Foo Fighters – „Wasting Light”

5 października 2011
ok. 2 minut czytania

Po kolei. „All My Life” było genialnym startem „One by One”. „Bridge Burning” to coś w tym stylu – nerwowe, ostre, wściekłe, wymierzone prosto w twarz, na dodatek z tym mięsistym riffem, po którym można z figlarnym uśmiechem powiedzieć tylko: „Oh, yeah!” Po taki wstępie wiadomo, że będzie dobrze. Prawdziwy klejnot kryje się pod numerem trzy. „Dear Rosemary” z udziałem Boba Moulda to wspaniała, chwytająca za serce, smutna, pełna emocji piosenka, na dodatek bardzo głośna i z dźwięczącymi tamburynami. Totalnym przeciwieństwem jest przypominająca „You Think I Ain’t Worth A Dollar But I Feel Like A Millionaire” Queens of the Stone Age petarda w postaci „White Limo” z przekomicznym klipem, w którym występuje Lemmy z Motörhead.

„Wasting Light” to w dużej mierze typowa dla Foo Fighters płyta. Eklektyczna, przepełniona radością grania, trochę zadziorna, trochę delikatna, ze świetnymi numerami, ale i zupełnie nijakimi (słabiutki środek albumu). Pierwsza zasadnicza różnica polega na tym, że tak jak zapowiadał Dave Grohl materiał jest bardziej surowy, organiczny brzmieniowo, gęsty (nagrywany bez żadnego użycia komputerów). Butch Vig naprawdę spisał się znakomicie. Nie są to wszystko rzeczy tak agresywne jak „White Limo”, ale nawet bardziej liryczne fragmenty wypadają naprawdę soczyście, rockowo, czasem w stylu Josha Homme’a, czasem jak Jack White.

Druga rzecz, która odróżnia nowe dzieło od poprzednich to piosenki. Grohl z kolegami przygotowali chyba najbardziej przebojowy zestaw w dorobku. Poza wymienionymi warto zwrócić uwagę na singlowy, chwytliwy niczym hity Britney „Rope”, który urzeka rozegraną, przestrzennie osadzoną gitarą. Jest też hardrockowy, bardzo ekspresyjny, idealny na stadiony „Miss the Misery” z genialną dramaturgią i lekko walczykowy, lekko bluesowy, pięknie rozkręcający się „I Should Have Known” z gościny udziałem Krista Novoselica. „Arlandria” też jest wspaniała.

Krótko mówiąc, „Wasting Light” to taki muzyczny odpowiednik pysznego, krwistego steku. Smacznego!