Dog Eat Dog – \”Walk With Me\”

16 września 2007
ok. 1 minuta czytania

Nie jest to dzieło ani wybitne, ani nawet szczególnie dobre. Artyści rozczulają jednak swym oldskulowym podejściem do muzycznej materii. Dla Amerykanów, którzy z wzajemnością umiłowali sobie Polskę, czas się praktycznie zatrzymał. Praktycznie, ponieważ na nieszczęście słuchaczy dotarło do nich zjawisko emo, czego efektem jest nadające się wyłącznie do seriali o nastolatkach \”Undivided\”. Jest jeszcze kuriozalny eksperyment z reggae (\”Esb\”). Poza tym jednak uszy nasze traktowane są dość przyzwoitą, dobrze znaną mieszanką rocka i hip-hopu oraz punku. I trzeba przyznać, że te najbardziej zawadiackie numery wypadają najlepiej. Wystarczy wspomnieć \”M.I.L.F.\”, \” All Night\” czy \”Cannonball\”. Szkoda, że takie właśnie petardy nie wypełniły krążka, zamiast miałkich, skrajnie amerykańskich \”średniaków\” typu \” Summertime\”.

Nie zabrakło na szczęście znaku rozpoznawczego bandu, czyli saksofonu, który rozbrzmiewa chociażby w bardzo udanym, tytułowym \”Walk With Me\”. Reszta rozwiązań aranżacyjnych jest równie archaiczna. I aż łezka się w oku kręci, przy basowym intro \”Dark Secret\”.

Nie ma jednak co ukrywać. Album \”Walk With Me\” adresowany jest do najbardziej zagorzałych fanów kapeli, ewentualnie sentymentalnych dziewczynek, które jak niżej podpisana, lubią od czasu do czasu poskakać w domowym zaciszu.