Boysband z Iraku chce zawojować świat

13 czerwca 2003
ok. 1 minuta czytania

Pięcioosobowa grupa posiada już w dorobku jeden album, ale kupiło go na razie mniej niż dwa tysiące ich rodaków. Jednak członkowie kapeli liczą, że z pomocą profesjonalistów od promocji uda się im zrobić karierę w showbiznesie. – Zainspirowały nas takie boysbandy, jak Backstreet Boys czy Westlife – powiedział Hassan Ali al-Falluji. – To sławni ludzie, którzy robią fajną muzykę.

Wokaliści reprezentują etniczne i kulturowe spektrum ludności mieszkającej w Iraku. Założyciele zespołu, 25-letni Art Haroutunian i 24-letni Shant Garabedian, są armeńskimi chrześcijanami. 21-letni Diyar Diler to sunnicki muzułmanin z Kurdystanu, a 20-letni Nadeem Hamed i 21-letni al-Falluji są szyickimi muzułmanami. – Wszyscy jesteśmy braćmi – uważa Haroutunian. – Nie ma między nami konfliktów na tle pochodzenia.

Upadek reżimu Saddama Husseina dał im szansę na urzeczywistnienie marzeń. Zagrożeniem dla Unknown By No One mogą być natomiast wpływy coraz silniejszych frakcji religijnych w Iraku. – 35 lat żyliśmy w dyktaturze – stwierdził Hamed. – Nie chcę znów przez to przechodzić i wątpię, czy ktokolwiek ma taką chęć. Jeśli zostaniemy zaatakowani tylko za to, że jesteśmy boysbandem, uznamy to za akt terroryzmu.