Fox – „Fox”

30 marca 2013
ok. 2 minut czytania

Wyżej opisana sytuacja jest nieco abstrakcyjna, ale tak właśnie wyobrażam sobie spot reklamujący wydawnictwo „Fox”. Ten album to w zasadzie składanka najrozmaitszych utworów taneczno-imprezowych. I słowo składanka nie oznacza czegoś przypadkowego, gdzieś tylko luźno powiązanego wspólnym tematem. Mimo, iż mamy potężny rozstrzał stylistyczny (o szczegółach za chwilę), różnych wokalistów, w poszczególnych piosenkach drzemie podobna energia, podobny czynnik pionizujący (znaczy taki, który nie pozwala siedzieć). Dowolny numer z zestawu jest w stanie rozkręcić imprezę i zmusić nas do wypocenia kilku litrów, i to z szerokim uśmiechem na twarzy.

Wszystko staje się jasne, kiedy odpalimy pierwszy „Go Ahead” z Pauliną Przybysz. Spróbujcie nie nucić, nie tupać nóżką, nie machać głową i nie rozglądać się za czymś z cekinami, w co można wskoczyć i nieco poszaleć. Podobnie jest z absolutnie każdym kolejnym kawałkiem. Z tym, że raz mamy rytmy disco („Stop This Music”), raz mocno brytyjskie klimaty („Communication Breakdown”). Znajdzie się coś dla tych, którzy uczyli się tańczyć przy britpowych szlagierach i potrzebują wyspiarskiego faktora indie, by zakręcić bioderkami („A New Horizon”) i coś dla tych, którzy preferują skandynawskie klimaty („Hitmaker”). „B M W” to klasyczny banger, a „Regret” – jeden z najlepszych na płycie – to numer z kategorii „tańczę, by zapomnieć o całym świecie i guzik mnie obchodzi, jak przy tym wyglądam” (niezwykle wyzwalający numer z genialnym wokalem Przybysz).

Więcej nic nie powiem, bo najlepiej po prostu posłuchać. Kawał świetnego tanecznego grania na naprawdę wysokim poziomie.