Dimitri From Paris – \”Get Down With The Philly Sound\”

23 sierpnia 2010
ok. 2 minut czytania

A skoro musiała, to rzeczywiście świetna i trzymająca poziom od pierwszej do ostatniej sekundy jest. Muzyk skupił się przede wszystkim na ciekawej selekcji, w której oddał wyraźnie hołd zmarłemu w styczniu Teddy\’emu Pendergrassowi. Znajdziemy na płycie dwie jego piosenki solowe, a także kawałki formacji Harold Melvin & The Blue Notes, w której Teddy śpiewał. Z klasyków mamy niezapomnianego Eddie\’go Kendricksa, a także odrobinę mniej popularnych i lekko zapomnianych Johna Davisa oraz Charlesa Manna. Pierwszy kompakt to oryginalne piosenki (z wyjątkiem \”Hurt So Bad\” Philly Devotions delikatnie podkręconego przez Toma Moultona), przenoszące nas w lata 70. Nie potrzeba dużej wyobraźni, by dostrzec wielkie dyskotekowe kule, szalone fryzury, frywolne stroje i rzucić się w wir niezmąconej niczym zabawy.

Świetnie prezentuje się również płyta druga, na której Dimitri zaprezentował swoje wersje dziewięciu nagrań z albumu. Kapitalną sprawą jest to, że ani razu muzyk nie dokonał takiej ingerencji, która jakkolwiek zaburzyłaby czar oryginału. Wręcz przeciwnie, remiksując bądź dokonując reedycji, Dimitri wyciągnął, co najlepsze i co najistotniejsze z podstawy, a do tego dodał przede wszystkim nowocześnie brzmiące klawisze i jeszcze bardziej bujające głową partie smyczków.

Jeśli ktoś z was robi regularnie domówki albo zajmuje się prezentowaniem muzyki na imprezach, koniecznie powinien zapoznać się z tą kompilacją. Jeśli ktoś z was kocha soul, funk i stare disco, nie może przegapić tego materiału. Tak na dobrą sprawę, to powinien się z nim zapoznać po prostu każdy, kto lubi się dobrze bawić. Świetna rzecz!