Akurat – „Akurat gra Kleyffa i jedną Kelusa”

25 grudnia 2012
ok. 2 minut czytania

Dorastając za komuny wiedziałem, że tacy twórcy istnieją, cieszą się estymą, a ich piosenki grane są na różnych nieformalnych spotkaniach, z dala od macek ubecji. Dopiero w dorosłości doceniłem kunszt zarówno Kleyffa, jak i Kelusa, dowiedziałem się, co to takiego Salon Niezależnych i Orkiestra Na Zdrowie. I ubolewałem, że piosenki obydwu bardów w wolnym kraju istnieją jakby w drugim obiegu, a przywoływane są od przypadku do przypadku. Tym większe moje uznanie dla Akurat, bo zespół wspaniale zinterpretował ich kompozycje i ma ogromne szanse zarazić nimi młode pokolenie, któremu nazwiska bardów, jak sądzę, mówią niezbyt wiele. A warto, żeby mówiły.

Akurat trafił w dobry czas. Parę lat temu panowała moda na interpretowanie wierszy czy piosenek bardów i poetów (m.in. Kaczmarski, Broniewski). Teraz urodzaju takich przeróbek nie ma, więc Akurat ma szansę narobić sporego zamieszania, bo zespół nagrał płytę świetną. Po pierwsze i najważniejsze, muzycy pokazali piosenki Kleyffa i Kelusa po swojemu. Gdyby nie tytuł albumu, gdyby nie teksty, które zapisały się w historii, można by pomyśleć, że to nowa autorska płyta grupy. Jest typowe dla bielszczan ładne bujanie reggae’owe, lekki rock, bardziej zadziorne kompozycje pod względem mocy i estetyki przypominające Strachy Na Lachy, Pidżamę Porno czy Tilt („Ja jestem z Tobą”). Świetnie, reggae’owo-punkowo, przerobiono legendarną „Telewizję”, a w „Źródle 1” jest nawet próba rapowania. Całość podano z wigorem, inteligentnym humorem, charakterystycznym dla bardów. I nie bez szczypty gorzkiej refleksji, gdyż nie tylko inteligentny humor mamy w piosenkach.

Gros tekstów, choć napisano je w czasach zamierzchłych, bez trudu można odnieść do czasów współczesnych. To jest ważna wartość dodana albumu. Dzięki temu, że Akurat znakomicie spojrzeli na utwory z własnej muzycznej perspektywy, mają one szansę trafić do młodych odbiorców. Rola edukacyjna płyty jest nie do przecenienia, przyjemność słuchania piosenek duża. Myślę, że również dla tych, którzy lat temu ponad 30 i więcej pełni emocji słuchali wykonań oryginalnych. Album docenił sam Jacek Kleyff. Pochwalił między innymi zmiany, które Akurat wprowadzili w jego piosenkach. Trudno o lepszą rekomendację.