Coma – „Symfonicznie”

16 kwietnia 2011
ok. 2 minut czytania

Każdy, kto słyszał choćby jeden, jakikolwiek utwór Piotra Roguckiego i spółki od razu powie, że jest w nim wyrazista ekspresja i nierzadko podniosły klimat. Bez względu na sympatię względem zespołu, nie sposób nie docenić kompozytorskich umiejętności muzyków i silnego głosu wokalisty, który znakomicie radzi sobie z wyrażaniem emocji. To wszystko sprawia, że nagrania Comy aż proszą się o uszlachetnienie ich symfonicznym sznytem. I to właśnie udało się uzyskać na płycie nagraną z filharmonikami z Gdańska.

Wzbogacenie brzmienia o skrzypce, trąbki czy filuterne flety w przypadku Comy nie wytwarza dramatycznej atmosfery, ta bowiem istnieje już w podstawowej wersji muzyki. Orkiestra, która jest tu równym partnerem z rockowymi gitarami i perkusją, dodaje kolorów, odcieni, czasem nieco nerwowości. Klasyczne instrumenty ładnie podkreślają charakter twórczości kwintetu, uwypuklają akcenty, dodają głębi a przede wszystkim nadają utworom swoistej dostojności i epickości.

Album zarejestrowany na Targu Węglowym brzmi świetnie, bogato, pełnie, co wynika przede wszystkim ze znakomitego współgrania muzyki łodzian z orkiestrą. Ponadto, jako doświadczona ekipa koncertowa, Coma po prostu świetnie radzi sobie na żywo także z filharmonikami dudniącymi za ich plecami. Jest jednak coś, co wyróżnia „Symfonicznie” od innych tego typu wydawnictw – wyeksponowanie sekcji dętej. Owszem, liryczne smyki czarują, to jednak przekrzykujące się puzony, fagoty, trąbki i waltornie brzmią najpiękniej, co doskonale słychać w dynamicznym, mocnym „Systemie” z kulminacyjnym finałem.

Comie zarzuca się patos, teatralność, te cechy sprawiają jednak, że w zderzeniu z orkiestrowymi dźwiękami muzyka zespołu brzmi naprawdę potężnie i przejmująco.