Bob Dylan nie zabił Edie Sedgwick

2 stycznia 2007
ok. 1 minuta czytania

Legendarny muzyk usiłował nie dopuścić do premiery produkcji o muzie Andy Worhola, oskarżając twórców o zniesławienie. Dylan napisał list do producentów Boba Yari i Holly Wiersma oraz do scenarzysty Aarona Richarda Goluba, domagając się, aby dzieło nie weszło do kin, zanim nie zostanie rozstrzygnięte, czy nie zagraża ono jego reputacji.

Sedgwick zmarła w 1971 roku w wyniku przedawkowania barbituranów. Plotki głoszą, że kobieta miała wcześniej romans z Dylanem. Według scenariusza to właśnie zerwanie z artystą popchnęło ją do samobójstwa. Ponadto postać Billy Quinna, który pojawia się w fabule, z wyglądu przypomina wokalistę.

Tymczasem Miller zapewnia, że w filmie za śmierć jej bohaterki winę ponosi przede wszystkim Warhol. – Jestem wielką fanką Boba Dylana – tłumaczy aktorka. – Wstrząsnęło mną, że jest teraz tak wkurzony. Ta kobieta po prostu potrzebowała pomocy i jej nie otrzymała. Lecz to nie Dylan doprowadził ją do heroinowego uzależnienia.

Amerykański bard nie jest pierwszym artystą niezadowolonym z „Factory Girl”. Wcześniej projekt skrytykował Lou Reed, nazywając obraz „najokropniejszą i najbardziej kłamliwą rzeczą, jaką w życiu widział”.

Film wszedł na ekrany amerykańskich kin 27 grudnia.