Badly Drawn Boy – „Born In The U.K.”

20 października 2006
ok. 1 minuta czytania

Jest w głosie Damona Gougha coś, co sprawia, że z utworów Anglika biją ciepło, radość, nadzieja. Nie inaczej jest w przypadku nowego dzieła „Born In The U.K.”. Co więcej, chyba mamy do czynienia z najpiękniejszą propozycją artysty od czasu fenomenalnego debiutu „Hour of Bewildered Beast”. Niech tylko nikogo nie zwiedzie dość szybki singlowy utwór tytułowy. Resztę krążka wypełniają znacznie spokojniejsze i delikatniejsze kompozycje.

Niby nic się nie zmieniło od ostatnich dokonań Badly Drawn Boya. Wciąż ten sam brodaty jegomość w wełnianej czapce z gitarą akustyczną lub za fortepianem. Znów jest jednak bardzo oszczędnie, ascetycznie, minimalistycznie. Gdzieniegdzie pojawiają się tylko cichutkie smyki czy nieśmiała trąbka.

W tym chyba tkwi cała sztuka. Jemu nie potrzeba rozbuchanych aranżacji, wymyślnych struktur, żadnych udziwnień i urozmaiceń. Dlatego nagranie „Promises” jest rozbrajająco piękne. I dlatego longplay „Born In The U.K.” jest magiczny, czarodziejski. Od razu można się w nim zakochać.