Godspeed You! Black Emperor – „Allelujah! Don’t Bend! Ascend!”

15 listopada 2012
ok. 1 minuta czytania

Tylko cztery kompozycje, ale ile się w nich dzieje! Godspeed You! Black Emperor choć uznawani są za postrockowych mistrzów, zespół w tej estetyce kultowy, bynajmniej nie trzymają się takiego grania kurczowo. Aczkolwiek niezaprzeczalnym faktem jest, że post rock jest na „Allelujah! Don’t Bend! Ascend!” dominujący. Post rock wciągający, w którym Kanadyjczycy wspaniale budują klimat. Od łagodnego wprowadzenia idą ku spiętrzeniu, które potrafią cudownie przerwać na przykład skrzypcami. Ich wielki talent w stosowaniu takich przerywników ujawnia się najpełniej w najdłuższych, 20-minutowych kompozycjach „Mladic” i „We Drift Like Worried Fire”. Pierwszy z wymienionych tytułów to mocne podkreślenie społeczno-politycznego zaangażowania Kanadyjczyków, którzy pięknie odmalowali tu grozę, którą szerzył podczas wojny w byłej Jugosławii kontrowersyjny generał Ratko Mladić. Utwór jest niczym zaginiona kompozycja ze ścieżki do „Czasu Apokalipsy”. W sumie cała płyta mogłaby być z powodzeniem dodana do soundtracku do fenomenalnego dzieła Francisa Forda Coppoli lub jakiegoś psychologiczno-politycznego thrillera.

„Allelujah! Don’t Bend! Ascend!” niesamowicie wciąga. Słuchaczowi udzielają się emocje wykreowane przez muzyków. Przede wszystkim napięcie w oczekiwaniu na coś raczej mało przyjemnego, apokaliptycznego. Namalowanego nie tylko kolorami postrockowymi, psychodelicznymi, lecz również z wykorzystaniem fragmentów orientalnych i folkowych. Grozę, nihilizm, upadek cywilizacji można przedstawić przekonująco i pięknie za pomocą dźwięków. Godspeed You! Black Emperor potrafią to robić naprawdę po mistrzowsku.