Hard-Fi – „Killer Sounds”

24 lutego 2012
ok. 2 minut czytania

Kasabian zapowiadają, że ich płyta wypełniona będzie znakomitymi, przebojowymi piosenkami. Jeśli mówią prawdę, czeka ich mocna konkurencja w postaci nowej płyty Hard-Fi.

Angielski kwartet urzekł wypełnionym hitowymi kawałkami debiutem „Stars of CCTV”. Niestety, przy drugim albumie trochę przekombinowali. Chyba chcieli być bardziej ambitni, różnorodni. Skończyło się średnim krążkiem bez porywających kompozycji na miarę „Cash Machine” czy „Living for the Weekend”. Na trzecim wydawnictwie postawili na melodie, melodie i jeszcze raz melodie. No i elektronikę.

Pierwsze co bowiem zwraca uwagę na „Killer Sounds” to śmielsze i częstsze niż dotąd użycie syntezatorów. Choć jednym z producentów był Stuart Price, Hard-Fi na szczęście bliżej do wspomnianych Kasabian („Feels Good” bardzo kasabianowe), niż dajmy na to The Killers czy Keane. Nie mają oni co prawda aż takiej finezji i muzycznej wyobraźni jak koledzy z Leeds, ale doskonale wiedzą co to chwytliwy numer. Genialnie łączą indie brzmienia, punkową zadziorność, rozbujane ska z popowym, momentami tanecznym rytmem i aranżem, a nawet harmonijką a la INXS. W zasadzie każdy utwór nadaje się na singel. Czy niesione fajnym bitem i ozdobione syntetycznymi smykami „Fire In The House” przypominające nieco New Order czy zawierające niezawodne stadionowe „ooo” „Bring It On”, czy „Stop”, którym nie pogardziłby Robbie Williams albo jego koledzy z Take That czy pulsujące clashowo „Stay Alive”. Czasem może i przesadzają z dyskotekowym brzmieniem („Give It Up”, „Love Song”), rekompensują to jednak alternatywnym wykorzystaniem instrumentów klawiszowych (bardzo seksowne „Sweat” nieco przypominające mi klimatem „Slow” Kylie Minogue).

„Killer Sounds” miewa słabsze momenty (choćby smętny numer tytułowy), jest ich jednak naprawdę niewiele. Hard-Fi ponownie nagrali kapitalną płytę z ultraprzebojowymi, energicznymi piosenkami. Fajnymi, skocznymi, roztańczonymi, idealnymi na koncerty, doskonałymi do klubów, bezbłędnymi na domowe imprezy i świetnymi do słuchania. Wielkie brawa.