Gerard Way pisze list do fanów

25 marca 2013
ok. 2 minut czytania

Amerykańska kapela, przez wielu kojarzona z subkulturą emo, rozpadła się po 12 latach grania.

W bardzo długim i pełnym dygresji liście do sympatyków MCR, Way starał się wyjaśnić, dlaczego kapela nie może już dalej istnieć.

– Obudziłem się dziś rano wciąż śniąc, nie byłem do końca świadomy, co się dzieje – pisze Gerard Way. – Ogarnął mnie wielki smutek, zdałem sobie sprawę, że to koniec My Chemical Romance.
W dalszej części wspomina o żonie Lindsey, córce Bandit i ich wspólnym życiu z dala od depresji i nałogów (z czym muzyk miał problemy na początku kariery).

– My Chemical Romance było spektakularne – dodaje frontman. – Jednak wszystko to, co uczyniło nas wielkimi, doprowadziło nas do końca.
Artysta wyjaśnił, że zaczął powracać do dawnych przyzwyczajeń, nie komponował, nie słuchał muzyki, więc stwierdził, że trzeba zakończyć przygodę z My Chemical Romance. Zdementował także plotki, jakoby rozłam zespołu był spowodowany problemami rodzinnymi jego brata i basisty kapeli – Mikey’ego Waya.

Na koniec przypomniał fanom, że rozpad kapeli nie oznacza, że muzyka MCR zniknie na zawsze.

– To koniec My Chemical Romance – pisze Way. – Ale muzyka nigdy nie umrze. Żyje we mnie, w chłopakach z zespołu i w was.

Z całym listem można zapoznać się pod tym adresem.

Grupa My Chemical Romance wydała w sumie cztery albumy studyjne, ostatni – „Danger Days: The True Lives of The Fabulous Killjoys” w 2010 roku. W ostatnich miesiącach zespół zdołał jeszcze opublikować kilka singli składających się na zestaw „Conventional Weapons”, który miał być podstawą do ich piątego krążka.