Illusion – „The Best Of Illusion”

30 maja 2012
ok. 2 minut czytania

Kilka koncertów, omawiana kompilacja nagrań, zapowiedź koncertowego DVD – tyle na razie mamy z mini reaktywacji legendy polskiego ciężkiego rocka. Mocno wierzę, że będzie więcej. Bo Illusion to twór wyjątkowy. Choć w XXI wieku pojawia się, by po dość krótkim czasie zniknąć, nie ma w Polsce zespołu, który potrafiłby stworzyć tak powalające, zapadające w pamięć i porażające nagrania. Równie ciężko byłoby wskazać gitarzystę, który posiadł umiejętność pisania tak zaraźliwych i kręcących gitarowych riffów, jak Lipa, a do tego był postacią tak charyzmatyczną i tak charakterystycznym wokalistą. Niby nie jest trudno narysować drzewo genealogiczne muzyki Illusion. Ale choć pewnie wielu celnie wskaże nawiązania i inspiracje kapeli z Trójmiasta, równie wielu przyzna, że ma ona coś wyjątkowego, swojego. Nie jest jedynie kolejnym dzieckiem tej czy tamtej sceny, niespecjalnie wyróżniającym się ponad tłum grających. Wyjątkowość Illusion jest słyszalna w każdym z 14 numerów, które podsumowują jego karierę. Chyba z wrodzonej przekory, zapewne Lipy, materiał ukazuje się na 19-, nie zaś 20-lecie istnienia kapeli.

Nie będę daleki od prawdy, gdy napiszę, że każdy z fanów zespołu, a sam się do nich zaliczam, coś by do „The Best Of…” dorzucił, a coś z niego wyciął. Sam dodałbym „Błazna” albo „Dobranoc” z debiutu. Jednakże to, co wybrali muzycy jest znakomitą reprezentacją dorobku Illusion i narzekać nie ma na co. Nikt nie zakwestionuje obecności „Na luzie”, „Noża”, „Wojtka”, „Ciernia”. Zresztą dwie pierwsze płyty są najliczniej reprezentowane. Słuchamy i mimowolnie machamy łbem i podrygujemy. Nie przeszkadza nam, że w takiej np. „Vendetcie” perkusja brzmi, jakby Paweł Herbasch okładał pustą kegę, w innych jak kartonowe pudło. Ważne, że wybrane na kompilację numery wciąż kopią i to ze straszliwą siłą! A to puszczanie oka w niektórych z nich ciągle działa na nas tak samo, jak dawniej.

A dwa nowe kawałki, czyli „Solą w oku” i „Tron”? Właśnie ze względu na to, że są tak dobre, pokazują Illusion w doskonałej formie, są zgrabnym i ciętym komentarzem rzeczywistości, mam nadzieję, że koncerty w 2011 i realizacja DVD to nowy początek. Że wrócą i będą łoić, jak tylko oni umieją. Wiem, że składanki nie są tym, co w sposób wiarygodny reprezentuje wykonawcę, lecz akurat tę przygotowano bardzo starannie i jest ona dobrym odbiciem możliwości Illusion. Pewnie będą tacy, którzy od tego krążka zaczną znajomość z zespołem. Dla nich rada – czym prędzej sięgnijcie po regularne albumy. Na nich to dopiero jest moc!