Kreator, Sepultura, Soilwork oraz Aborted w przyszłym roku w Warszawie

11 maja 2016
ok. 3 minut czytania

„Pleasure To Kill”, „Terrible Certainty”, „Coma Of Souls”, „Violent Restitution”, „Enemy Of God” – to zaledwie kilka klasyków w dorobku jednej z największych legend światowego thrash metalu, pochodzącej z niemieckiego Essen grupy Kreator, istniejącej od 32 lat. Całą jej historię z obecnego składu może opowiedzieć tylko lider, charyzmatyczny wokalista i gitarzysta Miland „Mille” Petrozza, choć początki pamięta także perkusista Jürgen „Ventor” Reil, który w latach 90. zrobił sobie kilkuletnią przerwę od grania.

Obok Sodom i Destruction kapela Millego jest pionierem niemieckiej szkoły thrash metalu, która wciąż inspiruje kolejne pokolenia młodych muzyków chcących grać ostrą muzykę. Oprócz kapitalnych riffów i gnającej przed siebie sekcji rytmicznej, najważniejszą cechą charakterystyczną stylu Kreator jest jedyny w swoim rodzaju „szczekający” wokal Petrozzy. Ostatnim regularnym materiałem międzynarodowej od lat załogi (jest w niej wyśmienity fiński gitarzysta Sami Yli-Sirniö) jest „Phanton Antichrist” z 2012 roku. Rok 2016 to premiera podwójnej kompilacji grupy „Love Us Or Hate Us – The Very Best Of The Noise Years 1985-1992”.

W Polsce brazylijska Sepultura może się czuć niemal jak w domu. Muzycy bywają u nas regularnie i nigdy się nie zdarzyło, aby wyjeżdżali z Polski bez zachwytu z powodu przyjęcia fanów. Nie inaczej było w 2015 roku, gdy twórcy „Beneath The Remains”, „Arise” i „Roots” zjawili się u nas na paru koncertach, wciąż promujących wydany w 2013 roku album „The Mediator Between Head And Hands Must Be The Heart”. Zarówno występ w krakowskiej Fabryce, jak i we wrocławskim Starym Klasztorze, w którym Brazylijczycy świętowali swoje 30-lecie, na długo pozostaną w pamięci rodzimych maniaków, a także samych muzyków, którzy nie szczędzili po nich fanom pochwał.

Kapela obecnie pochłonięta jest pracą nad 14. studyjnym albumem. Wiadomo, że ma się ukazać jeszcze w 2016 roku. Miejmy nadzieję, że Sepultura ujawni podczas kolejnej wizyty w Polsce choćby jeden pochodzący z niego utwór, bo że usłyszymy klasyki z ery Maksa Cavalery można być pewnym.

Melodyjny death metal to specjalność Szwedów, odpowiedzialnych za jego stworzenie. Zaś Soilwork to jeden z najaktywniejszych i najbardziej znanych obecnie przedstawicieli tego gatunku. Niedawno stuknęło im 20 lat i 10 studyjnych płyt na koncie. W zespole jego początki pamięta tylko świetny wokalista Björn „Speed” Strid. On też nadaje ton muzyce Soilwork, wprowadzając do niej elementy groove metalu, a nawet metalcore’a. Na albumach kapeli gościli między innymi Devin Townsend, Mikael Akerfeldt z Opeth, czy fantastyczny szwedzki gitarzysta Mattias Eklundh.
Liczne zmiany w składzie nie zachwiały grupą. Wręcz przeciwnie. Między 2001 a 2007 rokiem Soilwork stworzył kapitalne płyty, które ugruntowały jego poczesne miejsce w świecie melodyjnego death metalu, jak „A Predator’s Portrait”, „Natural Born Chaos”, „Figure Number Five”, czy „Stabbing The Drama”. Ponowna wizyta szwedzkiej formacji w Polsce będzie poświęcona promocji wydanego w jubileuszowym 2015 roku albumu „The Ride Majestic”. Ale być może na koncercie usłyszycie już coś z albumu numer 11, bo jak donoszą źródła dobrze poinformowane, takowy już powstaje.

Jeśli ktoś był na Aborted w styczniu 2016 roku, nie zobaczył belgijskiej kapeli w pełnej krasie. Wtedy zagrali bowiem bez wokalisty Svena de Caluwé. Tym razem piątka uwielbiających klimaty gore’owe rzeźników z Waregem zawita do Polski już z frontmanem. Żeby było jeszcze fajniej, Aborted przebędzie do Polski promować nowiuteńki, wydany w kwietniu 2016 roku album o wdzięcznym tytule „Retrogore”. Gościnnie pojawili się na nim między innymi tak zasłużeni zawodnicy jak Jason Keyser z Origin i Travis Ryan z Cattle Decapitation.

Aborted nie jest z tych zespołów, które zaskakują niespodziewanymi zmianami stylistycznymi, więc na płycie dominuje techniczny death metal na poziomie, z przerażającym growlingiem Svena, bulgoczącym o wszelkich okropnościach, jakie tylko może podpowiedzieć wam wyobraźnia.

Bilety: 125 zł – przedsprzedaż, 140 zł – w dniu koncertu.