Alanis Morissette – \”Jagged Little Pill Acoustic\”

3 sierpnia 2005
ok. 1 minuta czytania

Z czegoś, co było muzycznym buntem młodej, wyzwolonej, odważnej kobiety końca XX wieku, powstała seria piosenek znakomicie nadających się do prezentacji w windach, taksówkach i supermarketach. Gorzkie i bolesne słowa: \”And I\’m here, to remind you of the mess you left when you went away\” zostały tym razem wymiauczane i wystękane, w sposób spolegliwy i bez najmniejszej iskierki żalu czy wściekłości, które eksplodowały w oryginalnej wersji utworu \”You Oughta Know\”. Podobna prawidłowość obowiązuje, niestety, również na reszcie płyty.

Skoro Morissette tak bardzo chciała projektem \”bez prądu\” uczcić 10. rocznicę wydania krążka, którym niegdyś zrobiła niemałe zamieszanie, mogła chociaż postarać się o porządne unplugged. Kameralne i z klimatem. Zabrakło jednak tego, co wyróżniało artystkę dekadę wstecz – odwagi i bezkompromisowości. W ten oto sposób Alanis uraczyła nas konfekcyjnymi, żałosnymi i bezbarwnymi przyśpiewkami. Trudno uwierzyć, że to te same kompozycje, które zdobyły młodociane dusze w połowie lat 90.

Podobno muzyka łagodzi obyczaje. W przypadku najnowszego \”dzieła\” Morissette jest wręcz przeciwnie. Materiał ten budzi złość, ponieważ absolutnie każdy z \”kawałków\” brutalnie odarto z uczuć. Ani grama krzyku, pasji, buntu, gniewu czy czegokolwiek, co chwytałoby za serce. \”Jagged Lilttle Pill Acoustic\” jest pozbawioną jakichkolwiek emocji muzyczną papką.