DMX ma dość „zapomogi” od Def Jam

23 marca 2004
ok. 1 minuta czytania

Podczas zwołanej w niedzielę w Los Angeles konferencji prasowej Earl Simmons, bo tak naprawdę nazywa się nowojorczyk, zarzucił szefom oficyny Def Jam, iż w kwestiach finansowych nie są wobec niego w porządku. Stwierdził, że w 2003 roku dzięki swojej twórczości pozwolił firmie uzyskać 144 miliony dolarów, a w zamian otrzymał kwotę, którą nazwał „zapomogą”.

– Najlepiej zarabiający artyści otrzymują zaledwie 18 centów z każdego dolara, to zwykła kradzież – przekonywał DMX. – Z myślą o kolejnym albumie nagrywamy na przykład 27 utworów, z czego na krążek trafia 16, a reszta jest do dyspozycji wytwórni. Nie mogę dłużej być częścią tego mechanizmu. Nie zgadzam się na oddanie choćby 10 kolejnych centów dla Def Jam.

Przypomnijmy, że raper jest pierwszym wykonawcą, którego pięć pierwszych płyt debiutowało od razu na 1. miejscu prestiżowej listy Billboard 200. Były to: „It’s Dark And Hell Is Hot” (1998 rok), „Flesh of My Flesh, Blood of My Blood” (1998), „…And Then There Was X” (1999), „The Great Depression” (2001) oraz „Grand Champ” (2003).

26 marca w amerykańskich kinach pojawi się najnowszy film z udziałem DMX-a, „Never Die Alone”. Wcześniej wystąpił on m.in. w obrazach „Romeo musi umrzeć”, „Mroczna dzielnica” i „Od kołyski aż po grób”.