek De La Soul fot. Rafał Grodek De La Soul fot. Rafał Grodek Fisz Emade Tworzywo fot.... Fisz Emade Tworzywo fot. Rafał Grodek Fisz Emade Tworzywo fot.... Fisz Emade Tworzywo fot. Rafał Grodek Fisz Emade Tworzywo fot.... Fisz Emade Tworzywo fot. Rafał Grodek Fisz Emade Tworzywo fot.... Fisz Emade Tworzywo fot. Rafał Grodek Fisz Emade Tworzywo fot.... Fisz Emade Tworzywo fot. Rafał Grodek Fisz Emade Tworzywo fot.... Fisz Emade Tworzywo fot. Rafał Grodek Lauryn Hill fot. Rafał... Lauryn Hill fot. Rafał Grodek Lauryn Hill fot. Rafał... Lauryn Hill fot. Rafał Grodek Lauryn Hill fot. Rafał... Lauryn Hill fot. Rafał Grodek Lauryn Hill fot. Rafał... Lauryn Hill fot. Rafał Grodek Lauryn Hill fot. Rafał... Lauryn Hill fot. Rafał Grodek The Prodigy fot. Rafał... The Prodigy fot. Rafał Grodek The Prodigy fot. Rafał... The Prodigy fot. Rafał Grodek The Prodigy fot. Rafał... The Prodigy fot. Rafał Grodek The Prodigy fot. Rafał... The Prodigy fot. Rafał Grodek The Prodigy fot. Rafał... The Prodigy fot. Rafał Grodek The Prodigy fot. Rafał... The Prodigy fot. Rafał Grodek


Dodaj komentarz

Przepisz tekst z obrazka

Komentarze

16 lutego 2017, 00:04

Phyllisinnok

wh0cd437188 Furosemide Online