happysad – „Mów mi dobrze”

13 maja 2010
ok. 1 minuta czytania

happysad po chwili zapaści na trzecim wydawnictwie, wracają do życia. Słuchając kawałków z „Mów mi dobrze”, już widzę te ociekające młodym potem koncertowe parkiety. Te wszystkie nastoletnie dzieciaki spijające słowa z ust Kawalca. Tę iskrę nadziei, która zaczyna żarzyć się w ich zlęknionych sercach. Po raz kolejny ktoś ich rozumie, wie, że w ich życiu nie ma Boga i brakuje miłości. To, że materiał powstawał w lipcowe, upalne ranki i popołudnia miało ogromny wpływ na brzmienie. Jest power, witalność, ziejący wulkan emocji. Kawałki jak zwykle obdarzone prostą formą „zwrotka refren, zwrotka refren” ciągną za sobą całą składnicę dynamitu. Świetnym dodatkiem na płycie okazuje się użycie trąbki, klawiszy oraz akordeonu, co wszystko jest zasługą nowego członka zespołu Daniela Pomorskiego. To właśnie tak wzbogacone brzmienie genialnie sprawdzi się wśród rozentuzjazmowanej publiki. Kolejnym dobrym strzałem okazało się przygarnięcie Kasi Gierszewskiej
z zaprzyjaźnionego zespołu trzydwa%UHT – która w trzech kawałkach sympatycznie wtóruje Kubie.

Można zarzucać happysad, że grają dla „siuśmajtków” i co z tego? Grunt, że przekaz jest w stu procentach szczery i prostotą potrafi zapalić wypełnione po brzegi sale koncertowe.