Dave Stewart – „The Blackbird Diaries”

27 lipca 2011
ok. 2 minut czytania

W filmiku promującym płytę można zobaczyć Dave’a w stolicy country, Nashville, a także winylowe egzemplarze krążka schodzące z taśmy produkcyjnej. Obrazki mają odniesienie do zawartości albumu. Jest na nim i old school, i nawiązania do country, uwypuklone rewelacyjnie choćby przez dzielącą wokale z Dave’em gwiazdę gatunku, Martinę McBride („All Messed Up”). Idealnie wypada wytarty, podmęczony głos Anglika versus jej krystalicznie czysty i mocny śpiew. Zresztą, wszystkie panie, które Stewart zaprosił do współpracy, Colbie Caillat, The Secret Sisters, Joss Stone i Stevie Nicks, idealnie wpasowały się w piosenki. Duet Dave – Stevie w balladzie „Cheaper Than Free” jest urzekający. Jakby specjalnie dla Joss Stone napisany został lekko frywolny, erotyczny i bluesujący „The Gypsy Girl And Me”.

Strony w pamiętniku Dave’a Stewarta zapisała prawdziwa, żywa, naturalnie brzmiąca muzyka, ze smykami, Hammondami, głęboką perkusją, gitarą hawajską. Rock and roll przesiąknięty jest amerykańskim luzem, country i bluesem, drobnymi ozdóbkami z amerykańsko-meksykańskiego pogranicza. Są prześliczne melodie, popowa lekkość. Chwilami piosenki Stewarta w połączeniu z jego głosem tworzą całość kojarzącą się z Bobem Dylanem, trochę z Markiem Knopflerem (choćby „The Well”), albo z lżejszymi, nostalgicznymi numerami Sheryl Crow. W mocniejszych pobrzmiewają Stonesi, Beatlesi, trochę The Who (czy początek „So Long Ago” nie przypomina trochę „The Seeker”?), southern rock („Can’t Get You Out Of My Head”).

Promieniuje z płyty szczerość, zabawa, optymizm, naturalna lekkość. Oraz niesamowita energia, uchwycona w ciągu pięciodniowej sesji. Mało kto potrafi nagrywać tak przekonujące płyty, w tak krótkim czasie. Blisko godzina słuchania, po której przychodzi apetyt na dalsze randki z tą muzyką. Po takich spotkaniach powinien powstać ładny wpis w pamiętniku.