Bruno Mars – „Unorthodox Jukebox”

25 grudnia 2012
ok. 1 minuta czytania

Tak jak w przypadku debiutu, na „Unorthodox Jukebox” mamy zgrabne, skrzące od zmyślnych rozwiązań produkcyjnych połączenie popu i R&B. Ponownie, dużo skojarzeń z Michaelem Jacksonem, sporo pomysłów godnych Prince’a. Wszystko jednak bardzo dobrze wymieszane, sprytnie posplatane, świeże, wyluzowane, jakby stworzone bez większego wysiłku i nowoczesne. A przy tym bardzo różnorodne.

Tytuł, trzeba przyznać, znakomicie oddaje zawartość. Może człon „unorthodox” nie do końca, ale mamy do czynienia ze swoistą szafą grająca. Tak naprawdę to bowiem kolekcja rozmaitych piosnek, które łączy przede wszystkim przebojowy charakter. „Locked Out of Heaven” ma więc fajną pulsację a la The Police, „Treasure” zachęca do disco-wygibasów w blasku lustrzanej kuli, a „Show Me” buja w hawajskim rytmie. Oczywiście nie brakuje ballad, w tym klasycznej pościelówy „When I Was Your Man”.

Zresztą, nie ma się co za wiele rozpisywać. Druga płyta Marsa to po prostu popowy superzestaw. Hit za hitem.