Edguy – „Age Of The Joker”

24 lutego 2012
ok. 2 minut czytania

Tobias Sammet urodził się w Niemczech, lecz czasem można odnieść wrażenie, że marzył (może wciąż marzy?) o emigracji do Wielkiej Brytanii i USA. Mózg Edguy chyba coraz ciaśniej czuje się w gorsecie skrojonym z power metalu i klasycznego heavy. Chętniej przywdziewa ładnie prezentujące się, pięknie melodyjne szaty hardrockowe, korzysta z folku irlandzkiego, czasem z muzyki, która może kojarzyć się z tym, co Jon Bon Jovi nagrał do filmu „Młode strzelby 2”. I to trzyma się kupy. Zdecydowanie się na płycie wybija.

Kto choć raz słuchał Edguy wie, że potrafią świetnie grać power metal i klasyczne heavy, będące wypadkową Black Sabbath, Iron Maiden, Helloween, starego Pretty Maids i Saxon. Ale, że Tobias miał na tyle jaj, żeby na przykład do idealnego na radiowy singel, wiecowego „Two Out Of Seven” wsadzić klawisze jakby żywcem wyciągnięte ze starych płyt Alphaville. Brawa za odwagę. Miałem perwersyjną przyjemność słuchania tego mocno kiczowatego kawałka, który zaczyna się jak potańcówka z lat 80. Przepięknie wkomponowuje się w „Rock Of Cashel” nostalgiczny irlandzki motyw folkowy. Powala ciężarem „Faces In The Darkness”, w którym Tobias śpiewa niczym połączenie Bruce’a Dickinsona i Biffa Byforda. Jest i ukłon dla tradycji power metalu, choćby mocno helloweenowy „The Arcane Guild”.

Edguy, jak zwykle, niejednokrotnie mruga do nas okiem. Za to fani także kochają kapelę Sammeta. Nie ma epatowania bicepsami, skórzanymi fatałaszkami a la Manowar. Jest zabawa i dystans do siebie. Wystarczy obejrzeć klip do „Robin Hooda”. To duzi chłopcy, którzy muszą się powygłupiać, aby nie zwariować. Ten joker w tytule nie jest bez powodu.

Wiem, że Edguy to ważna siła powermetalowego grania, lecz w tej konwencji prezentuje się na płycie najmniej imponująco (czasem irytująco banalnie, vide „Behind The Gates To Midnight World”), choć rzecz oczywista poniżej pewnego – wysokiego, poziomu nie schodzi. Jest w ich muzyce lekkość, świeżość, są i delikatne niespodzianki. Wchodzi, przyznaję, nie od razu, ale jak już wejdzie, to taki refren do „Two Out Of Seven” śpiewa się nawet przez sen.