DeVotchKa – „A Mad and Faithful Telling”

24 kwietnia 2008
ok. 1 minuta czytania

O kwartecie z Denver na moment głośniej zrobiło się przy okazji sukcesu niezależnego komediodramatu „Mała Miss”, który szturmem podbił serca widzów na całym świecie. Po części była to właśnie zasługa amerykańskich muzyków o cygańskich duszach, którzy od ponad dziesięciu lat zachwycają wielbicieli rocka mocno naznaczonego folkiem. Sukces nie uderzył im jednak do głowy i nie dali się wciągnąć na teren łatwej muzyki popularnej. Na „A Mad and Faithful Telling” Tom Hagerman mocno eksploatuje akordeon i skrzypce, oscylując między kompozycjami ze spaghetti westernu i bałkańskimi rzewnymi melodiami.

Czwarty w dorobku grupy album to eksplozja energii. Nawet w balladach „The Clockwise Witness”, „Transliterator”, czy „Blessing in Disguise” i „Undone”, utworach wolniejszych, walcem pobrzmiewających, czuje się ogień, namiętność. Podkreślają to partie skrzypcowe przywołujące meksykańskie klimaty oraz głębokie brzmienie instrumentów perkusyjnych. Jądrem przyjemności jest jednak ciepły głos Nicka Uraty. Artysta czuje się dobrze zarówno w hiszpańskim repertuarze, jak klasycznym zawodzeniu, które niekiedy nosi znamiona wokalizy Davida Byrne’a. Takiego drugiego el mariachi ze świecą szukać.

Jednym słowem DeVotchKa ze swoim kulturowym miszmaszem, czyli muzyczną odpowiedzią na globalizację, chwyta ze serce i… dolne partie ciała.