Esperanza Spalding – „Radio Music Society”

24 marca 2012
ok. 1 minuta czytania

Z jazzem wokalnym często jest problem natury dwojakiej. Albo jest to muzyka za ambitna, za trudna dla przeciętnego odbiorcy, albo wręcz przeciwnie, wrzucona do nieszczęsnego woreczka z napisem „smooth” przechodzi transformację w miękką, zanadto wygładzoną, na dłuższą metę cholernie nudną twórczość zbieżną z graniem do kotleta. „Radio Music Society” na szczęście jest zupełnie inne. To wydawnictwo lekkie, zgrabne, wzorowo zaśpiewane, przystępne, ale przy tym od początku do końca ambitne i nie kłaniające się w pas żadnym trendom. Spalding zgrabnie odchodzi w kierunku zmysłowego soulu, ale cały czas pozostając przy tym wierna jazzowej tradycji. Większość kompozycji, z coverem słynnego „I Can’t Help It”, które lata temu do rangi szlagieru wyniósł Michael Jackson, spokojnie można zagrać w radiu, ale hitami raczej się nie staną. Po prostu współczesny jazz czystej próby. Wyprodukowany wzorowo (za dwa nagrania odpowiada Q-Tip, co jednak niespodzianką nie jest, bo współpracuje on z Esperanzą od dawna), zaśpiewany z wyczuciem, taki w sam raz do słuchania we dwoje. Ja osobiście polecam jednak szczególnie na spacer w piękny wiosenny dzień. Wspaniała muzyka Esperanzy w połączeniu ze słońcem działa naprawdę magicznie. Wszystkie zmartwienia i troski uciekają w dal.