Justin Timberlake daje sobie czas

26 marca 2009
ok. 1 minuta czytania

Artysta przyznał, że na chwilę obecną woli pracować nad utworami kolegów z branży, niż nad własnymi.

– Podoba mi się myśl, że nie muszę robić nic na siłę – tłumaczy muzyk. – Czułem się ogromnie spełniony po wydaniu „FutureSex/LoveSounds”. Jeśli nie mogę spać, bo muszę coś nagrać, biegnę do studia. Na razie śpię jak kamień.

Zamykająca dorobek Timberlake’a płyta „FutureSex/LoveSounds” ukazała się w 2006 roku.