Billy Talent – „Afraid of Heights”

5 sierpnia 2016
ok. 1 minuta czytania

Najnowsza płyta powstała po 4-letniej przerwie. Nie jest to dramatycznie długi odstęp czasu, ale wystarczył, by zespół dojrzał i nieco się rozwinął. Jest w ich muzyce coś dorosłego, mniej gówniarskiego, nie tak chłopięcego, acz imprezowych klimatów nie brakuje. Wciąż bazują na amerykańskim punku (choć są z Kanady), ale chętniej eksplorują rozmaite, czasem przyjemnie ciężkie rockowe obszary.

Weźmy taki „The Crutch”. Gitara burczy i drga jak u Toma Morello, a wokal momentami przypomina Mike’a Pattona, a „Louder Than the DJ” to rozpędzony, motoryczny kawałek z brytyjsko-irlandzkim klimatem. „Time-Bomb Ticking Away” ze swoimi zmianami tempa i harmoniami przywołuje skojarzenia z System of A Down, podobnie jak „Horses & Chariots”, które jednocześnie ma w sobie coś pompatycznego i syntetycznego, czyli w stylu Muse. Jest jeszcze „Rabbit Down the Hole”, gdzie można doszukać się punktów stycznych z Iron Maiden, choć tak naprawdę to po prostu rockowy amalgamat.

„Afraid of Heights” to solidna i zaskakująco konkretna porcja rockowego grania. Wystarczająco wielobarwna i przebojowa, by zawojować radiowe playlisty i na tyle mocna, żrąca, by sprawdzić się na żywo. Prochu nie wynaleźli, ale fani melodyjnego, gitarowego grania powinni tu znaleźć coś dla siebie.