Fink – „Hard Believer”

31 lipca 2014
ok. 1 minuta czytania

„Hard Believer” to kolejna propozycja, na której brytyjski twórca łączy akustyczne dźwięki z ultrasubtelną elektroniką i mocnymi gitarami. Płyta, na której przenikają się folk, indie, ambitny pop, post-rock, blues. Zaskoczeń nie ma, ale w przypadku Fina Greenalla nie jest to żaden zarzut. On po prostu jest w tym świetny i nie ma mowy o monotonii.

Ta pozornie jednolita masa mieni się mnóstwem różnych kolorów. Bywa niepokojąco, nerwowo („Pilgrim”), bywa lekko, zwiewnie („Looking Too Closely”). Fink potrafi wciągnąć zapętlonym, bluesowym rytmem (numer tytułowy), ale i porwać gitarową furią („Shakespeare”). Raz jest kruchy, delikatny, ładny („Two Days Later”), kiedy indziej zaskakująco ostry („White Flag”). Niemal pogodny i mroczny, cichy i głośny, prosty i pełen niespodzianek. Ujmują wokalne harmonie, zachwyca przestrzeń, magnetyzujący głęboki głos.

Piąty album Finka to blisko godzina pięknej, chwilami magicznej muzyki. Przyprawiającej o dreszcze, skłaniającej do refleksji, takiej, od której naprawdę trudno się uwolnić.