…And You Will Know Us By The Trail Of Dead – „IX”

31 października 2014
ok. 1 minuta czytania

Na nowej płycie kapeli z Teksasu nie znajdziemy kawałków w stylu Nickelback czy chociażby Kings of Leon, ale mamy do czynienia z zaskakująco przystępnym, „prostym” materiałem. Sięgnęłam po cudzysłów, bo w przypadku tej kapeli nie ma mowy o prostocie. Kompozycje choć nie zawsze są długie, rozbudowane, nie są oparte o banalne schematy, przewidywalne struktury. Brzmienie jest wielowarstwowe, gęste, bogate, różnorodne, jednocześnie skondensowane i przestrzenne. Mamy jednak zgrabne melodie, harmonijne śpiewanie z chórkami („Lie Without A Liar”), a czasem nawet urokliwe aranżacje („The Dragonfly Queen”, „Like Summer Tempests Came His Tears”).

Pojawiają się progresywne rozwiązania, szczątki psychodelii, ale rządzi i dominuje rock. Potężny, nieokiełznany, huraganowy rock. Atakujący, momentami dziki, rozpędzony, nabierający siły i masy. Gitary piłują a perkusja rzuca się w pościg (fantastyczne „A Million Random Digits”). Zdarzają się momenty wytchnienia, spokojniejsze fragmenty, ale to tylko cisza przed burzą, nasłuchiwanie nadjeżdżającego pociągu czy galopujących koni („How to Avoid Huge Ships”).

„IX” to płyta o dużej sile rażenia. Album, który porywa hałaśliwym graniem, wirującym rytmem, pełnym emocji wokalem. Kapitalny, rockowy zestaw dla tych, którzy lubią nieoczywiste piosenki.