Bardziej dorosły Ozzy Osbourne

5 stycznia 2004
ok. 1 minuta czytania

– Już nigdy nie zbliżę się do tych cholernych pojazdów – powiedział legendarny wokalista na temat quad bike’ów gazecie „Sunday Mirror”. – Ostatecznie wydoroślałem. To coś prawie mnie zabiło. Mam szczęście, że jestem teraz wśród żywych i nie zostałem sparaliżowany.

Osbourne potwierdził ponadto, że życie zawdzięcza swojemu ochroniarzowi, Samowi Rustonowi, który zrobił mu sztuczne oddychanie, gdy ustała praca serca.

– Gdyby nie było tam wówczas Sama, prawdopodobnie nie znajdowałbym się tutaj obecnie – przyznał artysta. – Dwukrotnie mnie uratował.

Przypomnijmy, że Osbourne miał wypadek 8 grudnia podczas przejażdżki terenowym pojazdem po swojej posiadłości Chalfont St. Peter. Upadł tak nieszczęśliwie, że złamał obojczyk, sześć żeber oraz uszkodził jeden z kręgów. Powrót do zdrowia zajmie mu około pół roku.