Editors – \”The Back Room\”

10 sierpnia 2005
ok. 1 minuta czytania

Podobieństw do dokonań formacji Interpol, niczym Pałacu Kultury w Warszawie, żadnymi sposobami ukryć się nie da. Nie mamy bowiem do czynienia z subtelnymi zapożyczeniami stylu czy z nieśmiałymi inspiracjami. Analogie są kolosalne. Do tego stopnia, że niewprawne ucho może mieć problem z odróżnieniem, czy słyszy \”kawałek\” Editors czy nagranie nowojorczyków.

Niektórych ów brak oryginalności będzie bardzo drażnić, inni pokochają nową nadzieję Brytyjczyków całym sercem. A jest ich za co kochać. Nikt bowiem nie może rywalizować z Anglikami w kwestii refrenów. Tak pięknych i chwytliwych, jak na \”The Back Room\” świat nie słyszał już dawno. Największy atut Editors stanowią jednak dźwięczące gitary, zaciekle szalejące przez całą płytę. Owszem, nie wszystkie utwory są tak porywające, jak \”Blood\”, \”All Sparks\” czy \”Fingers In The Factories\”, niemniej nawet o tych mniej zachwycających piosenkach trudno powiedzieć, że są słabe. Ot, niedoskonałe.

Zasadnicza różnica między kapelami Editors a Interpol polega na tym, że pierwsza jest mistrzem z zakresu komponowania ślicznych melodii, druga natomiast posiada niezwykły talent w tworzeniu klimatu. Warto jednak poznać twórczość obu zespołów i z pewnością warto dać szansę krążkowi \”The Back Room\”.