Justin samouk Timberlake

28 grudnia 2006
ok. 1 minuta czytania

W nowej produkcji artysta wciela się w postać Frankiego Ballenbachera, porywacza i mordercy. Jest on ekranową kopią prawdziwego przestępcy, który w 2000 roku porwał, a następnie zabił nastolatka Nicholasa Markowitza.

– To bardzo mroczny scenariusz – tłumaczy piosenkarz. – Co dla mnie jednak ważniejsze, obraz niesie ze sobą pewne przesłanie.

W celu uwiarygodnienia granej postaci, wokalista udał się do więzienia odwiedzić mordercę, nie chciał jednak szkolić aktorskiego warsztatu. Wolał opierać się na wrodzonym talencie oraz lekcjach, które brał jako dziecko.

Ostatni longplay Justina Timberlake’a to wydany we wrześniu „FutureSex/LoveSounds”. Wcześniej aktorski talent Amerykanina można było podziwiać w obrazie „Edison”, gdzie zagrał u boku Morgana Freemana i Kevina Spaceya.