Jehro – „Cantina Paradise”

27 kwietnia 2011
ok. 1 minuta czytania

Może wpływ na to otwieranie się Jehro ma właśnie miejsce zamieszkania? W końcu Marsylia to urzekające portowe miasto, w którym stykają się wpływy afrykańskie, brytyjskie, a nie brakuje też osób z obu Ameryk.

„Cantina Paradise” to tytuł znakomicie oddający klimat albumu. Można odnieść wrażenie, że piosenkarz jest gospodarzem położonej nad morzem knajpy portowej, w której urządził przegląd nagrań w taki sposób, aby wszystkim się spodobało. Jest trochę reggae, jest trochę bluesa, ale i afrykańskich pogodnych rytmów. Wszystko podane w niezwykle słoneczny, delikatny sposób, choć nie bez domieszki melancholii oraz refleksji. Jak to w piosence frankofońskiej regułą jest, bo Jehro szanując i wykorzystując obce wpływy nie zapomina, że jego pierwszym mistrzem był Jacques Brel.

Co tu dużo pisać – warto dać się ponieść urokliwemu klimatowi „Cantina Paradise”. Zamiast dziesiątek składanek z muzyką lounge tudzież easy listening, warto sięgnąć do korzeni takich kompilacji, czyli bogatej w różne brzmienie piosenki autorskiej.