Goldfrapp – „Seventh Tree”

28 lutego 2008
ok. 1 minuta czytania

Zamysł piękny, wykonanie niestety dość średnie. Alison potrafi śpiewać urzekająco i ujmująco (bo czego ona w sumie nie umie?!), tylko, że za wiele z tego w głowie nie pozostaje na dłuższą metę. Płyta leci sobie w tle, podoba się, ale już po 10-ciu minutach zaczynamy mieć wrażenie, jakby był to jeden długi kawałek, w którym zbyt wiele się nie zmienia.

Najbardziej podobać się mogą kapitalny muzycznie, zahaczający o quasi-jazzowe klimaty „Cologne Cerrone Houdini”, przepiękne, mistyczne „A&E”, może jeszcze mocny, dynamiczny „Caravan Girl”. Pozostałe numery niczym zanadto się nie wyróżniają. Wpada do ucha, rozgrzewa je, ale równie szybko wylatuje.

„Seventh Tree” wydano kilka miesięcy za późno. Jesienią, w długie szare wieczory płyta sprawdziłaby się idealnie jako tło do spokojnego picia herbaty. Wiosną może co najwyżej nas zamulić i wprowadzić w stan zupełnie niepotrzebnej nostalgii. Szkoda, bo Alison Goldfrapp i Will Gregory to każdorazowo znak wysokiej muzycznej jakości. Tyle, że w tym wypadku potencjał i jakość nie zostały właściwie spożytkowane.